Biedronka przegrała z pracownikami. Bezprecedensowy wyrok sądu

Wyrok sądu umacnia pozycję negocjacyjną związkowców w sporach z firmą, a tych nie brakuje.
Wyrok sądu umacnia pozycję negocjacyjną związkowców w sporach z firmą, a tych nie brakuje. Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Ubiegłoroczny, majowy protest pracowników branży handlowej przeciw warunkom pracy, został przez sieci handlowe uznane za nielegalny. Posypały się nagany, zwłaszcza wobec osób zatrudnionych w sieciach Biedronka i Dino. Ci jednak nie odpuścili: poszli do sądów. Pierwszy wyrok jest po ich myśli.

– Naganę otrzymałam w czerwcu – wspomina na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” pracownica Biedronki, po której stronie właśnie opowiedział się sąd. – W uzasadnieniu nagany przeczytałam, że została nałożona za rozdawanie ulotek informacyjnych o proteście oraz naruszenie bezpieczeństwa i higieny pracy w sklepie. Jednak na czas akcji wzięłam wolne, co oznacza, że nie byłam w tym dniu zobligowana do pełnienia obowiązków pracowniczych – kwituje.



Sąd podzielił tę argumentację, w związkowców wstąpiła nadzieja. – To jest wizerunkowa porażka menedżerów Biedronki i sygnał, że warto walczyć o swoje, o warunki pracy i płacy – mówi nam szef KZ NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska, Piotr Adamczak. – Koleżanka okazała waleczną postawę, dziś nie ma już żadnych problemów – dodaje.

Ale nie ukrywa, że sprawa nie kończy się na tym wyroku. – Mnie też firma podała do prokuratury, stawiając mi zarzuty. Byłem przesłuchiwany, ale sprawa została umorzona, nie stwierdzono w moim działaniu znamion przestępstwa – podkreśla. – To pokazuje, jak głęboko dyskryminowane są związki zawodowe w tej firmie. Pokazuje, jak trudnym pracodawcą jest Jeronimo Martins: że nie uznaje słów krytyki, zwłaszcza ze strony związków, nie potrafi współpracować przy rozwiązywaniu problemów – wylicza związkowiec.

Wyrok sądu – w szczególności, jeżeli pójdą za nim kolejne – wzmacnia zatem związkowców. Ma to z kolei znaczenie choćby w przypadku konfliktów o zmiany w regulaminie pracy, jakie firma rozważa w reakcji na wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę, a także wszelkie kolejne spory płacowe itp.

Firma, w przesłanym do redakcji stanowisku zastrzega, że nie wypowiada się na temat nieprawomocnych wyroków sądowych. - Zaznaczamy, że trudno jest mówić o proteście, jeśli nasza firma w maju nie była (ani nadal nie jest) w sporze zbiorowym ze związkami zawodowymi -- podkreślono w oświadczeniu Biura Prasowego JMP. - Jesteśmy zaskoczeni wypowiedzią Przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. Nasza firma przestrzega przepisów i wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań wobec związków zawodowych. Dialog z organizacjami związkowymi prowadzimy od lat na bazie zawartych porozumień, które regulują między innymi tryb i formę spotkań z pracodawcą - dodano.

– Czekamy na nowelizację kodeksu pracy. Zmiany, jakie się w nim pojawią, pozwolą ponownie usiąść do negocjacji z JMP i rozmowy o zmianie warunków pracy – konkluduje Adamczak. – Obecnie regulamin pracy, zasady wynagrodzenia i premiowania są niekorzystne dla pracowników. Od dawna walczymy o ich zmianę, ale pracodawcy udawało się dotąd takich rozmów unikać. Jeronimo Martins żyje na swoich warunkach i wielu rzeczy nie daje sobie nawet powiedzieć, przynajmniej jak dotąd – podsumowuje.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...