Promocja w Biedronce wzburzyła klientów. Sprzedają belgijską czekoladę, która wcale nie jest tam produkowana

Promocja w Biedronce wydawała się ciekawa – do czasu, gdy okazało się, iż jedna z czekolad w gamie "belgijskich" wcale nie pochodzi z Belgii.
Promocja w Biedronce wydawała się ciekawa – do czasu, gdy okazało się, iż jedna z czekolad w gamie "belgijskich" wcale nie pochodzi z Belgii. Facebook.com / Tanio przez świat (screen)
Na froncie opakowania wielki napis "Produkt pochodzenia belgijskiego". Z tyłu zaś "Wyprodukowano w Polsce". Klienci oburzają się na Biedronkę, która próbuje sprzedawać ponoć najwyższej jakości belgijską czekoladę, która wcale z Belgii nie przyjechała.

Sprawę wytropił portal "Tanio przez świat", szukający ciekawych promocji. Akcja tematyczna w Biedronce przykuła uwagę jego twórców – w końcu nie codziennie można kupić w Polsce belgijską czekoladę w cenie niecałych 10 złotych za 250 gramów.

Oferta wydawała się tym bardziej atrakcyjna, że Belgowie słyną z produkcji czekolady najwyższej jakości. Swego czasu weszli nawet w spór z urzędnikami Unii Europejskiej, bo nie mogli pogodzić się z unijnymi normami. Całkiem na serio uznali, iż zapis mówiący o tym, iż czekolada gorzka musi mieć przynajmniej 70 proc. zawartości kakao to psucie ich rynku. Sami dają dużo więcej i nie idą na ustępstwa.
Promocja w Biedronce wydawała się więc ciekawa – do czasu, gdy okazało się, iż jedna z czekolad w gamie "belgijskich" wcale nie pochodzi z Belgii. Na opakowaniu wyraźnie napisano, iż została wyprodukowana w Polsce i to pomimo dużego oznaczenia "Produkt pochodzenia belgijskiego".

Co ciekawe - inne czekolady z tej linii zostały wyprodukowane w Belgii, więc z pewnością mogą nosić miano belgijskich. Ta jedna – czekolada mleczna z wyodrębnionymi laskami wanilii – została zrobiona w Polsce. Przedstawiciele Biedronki na facebookowym profilu sieci przyznali, iż nie jest to błąd drukarski i czekolada faktycznie została wyprodukowana w naszym kraju, ale "z wykorzystaniem czekolady belgijskiej, czyli pochodzenia belgijskiego".


Wspomniana czekolada jest dostępna tylko w niektórych sklepach sieci, co nie zmienia faktu, że klienci dają się skusić na jej "belgijskość". Co skłoniło Jeronimo Martins Polska do tak dziwnego kroku i wystawienia się na krytykę?

Na nasze pytanie dość szybko odpowiedziało biuro prasowe sieci. Oto stanowisko firmy:

"Czekolada „Delikatesy kuchni belgijskiej” dostępna aktualnie w naszej ofercie, została wykonana z masy czekoladowej wyprodukowanej w Belgii, stąd informacja, iż produkt jest pochodzenia belgijskiego. Natomiast w Polsce produkt podlegał formowaniu, w związku z czym na opakowaniu umieszczono informację ,,Wyprodukowano w Polsce”.


Z wielką powagą i uważnością podchodzimy do sposobu oznakowania naszych produktów. Dlatego przed wprowadzeniem artykułu do sprzedaży dokładnie sprawdzamy poprawność jego oznaczenia. Tak było również w tym przypadku, a omawiany produkt spełnia wymogi obowiązującego prawa".
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.