Premier Morawiecki chce ulżyć najbogatszym kierowcom. Reszta zapłaci 30 zł za wjazd do centrum miast

Morawiecki chce ulżyć kierowcom posiadającym samochody hybrydowe. Reszta słono zapłaci za wjazd do miasta
Morawiecki chce ulżyć kierowcom posiadającym samochody hybrydowe. Reszta słono zapłaci za wjazd do miasta Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Na ostatnim tegorocznym posiedzeniu rządu mają zapaść bardzo ważne decyzje dla kierowców. Posłowie mają przyjąć projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Szykuje się zniesienie akcyzy na hybrydy i auta elektryczne oraz słone opłaty za wjazd samochodami do centrów miast.

Premier Mateusz Morawiecki od dawna zapowiada w Polsce rewolucję dotyczącą elektromobilności i upowszechnienie aut na prąd. Projekt, który przyjmie rząd jest jednak wynikiem presji Komisji Europejskiej – przepisy dotyczące m.in. wsparcia paliw alternatywnych mieliśmy wprowadzić jesienią 2016 roku. Unijnym urzędnikom kończy się cierpliwość i zapowiadają kary.

Dyrektywa UE w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych zobowiązuje Polskę do przygotowania i wprowadzenia w życie programu budowy krajowej sieci ładowarek aut na prąd oraz stacji tankowania skroplonego (LNG) i sprężonego (CNG) gazu ziemnego.

W rządowym projekcie znajdą się oczywiście zapisy dotyczące infrastruktury. Na ulicach i w garażach budynków mieszkalnych będą powstawać ładowarki do aut elektrycznych.

Rząd proponuje też zniesienie akcyzy na elektryki (jeszcze w 2018 roku) oraz hybrydy (do 2020 roku). To niewielka ulga, bo akcyza stanowi jedynie 3,1 proc. wartości samochodu. Bardziej mogą skorzystać przedsiębiorcy, bo jeszcze w pierwszym kwartale 2018 roku dostaną możliwość zwiększenia o 50 proc. odpisu od amortyzacji aut na prąd – do 30 tys. euro.


Zgodnie z planami Morawieckiego użytkownicy aut na prąd nie będą płacić za parkowanie w miastach, będą też mogli jeździć po buspasach.

Również władze mają się przesiąść do aut elektrycznych. Od 2020 roku mają one stanowić 10 proc. floty organów administracji państwowej oraz samorządów. Pięć lat później ma to być odpowiednio 50 i 30 proc.

Jest marchewka, jest i kij
Wjazd elektrycznym autem do centrów miast ma być darmowy, ale kierowcy spalinówek mogą za ten przywilej płacić nawet do 30 złotych dziennie. Z opłat zwolnieni będą m.in. właściciele i użytkownicy aut zamieszkujący w strefie śródmiejskiej.

Auta na prąd lub wodór będzie można łatwo rozpoznać, bo będą miały specjalne nalepki na przedniej szybie. Promocja aut na prąd do 2027 r. ma kosztować budżet państwa i samorządy 18,6 mld zł.

źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...