Zalegasz z podatkiem, a mimo to lecisz na urlop do Grecji? Skarbówka dowie się o tym dzięki nowym przepisom

Linie lotnicze będą zobowiązane do udostępnia informacji na temat pasażerów
Linie lotnicze będą zobowiązane do udostępnia informacji na temat pasażerów Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Gazeta
Koniec z zachowaniem poufności danych podczas rezerwacji lotu. Nadchodzące zmiany sprawią, że linie lotnicze będą zobowiązane przesyłać informacje o klientach i ich zagranicznych podróżach do specjalnego systemu. Będzie zarządzał nim Komendant Głównej Straży Granicznej. Tak nasze poufne dane trafią do różnych instytucji. Na przykład do skarbówki.

Wszystko – a jakżeby inaczej – w ramach dbania o bezpieczeństwo. Dostęp do danych ma ułatwić bowiem służbom wykrywanie zagrożeń terrorystycznych i zwalczanie innych groźnych przestępstw. Jest to więc wystarczający powód, by sięgać po wrażliwe dane obywateli, którzy wybierają się np. na urlop – przynajmniej tak wydaje się Brukseli.

Baza podróżujących samolotami musi bowiem zostać przygotowana zgodnie z unijną dyrektywą z 2016 r. Obecnie projekt opracowuje resort spraw wewnętrznych pod okiem wiceministra Jakuba Skiby.

Baza danych, którą poprowadzi Straż Graniczna, będzie zawierać m.in. takie informacje, jak imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer telefonu pasażera, a ponadto datę, godzinę, trasę i typ samolotu, numer biletu i miejsca w samolocie. Podane zostaną nawet numer karty kredytowej i informacje o specjalnych życzeniach klienta, związanych z inwalidztwem czy ciążą. W rejestrze znajdą się szczegóły na temat pasażerów lotów z Polski za granicę, jak i latających z zagranicy do naszego kraju.

Zaowocuje to tym, że informacje o nas będą dostępne dla szefów wszystkich służb specjalnych, policji, prokuratury, Krajowej Administracji Skarbowej i generalnego inspektora informacji finansowej. Nie trudno więc wyobrazić sobie, jak skarbówka zaczyna jeszcze dokładniej prześwietlać obywateli, których che rozliczać z każdej złotówki. Możemy spodziewać się wezwań z Urzędu Kontroli Skarbowej. Zwłaszcza, jeśli zalegamy z podatkiem, a mimo tego spędziliśmy urlop np. na Teneryfie.


Co jeśli przewoźnik nie dostosuje się do nowego obowiązku? Czekają go wysokie, lecz jeszcze nie skonkretyzowane kary finansowe. Wygląda więc na to, że nasze dane, czy tego chcemy, czy nie, i tak zostaną przesłane dalej, nawet jeśli jesteśmy tylko zwykłym zjadaczem chleba, który chciał wyjechać za granicę na kilkudniową wycieczkę, a w plecaku, zamiast bomby, ma butelkę wody i książkę.

źródło: Puls Biznesu
Trwa ładowanie komentarzy...