Uber wielokrotnie wystrychnął na dudka urzędników z kilku krajów

Program był ściśle strzeżoną tajemnicą. Jego istnienie było nieznane nawet wielu pracownikom w biurach Ubera
Program był ściśle strzeżoną tajemnicą. Jego istnienie było nieznane nawet wielu pracownikom w biurach Ubera Łukasz Głowala / Agencja Gazeta
Centrala Ubera w San Francisco w razie zagrożenia (czytaj: nalotu skarbówki) może zdalnie zablokować komputery pracowników w miejscu, gdzie dochodzi do kontroli. Jeden klik i nikt nie jest nawet w stanie przekazać urzędnikom żadnych danych.

Według serwisu Bloomberg.com, Uber przez ostatnie dwa lata korzystał z tej awaryjnej procedury przynajmniej raz w miesiącu.



Jak to wygląda? Idealnym przykładem może być na przykład wizyta 10 inspektorów urzędu podatkowego w biurze firmy w Kanadzie. Władze uważały, że Uber naruszył przepisy podatkowe i miał nakaz zebrania dowodów. Kiedy urzędnicy wkroczyli do akcji, menedżerowie szybko zgłosili ten fakt do centrali w San Francisco. Tam uruchomiono narzędzie nazywane Ripley.

Wszyscy pracownicy Ubera w Montrealu zostali zdalnie wylogowani ze swoich komputerów a aplikacja automatycznie zmieniła im hasła dostępu. W ten sposób każdy miał przed sobą kompletnie bezużyteczny komputer i po prostu nie mógł udzielić urzędnikom żadnych informacji.

Co więcej – żaden z pracowników nie złamał prawa, bo nie odmówił udzielenia informacji. Urzędnicy odeszli z niczym.

Według Bloomberga główna kwatera w San Francisco przynajmniej 24 razy blokowała sprzęt w zagranicznych biurach, aby chronić pliki przed policyjnymi najazdami. W najlepszym razie oznaczało to znaczne spowolnienie śledztwa.

Okazuje się, że nie była to jedyna ciemna sprawka Ubera. Kilka miesięcy temu New York Times ujawnił użycie przez Ubera narzędzia programowego o nazwie Greyball, które pokazywało funkcjonariuszom organów ścigania fałszywą wersję swojej aplikacji, aby chronić kierowców przed otrzymywaniem mandatów a także śledzić użytkowników.

Ripley powstał ponoć w 2015 roku i był używany podczas wielu kontroli w biurach firmy. Narzędzie zostało opracowane w koordynacji z działem bezpieczeństwa i prawnym firmy. Ich szefowie, prawdopodobnie odpowiedzialni za tego typu działania opuścili Ubera w zeszłym roku.

Program był ściśle strzeżoną tajemnicą. Jego istnienie było nieznane nawet wielu pracownikom w biurach Ubera. Niektórzy byli zdezorientowani i zaniepokojeni, gdy organy ścigania kazały im zalogować się do swoich komputerów i nie byli w stanie tego zrobić.

Późniejsze wersje Ripley dały Uberowi możliwość selektywnego dostarczania informacji do agencji rządowych, które przeszukiwały zagraniczne biura firmy.

Obecnie, po głębokich zmianach w zarządzie Ubera, firma nie dopuszcza się już takich praktyk – tak twierdzą jej służby prasowe.

źródło: Bloomberg.com
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...