"Janusz tankowania". Firma ostrzega klientów przed nadużywaniem promocji

Carsharing pozwala na wyeliminowanie części stałych kosztów związanych z posiadaniem własnego samochodu.
Carsharing pozwala na wyeliminowanie części stałych kosztów związanych z posiadaniem własnego samochodu. 123RF
Promocja jest prosta. Klient tankuje auto firmie carsharingowej Panek (na jej koszt), ta daje mu zniżkę na następny przejazd. Jeden z nich zwęszył okazję, by zarobić coś na boku. Wpadł na gorącym uczynku.

Krótkoterminowy wynajem samochodu to stosunkowo nowa usługa, dostępna w Polsce od 2016 r. Skierowana jest głównie do osób, które z auta korzystają sporadycznie i głównie do przejazdów lokalnych. Jej niewątpliwą zaletą jest to, że nie trzeba kupować własnego środka transportu i ponosić kosztów jego utrzymania.

Okazuje się jednak, że są użytkownicy, którzy dzięki carsharingowi nie tylko oszczędzają, ale też postanowili na nim dodatkowo zarobić. Poinformowała o tym na swojej stronie facebookowej firma PANEK CarSharing. Wszystkiemu wydaje się być winna atrakcyjna promocja.

Każdy wynajmujący samochód od tego operatora ponosi opłatę za przejechany kilometr i czas wynajmu samochodu. W zamian za to nie musi się przejmować między innymi tankowaniem pojazdu. Poziomem paliwa w takich autach to zmartwienie operatora.

Promocyjne tankowanie
Ponieważ może się okazać, że pojazdów posiadających zbyt niski poziom paliwa jest tak dużo, że obsługa techniczna nie nadąża z jego uzupełnianiem, PANEK wprowadził specjalną promocję, która ma zachęcić klientów do samodzielnego tankowania samochodów. Polega ona na tym, że każdy użytkownik, który zatankuje wynajmowany pojazd na stacji ORLEN lub BLISKA, korzystając przy tym z flotowej karty paliwowej, otrzyma dodatkowe 10 złotych na kolejne przejazdy. Warunek jest taki, że należy zatankować minimum 18 litrów paliwa.


Z promocji postanowił skorzystać jeden z użytkowników, który poza tankowaniem do baku, nabrał benzyny do „nieokreślonego pojemnika”, który znajdował się na tylnym siedzeniu samochodu. To spowodowało, że pracownik stacji zatrzymał kartę paliwową, a o zdarzeniu poinformował operatora usług carsharingowych.

"Janusz" krytykowany na Facebooku
Złamanie regulaminu spotkało się z krytyką komentujących post na Facebooku. Część z nich nazwała najemcę „Januszem”, ale nie były to najmocniejsze słowa. W opinii niektórych komentujących to nic innego jak „kradzież”.


Całe zdarzenie, niezależnie od tego, jak je zaklasyfikujemy, będzie miało przykre konsekwencje dla najemcy. Zostanie obciążony dodatkowo kosztami wyrobienia nowej karty paliwowej i postoju samochodu, który do czasu jej powstania będzie wyłączony z użytku.

Z komentarza operatora możemy się również domyślać, że przedsiębiorczy najemca został wykluczony z grona potencjalnych klientów firmy PANEK i nie będzie w przyszłości mógł już wynająć od niej samochodu.
Trwa ładowanie komentarzy...