Astronom-amator przez przypadek znalazł satelitę, którego NASA nie mogła namierzyć od 12 lat

123rf.com/Robin Runck/zdjęcie seryjne
Ponad 12 lat temu NASA utraciła kontakt z jednym ze swoich satelitów z powodu awarii systemu. Na jej ślad wpadł niedawno Scott Tilley, który oglądaniem nieba zajmuje się ...hobbystycznie. Co więcej, mężczyzna wpadł na trop zguby zupełnie przypadkiem, zajmując się poszukiwaniem innego satelity.

Scott Tilley to astronom-amator, który szczególnie rozmiłował się w śledzeniu satelitów szpiegowskich. Mężczyzna chciał wyśledzić „Zumę”, która została wystrzelona 7 stycznia i nie zdołała dotrzeć na swoją orbitę. W trakcie poszukiwań Tilley natknął się jednak na nietypowe sygnały. Okazało się, że były one nadawane przez satelitę Imager for Magnetopause-to-Aurora Global Exploration. IMAGE został wysłany w kosmos w 2000 roku w celu mapowania ziemskiej atmosfery. NASA spisała go jednak na straty 5 lat później, gdy wskutek awarii kontrolera transpondera straciła z nim łączność.

Misja warta 150 mln dolarów została zawieszona. Aż do teraz. Tuż po otrzymaniu sygnały od Tilley'a pracownicy NASA zaczęli podejmować próby skontaktowania się z satelitą. – Zespół wspólnie wstrzymuje oddech, czekając na prawdziwą wymianę informacji między IMAGE a ziemią – opowiada Patricia Reiff, fizyk z Rice University w Houston w Teksasie.

Dlaczego jednak kontakt z satelitą w ogóle stał się możliwy? Naukowcy tłumaczą, że IMAGE mógł się zresetować, gdy przeszedł przez cień ziemi, wyczerpując baterie zasilane przez panele słoneczne.

źródło: Science Mag
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...