Znaleźliśmy pierwszą polską firmę, w której zespole pracuje koń. Chętnie bierze nadgodziny

Mirosław Kaźmierczak z czekiem na 20 000 zł na scenie jednego z konkursów dla start-upów
Mirosław Kaźmierczak z czekiem na 20 000 zł na scenie jednego z konkursów dla start-upów mat. prasowe
Ten rynek istniał przez dwa tysiące lat w prawie niezmienionej formie, skutecznie opierał się najnowszym technologiom. Aż zainteresowała się nim grupka pasjonatów z Ełku, którzy próbują wywrócić wszystko do góry nogami.

Ti-CON jest jeszcze start-upem, ale w pewnych środowiskach jest o nim głośno. Wszystko dlatego, że postanowili zrewolucjonizować światowy rynek podków. To nie żart – od dwóch tysięcy lat podkowy wykonuje się z żelaza czy stali, ostatnio z aluminium. Cały czas konia podkuwa kowal, który na bieżąco dopasowuje kształt podkowy do każdego kopyta.



Polacy wpadli na pomysł, by od razu produkować podkowy dopasowane do kształtu kopyt konkretnego konia. Ale to nie wszystko – doszli do wniosku, że żelazo i aluminium można zastąpić tytanem formowanym za pomocą drukarki 3D.

W tym celu skanują zużytą podkowę z każdej końskiej nogi. Dzięki temu uzyskują informacje o tym, jak zwierzę chodzi czy biega, jaki ma kształt kopyta i czy ma jakieś wady ortopedyczne. Dzięki temu są w stanie szybko zrobić podkowy idealnie pasujące do kopyt.
Po co kuć konia?
Trzeba pamiętać o tym, że stan zdrowia konia w dużej mierze zależy od stanu jego kopyt. W trakcie poruszania się zwierzę ściera róg kopytowy.

– W naturze koń porusza się po różnym podłożu równomiernie ścierając kopyta. Człowiek buduje coraz więcej ubitych duktów, dróg które przyspieszają ścieranie a tym samym mogą spowodować kontuzję. Podkowa służy zabezpieczeniu kopyta – tłumaczy nam Mirosław Kaźmierczak, prezes i założyciel Ti-CON. Dlatego dobrze dobrana podkowa jest tak ważna dla tego zwierzęcia.

– Nasza podkowa pochodzi z drukarki i jest indywidualnie dopasowywana do kształtu kopyta na podstawie analizy jego obecnych podków. Mocowanie odbywa się już tradycyjnie. Przybija ją kowal za pomocą gwoździ do mocowania podków – mówi Kaźmierczak.

Firma planuje produkcję z podków z różnych materiałów. Na razie topowy model jest wykonywany z tytanu. Z tego bajecznie wytrzymałego metalu budowano niegdyś kadłuby najszybszego samolotu na świecie – SR 71 Blackbird. Osiągał prędkość ponad 3500 km/h. Z tego samego materiału Ti-CON robi podkowy dla najszybszych koni.

Pierwszym rynkiem, na którym skupia się firma są hodowle koni wyścigowych. Wbrew pozorom w Polsce nie jest to nisza.

– Rynek koni w Polsce nie jest mały. Polska ma duże tradycje chowu koni i jest jednym z większych rynków europejskich. Swoją działalność skupiamy na koniach sportowych a nie na pociągowych. Cena, ale też jakość powoduje, że naszym głównym targetem są konie sportowe i wyścigowe nie tylko w Polsce ale na całym świecie. Interesuje nas rynek Europy zachodniej czy bliskiego wschodu – mówi nam Mirek Kaźmierczak.
Niemałe pieniądze
Pytany o cenę podków, wyjaśnia, że koszt jest różny i zależy od tego, ile drogocennego tytanu znajduje się w danej podkowie. Średnia cena to ok. 150 -200 euro za komplet dwóch podków (podkuwamy przednie nogi konia).

– To sporo, ale powiedzmy sobie uczciwie, że właściciele najdroższych koni wyścigowych na świecie chętnie płacą za podkucie konia najlepszymi na rynku podkowami. Na dodatek ich trwałość jest niezwykła. Lekkie aluminiowe podkowy trzeba zmieniać co 4 tygodnie, tytanowa bez problemu wytrzyma rok, trzeba ją jedynie przebijać co 6 - 8 tygodni – mówi Kaźmierczak.

Na dodatek podkowa tytanowa jest o połowę lżejsza od aluminiowej. W przypadku końskich wyścigów liczy się przecież każdy gram, a bogaci szejkowie, którzy mają olbrzymie stadniny pełnokrwistych koni nie liczą pieniędzy wydawanych na swoje hobby.

Do firmy już spływają ciekawe i nietypowe zamówienia. Prezes Ti-CON zdradza, że jedna z klientek zażyczyła sobie podków w kolorze różowym. I je dostanie.
Ale i sam start-up jest dość nietypowy. Jedną z kluczowych ról pełni w nim Chicco d’Oro.

– Tak, mamy konia, kóry statruje w trzech dyscyplinach i od początku jest w naszym zespole i wspiera nas w poszukiwaniach najlepszej podkowy – śmieje się Mirek Kaźmierczak.

Jego właścicielką jest Magda Niesłuchowska, trenerka i utytułowany jeździec, członek zespołu Ti-CON. Cały zespół Ti-Con składa się z 6 osób (zootechników, kowali, jeźdźców oraz inżynierów).
Wszystko wzięło się z pasji Mirka Kaźmierczaka założyciela Ti-CON i prezesa. Zgromadził on zespół specjalistów, którzy pomagają w opracowaniu innowacyjnych podków m.in. Jarosław Kotfasiński wielokrotny mistrz w kuciu koni. Zespół ciągle się powiększa.

Mirosław Kaźmierczak i jego zespół mają bardzo ambitne plany i sposoby na ich realizację. Nie wszystkie mogą zdradzać, ale wiadomo, że poszukują ciągle nowych materiałów do produkcji podków. Co ciekawe, zakładają również zdalne świadczenie usług.

– Skupiamy się na promowaniu naszego pomysłu, jednak unikamy nadmiernego rozgłosu, gdyż pojawiły się już próby kopiowania naszego pomysłu. Co do świadczenia usługi poza granicami kraju, nie jest zawsze konieczna osobista wizyta w celu stworzenia indywidualnej podkowy. Nasz proces produkcyjny pozwala na świadczenie usług nawet "zdalnie" – mówi nam prezes Ti-CON.

Sama podkowa powstała w ciągu 2 miesięcy od momentu, kiedy Ti-Con został start-upem. Firma działa w Parku Naukowo-Technologicznego w Ełku, dostała dofinansowanie z PARP (w wys. 75 tys. euro) i zdobyła kilka nagród.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...