Tym projektem Streżyńska chciała przegonić Europę. Nie wyszło. Nowy dowód jest nam potrzebny, jak umarłemu kadzidło

Ministerstwo Cyfryzacji pokazało swoje najnowsze dzieło. To aplikacja mObywatel, która jest de facto cyfrowym dowodem osobistym.
Ministerstwo Cyfryzacji pokazało swoje najnowsze dzieło. To aplikacja mObywatel, która jest de facto cyfrowym dowodem osobistym. Foto: Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Ministerstwo Cyfryzacji pokazało swoje najnowsze dzieło. To aplikacja mObywatel, która jest de facto cyfrowym dowodem osobistym. Ministerstwo jest z siebie dumne, ale na razie ten dowód jest nam potrzebny jak umarłemu kadzidło. Żaden urząd go nie uznaje, ciągle potrzebujemy plastikowej wersji.

Ministerstwo Cyfryzacji z Anną Streżyńską na czele po prostu wyprzedziło przepisy. W obecnym stanie prawnym nowy dowód nie ma na razie żadnego znaczenia. Brakuje wszystkich przepisów wykonawczych, które sankcjonowałyby jego używanie w kontaktach z administracją każdego szczebla. Do zmiany są setki ustaw, rozporządzeń i innych aktów.

mObywatel jest na pewno bardzo fajnym pomysłem. Wpisuje się w projekt cyfryzacji państwa, w kolejce czekają jeszcze inne dokumenty. Wkrótce do dowodu mają dołączyć prawo jazdy, dowód rejestracyjny, legitymacja studencka, karta dużej rodziny i inne karty i kartoniki.

Szkoda, że reszta ministerstw nie jest gotowa na zmiany i do tej pory nikt nie zaczął nawet wdrażać przepisów wykonawczych, dzięki którym cyfrowy dowód byłby w pełni funkcjonalny. Jak na razie możemy się nim posługiwać wyłącznie w kontaktach z innymi obywatelami. W praktyce oznacza to, że możemy tak spisać dane po stłuczce samochodów. I to w zasadzie wszystko.
Zresztą samo Ministerstwo Cyfryzacji nie popisało się podczas opisywania zalet nowego dowodu. Wśród elementów, które mają cechować ten elektroniczny dokument wymienia na przykład – to nie żart – hologram, znak wodny i „element dynamiczny”. Tak, na ekranie telefonu, który nie wyświetli przecież hologramu, bo on i znak wodny są jedynie warstwami na cyfrowym obrazku a „element dynamiczny” to migająca animacja.


Mimo wszystko to krok w dobrym kierunku, choć Ministerstwo Cyfryzacji pozostawia sobie jeszcze sporo czasu na wdrożenie zmian. Na razie dostępna jest jedynie wersja na Androida, posiadacze iPhone’ów muszą poczekać przynajmniej do stycznia 2018 roku – oczywiście również na wersję pozbawioną najważniejszej funkcji, czyli możliwości posługiwania się nim.

mObywatel pozwala pobrać i udostępniać innym użytkownikom swoje dane, zasysa je z rejestru PESEL i Rejestru Dowodów Osobistych. Nie musimy się obawiać utraty tożsamości wraz z telefonem, bo aplikacja jest zabezpieczona hasłem, można ją także zdalnie dezaktywować.

Apka wymaga systemu operacyjnego w wersji 6.0 lub wyższej, aparatu oraz modułu Bluetooth. Połączenie z Internetem potrzebne jest tylko podczas pierwszego uruchomienia i logowania profilem zaufanym. Profil zaufany również trzeba mieć, ale nie jest to specjalny problem, można go dostać choćby za pośrednictwem banku, bez potrzeby chodzenia po urzędach.
Trwa ładowanie komentarzy...