To lepsze od bycia programistą. Cyberochroniarze wyciągają nawet 20-30 tysięcy złotych miesięcznie

Wciąż brakuje specjalistów ds. bezpieczeństwa IT
Wciąż brakuje specjalistów ds. bezpieczeństwa IT Fot. zrzut ekranu z youtube.com/watch?v=569aPUc0Sxo
To od nich zależy, czy firma ustrzegnie się przed atakiem, który kosztuje przedsiębiorstwo nawet setki tysięcy złotych. Wejście do tego zawodu nie jest jednak proste – potrzeba dużo samozaparcia i sporo pieniędzy.

Nazywa się ich cyberochroniarzami, ale ich praca często przypomina zabawę w Boga. Zaawansowani projektują od początku całe architektury bezpieczeństwa i zyskują rocznie ok. 240-360 tys. zł netto. Zarabiają w Polsce 20-30 tys. zł miesięcznie.



W Polsce i za granicą
Do tego wszystkiego potrzeba jednak odpowiednich kwalifikacji, a ich zdobycie nie należy do najprostszych. – W Polsce na studiach informatycznych nie nauczymy się, jak zbudować bezpieczeństwo systemów, które zapobiegnie włamaniom – mówi w rozmowie z INN:Poland Przemysław Krejza, dyrektor ds. badań i rozwoju w firmie Mediarecovery, która zajmuje się cyberbezpieczeństwem.

Pozostają nam dwie drogi: albo uczymy się za granicą, albo stawiamy na nauczanie w Polsce na własną rękę, z dokształcaniem się w innym kraju.

W tym drugim wypadku ważne jest, by potwierdzeniem naszych kwalifikacji stał się ceniony międzynarodowy certyfikat – CISS, CISM czy CISA. Daje nam on największe możliwości. Koszt przystąpienia do egzaminu to ok. 10 tys. zł. Zdobywamy uprzednio wiedzę dzięki specjalistycznym anglojęzycznym podręcznikom – jeden kosztuje ok. 420-630 zł – i zagranicznym kursom, które wyniosą nas kilka tys. zł.
Ponadto, zanim przystąpimy do egzaminu, musimy udowodnić, że mamy doświadczenie w pracy specjalisty ds. bezpieczeństwa IT. Jeśli jednak np. studiowaliśmy w USA, jest to wystarczającą rekomendacją, ponieważ tamtejsze uczelnie mają renomę. Mając w ręku np. certyfikat CISA, firmy na całym świecie stoją przed nami otworem.

– Chcąc studiować bezpieczeństwo IT w USA lub Wielkiej Brytanii, musimy liczyć się z wydatkiem liczonym w setkach tysięcy złotych. Wiedzę warto zdobywać na zachodzie, bo w Polsce brak renomowanych miejsc, które kształciłyby prawdziwych ekspertów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa – dodaje Krejza.

Najbardziej poszukiwani
To wszystko wydaje się dużą barierą, warto jednak zainwestować czas i pieniądze, by móc w przyszłości zostać cyberochroniarzem. Największy deficyt pracowników występuje właśnie w obszarze cyberbezpieczeństwa. Z badania Intel Security i Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych wynika, że specjaliści ds. bezpieczeństwa IT są najbardziej poszukiwanymi ekspertami w branży. Do 2020 r. ok. 15 proc. stanowisk w tym obszarze będzie nieobsadzonych. A zapotrzebowanie wzrasta, gdyż coraz więcej firm staje w obliczu ataków hakerskich.

– Zagrożeń jest obecnie tak wiele, że musimy zacząć dbać o bezpieczeństwo już na etapie projektowania systemu. Pamiętajmy, że każdy przedmiot, który wpasowuje się w definicję „Internetu rzeczy”, może stanowić zagrożenie – wyjaśnia.
– Wystarczy wspomnieć o niemieckiej lalce Cayli, która była wyposażona w kamerę oraz głośnik i podłączona do sieci. Można było się do niej włamać – podglądać dzieci i rodziców, a także podsłuchiwać rozmowy. Bezpieczeństwo potrzebne jest w każdym miejscu, bo żyjemy w świecie cyfrowym. Wszystko jest w internecie, wszystko jest połączone, więc każda firma – mała czy duża – powinna myśleć o cyfrowym bezpieczeństwie – konkluduje.

Mądry Polak po szkodzie
Jednak nadal nie brak firm, które ignorują kwestie bezpieczeństwa. – Przedsiębiorstwa często nie do końca rozumieją, że potrzebują bardziej zaawansowanego systemu ochrony. Mieliśmy np. przygotować strategię bezpieczeństwa dla pewnej firmy. Przedsiębiorstwo otrzymało od nas gotowy plan, ale klient odłożył w czasie jego realizację. Przez to stał się ofiarą ataku, który spowodował zaszyfrowanie wielu firmowych komputerów i serwerów. Firma musiała ostatecznie zapłacić cyberprzestępcom za ich odszyfrowanie – twierdzi ekspert.

– Dawniej zadawaliśmy sobie pytanie, jak się zabezpieczyć. W tej chwili fachowiec musi wiedzieć, że na pewno nastąpi włamanie albo naruszenie bezpieczeństwa. Pytanie tylko – kiedy? Ten, kto zajmuje się cyberbezpieczeństwem, powinien myśleć, jak przygotować się na sytuację kryzysową. Ta nastąpi prędzej czy później – podsumowuje.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...