Rząd przygotował program, za który zapłacisz setki zł rocznie. Możesz zrezygnować, ale liczą, że się nie połapiesz

Rząd przygotował program, który ma uchronić nas przed głodowymi emeryturami
Rząd przygotował program, który ma uchronić nas przed głodowymi emeryturami Jakub Włodek/Agencja Gazeta
Rząd przygotował program, który ma uchronić nas przed głodowymi emeryturami. Plan jest prosty – państwo finansuje z budżetu opłatę powitalną, a potem dokłada rocznie do naszych składek 240 zł. W zamian musimy podzielić się 2 lub 4 proc. swoich zarobków. Do programu większość z nas zapisana zostanie automatycznie – żeby uniknąć dodatkowych wydatków, będziemy musieli wyrazić wolę zrezygnowania z niego.

Pracownicze Plany Kapitałowe to dobrowolna forma oszczędzania na emeryturę. Mają zacząć obowiązywać od 2019 roku. To kolejny element III filaru emerytalnego, obok mało popularnych wśród Polaków IKE i IKZE. Teraz rząd przestawił jego szczegóły.



Nowy system ma objąć swoim działaniem 11 mln Polaków, będzie w pełni prywatny i będzie podlegał dziedziczeniu. Na czym polega? Pracodawca wpłaca 1,5 proc. podstawy składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (czyli od wynagrodzenia brutto), a pracownik kolejne 2 proc. od swojej pensji. W obu przypadkach istnieje możliwość zwiększenia składek do 4 proc. W zamian rząd dołoży nam 250 zł opłaty powitalnej i kolejne 240 zł co roku, co będzie kosztować budżet 2,5-3 mld złotych rocznie.

Według danych GUS-u średnie wynagrodzenie w Polsce to ok. 4492 zł brutto ( ok. 3200 zł netto). Oznacza to, że przeciętny Kowalski zbiednieje o 128 zł miesięcznie. Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys zauważa jednak, że nawet decydując się na podstawową wersję programu, po 40 latach na naszym koncie emerytalnym będziemy mieli o 250 tys. złotych więcej.

Udział w programie jest dobrowolny - ale uwaga – jest mały haczyk. Osoby w wieku 19-55 lat zostaną nim objęte automatycznie i będą musiały świadomie zrezygnować z udziału.

– Jeżeli założymy, że 75 proc. zdecyduje się zostać, to daje to ponad 8 mln Polaków, którzy zaczną w sposób regularny oszczędzać – zauważa prezes PFR Paweł Borys. Biorąc pod uwagę wysokość pensji w Polsce i skłonność Polaków do łożenia pieniędzy na przyszłą emeryturę wydaje się to nader optymistyczne założenie. Być może rząd liczy po prostu na to, że duża część z nas nie zorientuje się w nowych przepisach.

źródło: Gazeta Prawna/PAP
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...