Dziecięca niewinność bitcoinowych inwestorów poraża. Nie wiedzą o co chodzi, ale chcą zarobić

O tym, że bitcoin przestał być anonimowym pojęciem i na dobre wszedł do słownika Polaków nie trzeba raczej nikogo przekonywać. Dyskusje o tej kryptowalucie toczą się już na podwórkach, w sklepach i w trakcie rodzinnych nasiadówek
O tym, że bitcoin przestał być anonimowym pojęciem i na dobre wszedł do słownika Polaków nie trzeba raczej nikogo przekonywać. Dyskusje o tej kryptowalucie toczą się już na podwórkach, w sklepach i w trakcie rodzinnych nasiadówek Sergiusz Pęczek / Agencja Gazeta
O tym, że bitcoin przestał być anonimowym pojęciem i na dobre wszedł do słownika Polaków nie trzeba raczej nikogo przekonywać. Dyskusje o tej kryptowalucie toczą się już na podwórkach, w sklepach i w trakcie rodzinnych nasiadówek. Czym innym są jednak luźne dywagacje, a czym innym – realna chęć inwestowania. Pobieżna lektura forów, na których zbierają się zainteresowani wzbudza lekką konsternację – spora część nowych użytkowników deklaruje, że chce zarabiać na kryptowalutach, ale jednocześnie szczerze przyznaje...że nie ma o nich zielonego pojęcia.

Wnioskowanie tylko na podstawie wpisów z forów o bitcoinowej bańce byłoby dużym nadużyciem, ale wpisy (szczególnie nowo zarejestrowanych użytkowników) nie napawają optymizmem.



– O BTC dowiedziałem się przypadkiem. Od razu zainteresował mnie temat. Jestem podekscytowany, właśnie zaczynam inwestować swoje pierwsze pieniądze – pisze jeden z internautów.

"Nic z tego nie zrozumiałem ale...rosło"
Tego typu wpisów jest dużo więcej, w zasadzie przeglądając archiwum, im bliżej aktualnej daty, tym częściej możemy się na nie natknąć. Aż tchnie od nich oczekiwaniem przyszłych zysków. Przy jednocześnie niezbyt dużym zgłębieniu tematu kryptowalut.

– Witam, o bitcoin dowiedziałem się od znajomych, a tutaj się znalazłem przy wyszukiwaniu informacji. Zainwestowałem parę "groszy" i zobaczymy co to będzie – to jeden z nowszych wpisów datowanych już na styczeń 2018.

– Było to w roku 2013. Kolega w pracy oglądał sobie wykres. Rosło. Poprosiłem żeby wytłumaczył mi o co chodzi. Nic z tego nie zrozumiałem ale...rosło. Codziennie zafascynowany w pracy wpatrywałem się w monitor. Rosło już od miesiąca. To jest dopiero wynalazek – pomyślałem. Po 2 miesiącach wzrostów już wiedziałem jakie teraz będę mieć hobby. Byłem gotów. Poszłyyyy pln na polski oddział goxa. Wchodziłem po 250$ (pis. oryg.) – wspomina kolejny użytkownik.

Większość osób wypowiadających się witających się na forach przyznaje, że o kryptowalutowym złocie słyszało co najmniej od roku-dwóch. Na zakupy nowi inwestorzy udają się jednak dopiero teraz. Trudno nie powiązać tego faktu z szalejącym od października kursem bitcoina.
Jeden z internautów opowiada np., że kopaniem zainteresował się po obejrzeniu filmu na Yuotubie, którego autorem jest Daniel Żukiewicz, znany z reklamowania...Dascoina. Tę kryptowalutę nawet środowisko związane z kryptowalutami zgodnie określa jako swoistą piramidę finansową, pisząc o niej per „shitcoin” („gównowaluta”).

Popularnością cieszą się również rady, dotyczące unikania płacenia podatków. Choć te ostatnie wzięcie miały akurat już od dłuższego czasu.

Tanio kupię...
Warto przy tym wspomnieć, że zainteresowani kryptowalutami groszem raczej nie śmierdzą (ew. boją się zaryzykować). Forumowicze szukają np. najlepszych sposobów na tanie wejście w altcoiny (czyli wszystkie alternatywne względem bitcoina kryptowaluty). Tanio, tzn... już od 100 zł.

Suchej nitki na forumowiczach nie zostawił znany influencer Artur Kurasiński. – Pseudo-libertarianie, cyberkuce, nastoletni inwestorzy oraz ludzie pytający "a jak nie płacić podatków po sprzedaży" = 95% społeczności polskich forów poświęconych kryptowalutom. To będzie piękna katastrofa – podsumował.

To jednak tylko jednostkowe przykłady. W 2015 serwis Coin Desk pokusił się o stworzenie ogólnego profilu inwestora bitcoina, dając nam w ten sposób szerszy obraz sytuacji. Okazało się, że kryptowaluta przyciąga przede wszystkim ludzi młodych w wieku 25-34 lata (niemal 40 proc.) i...bardzo młodych (poniżej 25 roku życia – kolejne 20 proc.). To zaskoczeniem raczej nie jest. Tak samo zresztą, jak fakt, że zdecydowana większość z nich to mężczyźni.

Bardziej niespodziewany był fakt, że 2 na 3 inwestorów to ludzie o dość przeciętnych, jak na amerykańskie warunki, dochodach – czyli do 4 tys. dolarów miesięcznie (ówczesna średnia to ok. 3,8 tys. dolarów). Co więcej, co piaty inwestor nie przekraczał nawet pułapu 25 tys. dolarów rocznie. Tamta wiedza raczej się nie zdezaktualizowała. Podobnych wniosków dostarczyły bowiem ubiegłoroczne badania przeprowadzone przez Australijczyków – na Antypodach 70 proc. inwestorów ma mniej niż jednego bitcoina.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...