Legendarny producent aut odbił się od dna. Nowa strategia firmy zadziwia

Już za dwa lata Aston Martin chce produkować ponad 8000 aut.
Już za dwa lata Aston Martin chce produkować ponad 8000 aut. Fot. 123rf.com
Jak twierdzi agencja Bloomberg, menedżerom firmy motoryzacyjnej Aston Martin zamarzyło się wejście na londyńską giełdę. Firma przeprowadziła wstępne analizy takiego kroku i ma prowadzić negocjacje z konsultantami, mającymi przeprowadzić ją przez cały proces. Wzorem ma być udane wprowadzenie na parkiet firmy Ferrari.

Przez ponad wiek swojej burzliwej historii Aston Martin wielokrotnie lądował w dołku. Mimo swoistego uroku i łatki „auta Jamesa Bonda" firma była ratowana przez kolejnych właścicieli: arystokratów, miłośników wyścigów samochodowych, nawet producenta traktorów, a ostatnio – Kuwejtczyków, którzy wraz z firmą Investindustrial Advisors Ltd. wymienili kierownictwo Astona Martina i dali producentowi luksusowych aut nowy zastrzyk gotówki. W sumie trudno się dziwić, że w trakcie całej swojej historii Aston Martin sprzedał zaledwie 70 tysięcy samochodów. Grupa Volkswagen w ciągu miesiąca produkuje dziesięć razy więcej aut.



Wraz z nowymi właścicielami w firmie pojawił się ściągnięty z Nissana menedżer, Andy Palmer. W ciągu roku była ona w stanie wypuścić na rynek zaledwie 4000 samochodów, niemal połowę mniej niż dekadę wcześniej. Palmer uznał, że czas wykonać gwałtowny skręt – firma nie może bazować na bondowskim, elitarnym wizerunku, bo w ten sposób przyciąga jedynie majętnych czterdziestolatków, którzy chcą się jeszcze poczuć playboy'em w stylu 007.

W 2005 r. Palmer zaprezentował światu koncepcję Charlotte: 30-latki z poukładaną karierą i wypracowaną pozycją zawodową, która ma być nowym „targetem” firmy. Do klasycznych sportowych konceptów Astona Martina mają stopniowo dołączać nowe: hybrydowy DBX (spektakularnie zniszczony przez Bonda w jednej z ostatnich odsłon serii), mniejsze „kobiece” auta oraz, o zgrozo, SUV-y.

Strategia wydaje się działać: w ubiegłym roku po raz pierwszy od 2008 roku firmie udało się dostarczyć na rynek ponad 5 tysięcy aut (dokładnie 5117). Pojawił się zysk: 180 mln funtów przed opodatkowaniem. To dopiero początek: w 2019 roku powinna ruszyć produkcja limuzyn SUV w nowej walijskiej fabryce firmy. Wraz z nią ma zacząć galopować sprzedaż: w 2020 r. Aston Martin chce sprzedać już 8250 aut.

Inwestorzy wydają się wierzyć, że tak właśnie się stanie. Pierwsze szacunki wartości firmy, jakie pojawiły się wraz z doniesieniami Bloomberga, zakładają, że wycena Astona Martina może sięgnąć 5 mld funtów (ok. 6,8 mld dolarów). Docelowo Brytyjczycy marzą zapewne o podobnej wycenie, jaką ma dziś Ferrari – 21,5 mld dolarów.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...