Pozwał znaną uczelnię, bo skreślili go z listy studentów. Największe emocję budzi to, jak szkoła uzasadnia swoją decyzję

Budynek i akademiki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, której założycielem jest o. Tadeusz Rydzyk
Budynek i akademiki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, której założycielem jest o. Tadeusz Rydzyk Foto: Wojciech Kar / Agencja Gazeta
Przed Sądem Administracyjnym w Bydgoszczy rozpocznie się sprawa Marka Joppa, który nie może rozpocząć studiów w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, bo nie dostarczył zaświadczenia od proboszcza. Smaczku sprawie dodaje fakt, że uczelnia jest dofinansowywania przez państwo.

Na początku roku 2017 Marek Jopp złożył dokumenty do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zwanej potocznie „uczelnią Rydzyka”. W marcu dostał informację, że dostał się na studia podyplomowe, ale musi dostarczyć jeszcze jeden dokument – zaświadczenie od proboszcza. Stwierdził, że takowego nie posiada i nie będzie posiadał, jest bowiem ateistą. Uczelnia cofnęła mu więc decyzję o przyjęciu na studia.



Jopp ruszył więc do sądu, najpierw administracyjnego. Uznał bowiem, że uczelnia naruszyła jego prawo do równego traktowania w życiu społecznym i że jest to przejaw dyskryminacji. Na dodatek podnosi argument, że WSKSiM wykroczyła poza autonomię szkoły wyższej.

Niedoszły student dodaje, że studia na uczelni są dofinansowane ze środków publicznych, tymczasem uczelnia ograniczyła pulę studentów, wyłącznie do osób posiadających pozytywną rekomendację od katolickiego proboszcza.

Zdaniem Joppa i dr. Krzysztofa Śmiszka z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego (które pomaga niedoszłemu studentowi) jest całkowicie bezprawne. Chodzi o to, że wewnętrzne regulacje uczelni nie mogą stać w sprzeczności z normami polskiego prawa.

Głos w tej sprawie zajął minister nauki, Jarosław Gowin. Jego zdaniem nic się nie stało, bo profil uczelni jest powszechnie znany i określony w statucie, więc potencjalni studenci powinni się do niego dostosować. Są też konkretne zasady przyjęcia na studia i Marek Jopp znał je wcześniej. WSKSiM również twierdzi, że nie może przyjąć kandydata, który nie spełnił wszystkich wymogów.

– Wydaje się, że uczelnia postąpiła właściwie, określając na wstępie warunki podejmowania studiów podyplomowych (m.in. przedstawienie zaświadczenia od proboszcza). Dzięki temu udało się uniknąć sytuacji, kiedy osoba przyjmowana na studia nie mogłaby ich rozpocząć z uwagi na niepodzielanie wartości, którymi kieruje się wspólnota akademicka uczelni, a w konsekwencji odmowę złożenia ślubowania – twierdzi Gowin.

Przedstawiciele resortu nauki dodają, że w Polsce jest wiele uczelni i Jopp może sobie studiować gdzie indziej. Co ciekawe, zaświadczenie od proboszcza jest również wymagane na wydziałach teologicznych niektórych uczelni państwowych.

Minister Gowin dodaje jeszcze, że jako szef resortu nie może ingerować w autonomię uczelni. Może reagować jedynie w przypadku naruszenia przepisów ustaw lub statutu uczelni.

źródło: GazetaPrawna.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...