Nowe rodzaje reklamy w Polsce: odporne na adbloka, zwrot nawet do 6 tys. proc. Ledwie weszły, a już podbijają rynek

Nowa formuła reklamowa w błyskawicznym tempie podbija rynek.
Nowa formuła reklamowa w błyskawicznym tempie podbija rynek. Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
Chcesz otrzymywać powiadomienia od tej strony? Spora część z nas nie zastanawia się szczególnie długo nad pytaniem, które wyświetla się na odwiedzanej przez nas witrynie. Okazuje się, że taka forma reklamy jest dla większości internautów znacznie bardziej akceptowalna niż wszystkie te, z których korzystaliśmy wcześniej. Notyfikacje web push – gdyż tak nazywają się krótkie komunikaty od stron internetowych, wyświetlające się dyskretnie w rogu ekranu – mają szansę dać sieciowej reklamie drugie życie, a jednocześnie przewrócić do góry nogami tradycyjne modele marketingowe.

Ponad dwa tysiące aktywnych klientów, 9 milionów subskrypcji na stronach użytkowników i 200 milionów przesłanych powiadomień push – w ten sposób specjalizująca się w tworzeniu systemów notyfikacji web push firma Gravitec podsumowuje zaledwie nieco ponad pół roku funkcjonowania na polskim rynku. – To było i jest dla zaskakujące, że wchodząc na polski rynek na początku 2017 roku musieliśmy się przebijać przez mur niewiedzy, mocno edukować rynek – mówi INN:Poland szef rybnickiej firmy, Radosław Knesz. – Notyfikacje pojawiły się tu właściwie w tym roku – podkreśla.

Dla kontrastu na rynku ukraińskim – doskonale znanym twórcom Gravitec, ponieważ ich firma jest powiązana z podobną, działającą u naszych wschodnich sąsiadów – web push jest w powszechnym użyciu od dobrych dwóch lat. – W 2016 roku już praktycznie wszystkie większe firmy e-commerce, media publishers i strony związane z grami oraz branżą hazardową, używały już takich powiadomień. Paradoksalnie, okazało się, że Ukraina w takich nowinkach przoduje. Jednocześnie w Polsce ta branża rozwija się dziś tak intensywnie, że sądzę, iż błyskawicznie nadrobimy dystans w tej dziedzinie – kwituje Knesz.

Marketing w trzech ruchach
– Pod koniec 2016 roku, gdy wprowadzaliśmy na polski rynek jedną z pierwszych platform web push, ilość polskich wyszukiwań na hasło „web push” wynosiła praktycznie okrągłe zero – pisze na stronach portalu MamStartup.pl Joanna Wójcik, współzałożycielka platformy PushPushGo, jak sama się definiuje „ewangelistka notyfikacji web push w Polsce”. – Z jednej strony mogło to oznaczać brak zainteresowania tym rozwiązaniem, a z drugiej: brak świadomości jego istnienia i możliwości zastosowania – dodaje. Klienci czekali aż ktoś się wychyli i spróbuje.
Wychylać zaczynają się dopiero teraz. Co może dziwić, jeżeli weźmie się pod uwagę choćby dane, którymi posługuje się Gravitec. Według rybnickiej firmy zwrot z inwestycji w notyfikacje web push sięga od 130-600 proc. dla mediów internetowych i blogerów, przez 500-2200 proc. dla e-commerce, po 1000-6000 proc. dla branży hazardowej i gier online. Specjaliści zachęcają, by właśnie poprzez ten kanał organizować kampanie rabatowe, zwiększać ruch w trakcie „martwego sezonu” (w wielu branżach ruch rośnie jedynie sezonowo), przypominać o napełnionym – a potem porzuconym – koszyku (porzucenie koszyka z produktami w środku to podobno finał 69 proc. naszych zakupów w sieci).

Zdaniem Knesza web push ma wszystkie zalety marketingu opartego na SMS przy cenie e-maili. Innymi słowy, komunikat firmy dociera do wyselekcjonowanej – i przynajmniej teoretycznie zainteresowanej treściami danej strony internetowej – grupy odbiorców, jest zauważalny. Koszty zaś są porównywalne do rozsyłania newsletterów. – Polska to duży rynek, pod względem sektora e-commerce szacowany na czwarty w Europie – podkreśla nasz rozmówca. – Rozwój tej formy marketingu widać, wchodząc na polskie strony internetowe: coraz częściej pojawia się na nich ten komunikat z prośbą o pozwolenie na wysyłanie powiadomień. Można to również zauważyć po liczbie zapytań, jakie dostajemy – dodaje.

Dodatkowo, Gravitec poszedł o krok dalej. Na swoich stronach uruchomił aplikację, która automatyzuje proces korzystania z powiadomień web push: wystarczy dopisać linijkę kodu do kodu źródłowego strony, a prośby o zaakceptowanie powiadomień zaczną pojawiać się automatycznie, wystarczy administrować treścią notyfikacji. Taka formuła korzystania z web push kosztuje zaledwie kilkadziesiąt złotych za tysiąc subskrybentów, a przynosić ma nieproporcjonalnie dużą skuteczność. – W tym przypadku, podobnie jak w marketingu e-mail, możemy dokładnie policzyć, ile wysłaliśmy powiadomień, ilu klientów w nie kliknęło, ilu dokonało zakupu po kliknięciu na wiadomość – mówi Knesz. – Porównujemy te współczynniki do innych form marketingu i wychodzi nam, że są one kilkakrotnie wyższe w porównaniu do innych jego form – dorzuca.
Nieunikniona inwazja spamu
Wiele zależy od tego, jaki dana witryna ma charakter. Inny będzie stosunek użytkownika do portalu informacyjnego, inny do e-sklepu, a jeszcze inny – do portalu hazardowego. – Zakładam, że cała formuła będzie się rozwijała właśnie w tym kierunku: żeby wiadomości trafiały do osób, które są autentycznie zainteresowane danym tematem. Idealnym przykładem może być użytkownik portalu hazardowego: coś tam obstawił, np. spotkanie piłkarskie, i chciałby mieć informacje na temat wyniku na bieżąco, a nie wchodzić co jakiś czas i sprawdzać stan gry – dowodzi Knesz.

– Na bazie coraz bardziej wymyślnych rozwiązań będzie postępować segmentacja – z jednej strony odbiorcy będą dzieleni na kolejne grupy, z drugiej strony nadawcy powiadomień będą musieli dostosować się do wysyłania powiadomień z zawężonych np. podstron serwisu informacyjnego czy określonych kategorii sprzedawanych produktów – tłumaczy szef Gravitecu.

Ale można się też spodziewać mniej przyjemnych procesów. Notyfikacje web push wymykają się wszelkiemu oprogramowaniu typu Adblock oraz – siłą rzeczy – bramkom, odsiewającym spam. Trudno dziś o lepsze wieści dla marketerów. Wcześniej czy później jednak do technologii tej dobiorą się twórcy spamu, nietrudno wyobrazić sobie, że będą przechwytywać strumienie danych pozwalające na rozsyłanie niechcianych komunikatów za pomocą kanałów, które w tej chwili służą do rozsyłania notyfikacji. – Nie ma się co oszukiwać: jeżeli branża będzie się rozwijać, taki spam się pojawi – mówi Knesz. – Aczkolwiek na dłuższą metę bardziej obawiałbym się, że duzi gracze, np. wydawcy treści w sieci, zaczną nadużywać tego narzędzia do nadmiernego zalewania odbiorców swoimi komunikatami. I to bardziej przysłuży się do zniechęcenia użytkowników do technologii – kwituje.

Na Zachodzie również nikt nie pokusił się o podsumowanie rynku powiadomień web push, aczkolwiek według ubiegłorocznego raportu agencji MarketsAndMarkets, web push należy do najbardziej perspektywicznych technologii marketingowych najbliższych lat – całkowita wartość tego rynku ma wzrosnąć z 28,6 mld dolarów w 2016 roku do 98,8 mld dolarów w 2021 roku. I nie ma wątpliwości, że web push będą jednym z filarów tego wzrostu.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...