Wstyd na cały świat. Wpuściliśmy do Polski firmę, która została objęta sankcjami USA za wspieranie terroryzmu

Koreańczycy pracują w Polsce już od wielu lat, kolejne rządy nie widzą w tym problemu
Koreańczycy pracują w Polsce już od wielu lat, kolejne rządy nie widzą w tym problemu Foto: Damian Kramski / Agencja Gazeta
Departament Skarbu USA ogłosił właśnie listę firm i osób, które od tej pory są na cenzurowanym. Amerykańskim firmom nie wolno robić z nimi interesów i wpuszczać ich na terytorium Stanów. Olbrzymie zdziwienie budzi fakt, że na liście znajduje się firma działająca w Polsce. Tym samym nasz kraj został postawiony w bardzo niekorzystnym świetle.

Jedną z północnokoreańskich firm objętych sankcjami USA jest Korea South-South Cooperation Corporation, znana też pod nazwami Nam Nam General Corporation lub Nam-Nam Copperative General Company. Jest zarejestrowana w Pjongjangu, ale – co wyraźnie podkreśla Departament Skarbu USA – działa w Chinach, Rosji i Polsce.



Firma znalazła się na czarnej liście, bo zajmuje się eksportem pracowników z Korei Północnej. Zresztą „pracownicy” to złe słowo, lepiej pasuje określenie „niewolnicy”. Koreańczycy są koszarowani, nie mogą wychodzić bez opieki. Mogą tylko pracować i odkładać zarobione pieniądze. Oczywiście nie dla siebie, bo większą część zabiera północnokoreański reżim.

Nam Nam General Corporation jest więc sponsorem mocarstwowych zapędów Kim Dzong Una. Stany Zjednoczone uznały Koreę Północną za państwo wspierające terroryzm. Sankcje są związane ze zbieraniem przez reżim funduszy na funkcjonowanie programu nuklearnego i rakietowego.

Restrykcje USA nałożono również na kilkanaście innych podmiotów gospodarczych, w tym wiele firm odpowiadających za wartą ponad 750 mln dolarów wymianę handlową między Koreą Północną a Chinami.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w Polsce są firmy korzystające z bajecznie taniej pracy Koreańczyków z Północy. Dziennikarze znajdowali ich w stoczniach, na budowach w Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie, Łodzi i Słupsku czy w sadach owocowych pod Sandomierzem.

Firmy zatrudniają ich z chciwości – za miesiąc pracy Koreańczyka płacą niewiele ponad 300 złotych. Większość z tego i tak zabierają władze z Pjongjangu. Koreańczycy pracują po kilkanaście godzin na dobę przez 7 dni w tygodniu, najczęście w warunkach urągajacych zasadom bezpieczeństwa i higieny pracy. Po dwóch latach pracy mają prawo do 40 dni urlopu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...