To się nazywa oszczędność. Urzędnicy walczą jak lwy o unieważnienie przetargu, bo oferta jest o 0,7 proc. za wysoka

Laboratorium w krakowskiej siedzibie Comarch - zwycięzcy feralnego przetargu
Laboratorium w krakowskiej siedzibie Comarch - zwycięzcy feralnego przetargu Kuba Ociepa / Agencja Gazeta
Główny Urząd Geodezji i Kartografii toczy spór z Krajową Izbą Odwoławczą o możliwość odwołania przetargu na projekty informatyczne. Oferta zwycięskiej firmy – krakowskiego Comarchu – była bowiem o 0,7 proc. wyższa, niż to zostało przewidziane w budżecie.

Główny Urząd Geodezji i Kartografii rozpisał przetarg obejmujący utrzymanie oraz zapewnienie ciągłości działania infrastruktury w ramach trzech projektów dotyczących budowy Centrum Analiz Przestrzennych Administracji Publicznej (CAPAP), Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach — Faza 2 (ZSIN 2) oraz Krajowej Bazy Danych Geodezyjnej Sieci Uzbrojenia Terenu (KGESUT). Całość miała kosztować 49,66 mln złotych, ale Comarch złożył ofertę, która przekroczyła ten budżet o 330 tys. Co w związku z tym zrobił urząd? Po prostu unieważnił całe postępowanie.

Krakowianie nie mieli jednak zamiaru tak łatwo rezygnować. Złożyli odwołanie od decyzji do Krajowej Izby Odwoławczej, a ta...przyznała im rację. KIO argumentuje, że GUGiK ma fundusze na „wykonanie tożsamych działań", a poza urząd geodezji płaci obecnemu podmiotowi za utrzymanie infrastruktury o 4 tys. więcej niż chciał za to Comarch.

Teraz sprawa wylądowała w sądzie. GUGiK twierdzi, że decyzja KIO jest sprzeczna z jego interesem i powołuje się na prawo zamówień publicznych, które pozwala mu na anulowanie przetargu. Izba twierdzi, że jest to możliwe tylko w przypadku, w którym urząd geodezji nie byłby w stanie zwiększyć budżetu. A jej zdaniem – jest.


źródło: Puls Biznesu
Trwa ładowanie komentarzy...