Biura podróży znalazły sprytny sposób na klientów. Nie dopłacisz, możesz dostać pokój z widokiem na śmietnik

Oferty biur podróży mogą się upodabniać do tych, które znamy z tanich linii lotniczych.
Oferty biur podróży mogą się upodabniać do tych, które znamy z tanich linii lotniczych. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Nadchodzi czas powolnej transformacji biur podróży i chociaż ich przedstawiciele, z małymi wyjątkami, mówią o tym niechętnie, już niedługo może się okazać, że za każdą kolejną usługę będziemy musieli dopłacić.

Biura podróży inspirują się tanimi liniami lotniczymi i powoli konstruują swoją ofertę w podobny sposób. Prym wiedzie w tym brytyjskie biuro podróży Thomas Cook, które jako pierwsze wprowadziło dodatkową opłatę za rezerwację leżaków na terenie hotelu. Jak tłumaczyli wszystko po to, by ich klienci zaprzestali walczyć o miejsca, informuje portal „Fly4free”. Opłata wydaje się nie być wysoka, bo to „tylko” 25 euro.



Pokój z widokiem na śmietnik
Okazuje się, że to nie jedyna usługa w ofercie biura, za którą urlopowicz musi zapłacić ekstra. To znaczy nikt go nie zmusza, opłata jest dobrowolna, ale jej uiszczenie powoduje, że mamy wybór części hotelu, w której dostaniemy pokój. Łatwo więc sobie wyobrazić, że część klientów, która przynajmniej początkowo nie będzie chciała ponosić dodatkowego kosztu, może zostać w najlepszym wypadku zakwaterowana w pokoju na parterze. Może też się okazać, że najbardziej oszczędni będą mieli większego pecha i zamiast pokoju z widokiem na plażę, czy ocean, trafią na ten z widokiem na śmietnik. Chęć zarezerwowania lepszego pokoju będzie kosztować kolejne „tylko” 30 euro.
Jeżeli zaś zbierzemy do siebie koszty wszystkich takich dodatkowych usług może się okazać, że koszt pobytu jest dużo większy niż początkowo zakładaliśmy.

Podobnie jest w Polsce
Już w końcu ubiegłego roku portal informował o nowej usłudze w biurze podróży TUI, które zaoferowało swoim klientom możliwość dopłaty 30-60 zł za możliwość rezerwacji konkretnego miejsca w samolocie. Jednocześnie poinformowało swoich klientów, że bez wniesienia tej dodatkowej opłaty może się okazać, że rodziny, czy znajomi nie dostaną miejsc w samolocie obok siebie.
Jednak w przeciwieństwie do biura Thomas Cook, pozostałe firmy o dodatkowych opłatach mówią niechętnie i nazywają je „usługami premium”, przeznaczonymi dla bardziej wymagających klientów.

Wczasy na życzenie
Być może w przyszłości doprowadzi to do skrojenia usług skierowanych do klienta indywidualnego. Wtedy każdy z nas, po wniesieniu opłat za poszczególne elementy pobytu będzie mógł sobie zaplanować wakacje z biurem podróży po swojemu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...