W ciągu kilkunastu lat Polacy stali się w tej branży europejskim liderem. Teraz zbierają się nad nami czarne chmury

Nad polską branże drobiarską nadciągają czarne chmury
Nad polską branże drobiarską nadciągają czarne chmury Mikołaj Kuras/Agencja Gazeta
Od momentu wejścia do Unii Europejskiej polska branża drobiarska rozkwita. Wiele wskazuje jednak na to, że nadciągające zmiany zepchną nas z powrotem na margines. Hodowców czeka fala bankructw.

Między 2004 a 2016 rokiem produkcja mięsa drobiowego w Polsce wzrosła ponad 3-krotnie (z 800 tys. ton do 2,5 mln ton). Dzięki temu nasz kraj stał się największym eksporterem w Unii Europejskiej – dwa lata temu za granicę poszła niemal połowa produkcji.



Za rogiem czai się jednak kilka istotnych zagrożeń – zauważa „Gazeta Wyborcza”. Pierwszym z nich jest brexit. Wielka Brytania to w tej chwili drugi największy odbiorca mięsa drobiowego, nie wiadomo jednak, jak brytyjscy przedsiębiorcy zachowają się po wyjściu z UE i wprowadzeniu ceł na polskie produkty. Co gorsza, wyspiarze odbierają sporą część drobiu, jaki przywożony jest do Europy z Tajlandii, Brazylii i Ukrainy. Po brexicie może się okazać, że tanie mięso spoza UE zaleje pozostałe kraje Unii.

A to jeszcze nie koniec problemów. Producentów mięsa drobiowego może dotknąć również zakaz hodowli zwierząt futerkowych (te karmione są resztkami poubojowymi – to ok. 750 tys. ton rocznie) i wchodzący od 1. stycznia 2019 roku zakaz karmienia ptaków paszami z GMO. W tej chwili kurczaki są karmione soją, a prawie cała jej produkcja jest już dzisiaj modyfikowana genetycznie. Konieczność zastąpienia jej np. śrutą rzepakową spowoduje, że koszt produkcji drobiu znacząco pójdzie w górę.

źródło: Gazeta Wyborcza
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...