Polskie miasto udowodniło, że lansowana od lat teza, to bzdura. Zarobili na czymś, co wydawało się niemożliwe

Noc kultury to jedna z tych imprez, która przyniosła Lublinowi największe dochody.
Noc kultury to jedna z tych imprez, która przyniosła Lublinowi największe dochody. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Na dużych imprezach można dużo zarobić. Do takich wniosków doszedł zespół badaczy złożony z socjologów, ekonomistów i filozofów. Miejscem ich badań był Lublin.

Często słyszy się głosy, że do dużych imprez wyłącznie dokłada się z budżetu lokalnego, a zysk nawet jeżeli już jest, to raczej marny. Tymczasem jak udowodnił zespół badawczy, o którego pracach informuje portal „Lublin112.pl”, wcale tak być nie musi. Dzięki pieniądzom uzyskanym z grantu przyznanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przeprowadzili badania w Lublinie.

Cztery imprezy i 75 mln złotych
Największe imprezy, którym przyjrzeli się bliżej podczas swojej pracy to: Noc Kultury, Wschód Kultury – Inne Brzmienia, Carnaval Sztukmistrzów oraz Jarmark Jagielloński. Celem pracy było ustalenie, czy powyższe imprezy kulturalne mają jakikolwiek wpływ na rozwój miasta w różnych sferach. Oprócz tego zbadali też, czy takie imprezy się miastu i mieszkańcom opłacają.

W tym celu na każdy z tych festiwali zostali wysłani ankieterzy. Oprócz tego badacze sami przeglądali materiały promocyjne i rozmawiali z właścicielami lokalnych biznesów. Na podstawie wszystkich danych sporządzili raport, z którego wynika, że turyści odwiedzający Lublin w czasie festiwali zostawili łącznie 75 mln złotych. Większą cześć tej kwoty stanowią wydatki na jedzenie.
Z ankiet wynika również, że większość gości festiwalowych zamierza do Lublina powrócić na kolejne wydarzenia związane z kulturą.
Trwa ładowanie komentarzy...