Właściciel lokalu wyrwał lokatorom grzejniki i okna, bo ponoć woleli alkohol. Uderzająca historia z gdyńskiego osiedla

W gdyńskim osiedlu Pekin doszło do przerażającej sytuacji
W gdyńskim osiedlu Pekin doszło do przerażającej sytuacji Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Do twojego domu wpada człowiek i wymontowuje w nim grzejniki oraz okna. To nie historia z polskiej komedii, tylko rzeczywistość mieszkańców osiedla Pekin w Gdyni.

– Zostałam uderzona w twarz, on wyrwał mi telefon, a moim sąsiadom wymontował grzejnik, drzwi i okna. Żeby się ich pozbyć wykorzystał chłód ignorując okres ochronny – twierdzi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” pani Elwira, która relacjonuje rzekomą nielegalną eksmisję dokonaną przez pana Zbigniewa (redakcja gazety nie ujawnia nazwisk).



Jak tłumaczy się posądzony o rzekomą eksmisję? Mówi, że chciał tylko zabezpieczyć swoją własność, bo lokatorzy mogli ją spieniężyć, by kupić alkohol. Dodał, że nie zabrał drzwi i nie doszło do rękoczynu wobec kobiety. Wymontował jedynie grzejnik elektryczny i okna, bo – jak przekonuje – są one jego własnością. Wynajmujący nie płacili mu czynszu ani rachunków za prąd od 3,5 miesiąca, lecz jego zdaniem chętnie sięgają po butelkę. Pieniądze mieli przekazywać pani Elwirze.

– Około godziny 15 w poniedziałek usłyszałam krzyki sąsiadki zza ściany. Drzwi były otwarte na oścież, więc weszłam. Zobaczyłam pana Zbigniewa i czterech mężczyzn wyrywających ze ściany grzejnik. Sąsiadka z mężem przerażeni siedzieli skuleni w fotelach, bo – jak się dowiedziałam wcześniej – usłyszeli pytanie „czy chcą w ryj?”. Kiedy dzwoniłam na policję on wyrwał mi telefon i uderzył w policzek, a później wszedł za mną do mieszkania, skąd udało się go przepędzić dopiero groźbą użycia gazu pieprzowego – dodaje pani Elwira.

Sprawę bada obecnie trójmiejska policja, do której wpłynęło zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa.

źródło: „Dziennik Bałtycki”
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...