Lepiej spójrz prawdzie w oczy. Na nowego iPhona będzie stać cię za pięć lat

Można oczywiście zrzucić winę na cła i podatki, wciąż pozostaje jednak  zasadnicze pytanie – czy szef Apple'a Tim Cook nie przesadził?
Można oczywiście zrzucić winę na cła i podatki, wciąż pozostaje jednak zasadnicze pytanie – czy szef Apple'a Tim Cook nie przesadził? youtube.com/CNET
Konferencja Apple'a, w trakcie której amerykański gigant zaprezentował trzy nowe modele iPhonów, wzbudziła mieszane uczucia. Dominowało jednak uczucie zawodu. Słynąca z innowacyjności firma wyszła do ludzi z wtórnym produktem – dało się słyszeć zawiedzione głosy. W dodatku jakże drogim…

Ceny nowych iPhonów w amerykańskiej wersji są nawet do przyjęcia. Za iPhone'a 8 mieszkańcy USA zapłacą 699 dolarów (ok. 2450 zł). Nieco droższa będzie wersja 8 Plus - 799 dolarów (2800 zł), a jubileuszowy iPhone X został wyceniony na 999 dolarów (3500 zł). Polskie ceny kształtują się jednak nieco inaczej. Ósemka kosztuje 3479, Ósemka plus 3979, a iPhone X to wydatek 4979 zł. To oczywiście ceny w najbardziej prymitywnych wersjach. Najbardziej wypasiony wariant tego ostatniego (256 GB) będzie już kosztował 5729 zł. A to już bardzo dużo.



Można oczywiście zrzucić winę na cła i podatki, wciąż pozostaje jednak jedno zasadnicze pytanie – czy szef Apple'a, Tim Cook, nie przesadza? Można oczywiście w tym miejscu przytoczyć średnie zarobki Polaków (3,2 tys. zł) i przy takim porównaniu cena nowego iPhone'a nie wygląda jeszcze tak tragicznie. Ale przyznajmy – średnia krajowa nijak ma się do rzeczywistych zarobków. Bardziej miarodajne będzie tutaj przytoczenie mediany (ok. 2360 zł netto) albo dominanty (czyli najczęściej powtarzającej się płacy), która wynosi niecałe 1800 zł „na rękę”. Oznacza to, że większość naszych rodaków na najdroższego iPhone'a musiałaby przeznaczyć równowartość trzech pensji.

Pójdźmy jednak dalej. W końcu nikt z nas nie przeznaczy całej pensji na smartfona, za coś trzeba przecież żyć. Obrazowe badanie przeprowadził Gemius. Wynika z niego, że przeciętny mężczyzna wydaje na sprzęt RTV/AGD 117 zł miesięcznie. Kobieta – 79 zł. Uśredniając, możemy przyjąć, że statystyczny Polak zostawia w sklepie na ten cel niespełna 100 zł. A to oznacza, że rezygnując z wszelkiej elektroniki i oszczędzając tylko na nowego iPhone'a, musiałby odkładać przez... 4 lata i 9 miesięcy.

Inną ciekawą ankietę przeprowadziła natomiast platforma doradcza chcekupicauto.pl. Pytanie – ile jesteś skłonny przeznaczyć na zakup samochodu? Odpowiedzi? Połowa Polaków chciała zamknąć się w kwocie do 10 tys. Oznacza to,, że spora część z nich decyduje się na kupno swoich dwuśladowców w kwotach zbliżonych do tych, jakie trzeba wydać na iPhone'a X.

Mniejsza zresztą o płace i samochody, skupmy się na samych telefonach. Jeszcze niedawno cały świat ekscytował się premierą nowych Samsungów. Odbajerowany flagowiec koreańczyków (Galaxy S8+), który ledwo mieścił mi się w dłoni, kosztował tuż po premierze...3999 zł. Czyli mniej niż 70 proc., tego co za swoje dzieło chce dzisiaj Tim Cook. Ciężko powiedzieć, czy nowe iPhone'y znajdą nad Wisłą dużą rzeszę nabywców, ale jedno jest pewne. Apple musi liczyć na swoich wyznawców, bo zwykli klienci raczej na to nie pójdą.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...