„Wilk z Wall Street” i jego przyjęcia to jeszcze nic. Tak bawią się programiści, fakty są porażające

Firmy z Doliny Krzemowej wynajmują na przyjęcia "po cichu" modelki
Firmy z Doliny Krzemowej wynajmują na przyjęcia "po cichu" modelki Fot. kadr z filmu "Wilk z Wall Street"
O Dolinie Krzemowej jest głośno nie od dziś. I to nie z powodu jej dużych osiągnięć na polu start-upów. Tamtejsi programiści i biznesmeni zdążyli już zasłynąć z molestowania pracownic, teraz zaś wypływa na wierzch informacja, że przedsiębiorstwa informatyczne lubują się w wynajmowaniu modelek.

Bloomberg pisze, że agencje modelek z San Francisco mają przed świętami pełne ręce roboty. Firmy „po cichu” zatrudniają modelki, które uczestniczą w świątecznych imprezach organizowanych dla pracowników. Chodzi głównie o programistów z małych firm i wielkich korporacji.

Zdarza się, że przedsiębiorstwa idą na całego. Jedna z agencji zdradziła, że pewnego razu klient zażyczył sobie na imprezę modelki w różowych, lateksowych kostiumach kąpielowych. Część agencji, skuszonych dużymi pieniędzmi, decyduje się na takie warunki.

Wynajęta modelka ma sprawiać przyjemność gościom: rozmawiać, flirtować i spełniać prośby uczestników przyjęcia, a te bywają odważne. Zanim jednak dziewczyna dostanie pracę, musi podpisać umowę z klauzulą poufności. Wówczas hostessa dostaje listę imion i nazwisk mężczyzn, którzy będą uczestnikami imprezy.


Ma to sprawić, że hostessy poczują się „jak znajome” programistów. We wszystkim chodzi o to, by uczestnicy imprezy nie zorientowali się, że mają do czynienia z wynajętymi modelkami.

Zarobki modelki sięgają 50-200 dol. za godzinę.

źródło: Bloomberg
Trwa ładowanie komentarzy...