Ta urocza blondynka może pracować nawet 18 godzin dziennie. Klienci mówią na nią „Holka” i szaleją na punkcie jej usług

Holohostessa - wirtualna hostessa i asystentka mat. prasowe
Naprawdę nazywa się Holohostessa i podbija rynek usług marketingowych i rozrywki. Jest wirtualną hostessą, pracuje na targach, konferencjach i w punktach usługowych. Sama wykrywa, gdy ktoś się do niej zbliży i zachęca do rozmowy.

Firma Visualpromo powstała 5 lat temu, paliwem była idea stworzenia holograficznej asystentki bądź asystenta. Dziś rynek podbija już czwarta generacja Holohostessy, trwają też intensywne prace nad piątą, która będzie jednocześnie botem.



Holohostessa jest wirtualnym obrazem, wyświetlanym na ekranie z pleksi. Pierwsza generacja Holki po prostu prezentowała nagrany wcześniej przekaz. Druga nauczyła się wykrywać przechodzące osoby, bo to właśnie do nich kierować swój komunikat. Trzecia umiała już liczyć ile osób się nią zainteresowało i ile czasu przy niej spędzono, rozpoznawała też emocje i wysyłała odpowiedni komunikat do centrali.

Obecna prezentuje się najlepiej – jest nie tylko najbardziej zaawansowana technologicznie, ale ma też... nogi. Dzięki temu przypomina żywą osobę. Pierwsze Holki prezentowały się jedynie od pasa w górę.
Obraz hostessy – kobiety bądź mężczyzny – jest wyświetlany na ekranie z pleksiglasu. Wszystko jest spięte jest z elektronicznym systemem, który wykrywa osoby oraz ich emocje. Całość przekazu jest wcześniej nagrana przez aktora w studiu i odtwarzana w razie potrzeby. Holki pracują na targach, konferencjach czy pokazach. Mogą wcielić się w każdego.

Jak to wygląda w praktyce?
Praca z wirtualną hostessą zaczyna się od ustalenia szczegółów z klientem. Funkcjonalności Holki są dostosowywane do rodzaju zlecenia. Potem nagrywa się i obrabia materiał filmowy. Postać aktora musi idealnie pasować do kształtu ekranu z pleksi w kształcie człowieka. Holka może bez przerwy pracować nawet 18 godzin. Najnowsze modele potrzebują zaledwie godziny dziennie na aktualizacje i przesłanie zebranych danych na serwer.

Wirtualna hostessa dostała kilka nagród. Otrzymała choćby srebrny medal za innowacje na międzynarodowych targach reklamy REMA DAYS 2016, dwa lata wcześniej zajęła 1 miejsce w kategorii Młodzi Dynamiczni w Konkursie Innowacje organizowanym przez Kurier Poranny.

Na dodatek obecna Holohostessa może być awatarem żywej osoby. Co to oznacza w praktyce? Możliwość porozmawiania z nią na żywo.

– Jeden z naszych klientów, firma zajmująca się przesyłem danych, pragnął zademonstrować szybkość działania swojej usługi. W studiu w Warszawie siedziała więc aktorka, która była zarazem hostessą. Zaś my zrobiliśmy małe roadshow po całej Polsce – jeździliśmy po różnych miejscowościach z cyklem konferencji. Jej uczestnicy widzieli wyświetlaną postać, ale za nią stałą żywa osoba, z którą można było porozmawiać. Bardzo im się to podobało, klientowi również, bo zamówił tego typu usługę jeszcze kilka razy. Takich realizacji zrobiliśmy już kilka – chwali się w rozmowie z INN:Poland Karol Skoczek, założyciel i szef firmy Visualpromo.
Twórca Holki spędził dzieciństwo we Włoszech, na wakacje jeździł do Stanów, ale na studia poszedł do Białegostoku. I od razu po uzyskaniu dyplomu z ekonomii założył własną firmę, korzystając z dotacji z wojewódzkiego urzędu pracy. Teraz pracuje w Białostockim Parku Naukowo–Technologicznym.

– Wiele osób pyta nas, czy robimy takie hologramy, jakie były w „Gwiezdnych wojnach”. Nie, to jest praktycznie niemożliwe w normalnych warunkach. Tego typu hologramy w szeroko pojętych zastosowaniach marketingowych jeszcze nie istnieją. Jedynie naukowcy na uniwersytetach podejmują próby wygenerowania tego typu obrazów, ale mają z tym mnóstwo problemów. Po pierwsze te obrazy mają bardzo niską rozdzielczość, a poza tym są… głośne. Podczas projekcji takiego hologramu w powietrzu wybuchają atomy wodoru i powoduje to mnóstwo rozbłysków. Na dodatek to jest po prostu niebezpieczne – mówi nam Karol Skoczek.

Czemu blondynka?
Pierwsze generacje Holki musiały mieć blond włosy. Ze względów technologicznych wyświetlanie ciemnych włosów były praktycznie niemożliwe.

– Faktycznie było tak, że preferowaliśmy osoby z jasnymi włosami. Ale udało się nam pokonać tę barierę. Ostatnio wyświetlaliśmy wizerunek osoby, która miała czarne włosy. Wymaga to po prostu więcej pracy. Zawsze sugerujemy, żeby aktorka czy aktor mieli jasne włosy, ale jeśli klient życzy sobie inaczej, to nie ma większego problemu – mówi nam Skoczek.

Najnowsza holohostessa ma też nogi, ale – jak zdradza nam szef Visualpromo – nie są one animowane, pozostają nieruchome.

– Tu akurat wystarczy, żeby nogi były piękne, nie muszą się ruszać – żartuje. Jedna z takich „pełnowymiarowych” holohostess pracuje na przykład w Porcie Lotniczym w Modlinie, gdzie zachęca do skorzystania z usług jednego z klientów Visualpromo.

Co dalej?
Karol Skoczek zdradza nam, że trwają już zaawansowane prace nad Holką piątej generacji.
– Na CeBicie w Hanowerze poznaliśmy brytyjską firmę, która zajmuje się tworzeniem inteligentnych botów. Wspólnie z nią i innymi firmami z Hiszpanii i Polski oraz naszą spółką córką – VP Software, postanowiliśmy powołać do życia projekt, w ramach którego opracowujemy bota. Do holki będzie można podejść i zadawać jej pytania, ona będzie na nie odpowiadać. W tej chwili mamy już dwa pilotażowe wdrożenia, klientów jeszcze nie wolno mi ujawnić – mówi Karol Skoczek.

Wiadomo jedynie, że jeden z klientów to ekskluzywna firma z branży motoryzacyjnej, druga zaś zajmuje się turystyką morską.

Ile kosztuje Holka?
Karol Skoczek zastrzega, że firma nie ma jednolitego cennika, bo wycena usługi i urządzenia zależy od bardzo wielu czynników. Dodaje jednak, że cena Holki przy pogrubionej kalkulacji to „od dwudziestu kilku tysięcy w górę, w zależności od oprogramowania”. Dużo tańsze jest wynajęcie holograficznej hostessy na określony czas, zajmuje się tym zarówno Visualpromo, jak i partnerzy firmy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...