Już wiemy, gdzie podziały się ukradzione bitcoiny. Fortunę zbija na nich odcięty od świata reżim

W 2017 roku Korea Północna mogła zarobić na handlu kryptowalutami nawet 200 mln dolarów – podaje Radio Free Asia
W 2017 roku Korea Północna mogła zarobić na handlu kryptowalutami nawet 200 mln dolarów – podaje Radio Free Asia wikipedia.org
W 2017 roku Korea Północna mogła zarobić na handlu kryptowalutami nawet 200 mln dolarów – podaje Radio Free Asia, powołując się na swoje źródła w USA. Reżim Kim Dzong Una boleśnie odczuwa sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i rozwiązania swoich problemów szuka w atakach hakerskich, dzięki którym kradnie użytkownikom wirtualną walutę.

Cytowana przez Radio Free Asia Priscilla Moriuchi z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa szacuje, że Korea Północna mogła w ubiegłym roku wejść w posiadanie ok. 11 tys. bitcoinów. Część z nich reżim miał pozyskać dzięki atakom hakerskim. Jeżeli Pjongjang zdecydowałby się spieniężyć tę zdobycz w grudniu, kiedy kurs bitcoina był bardzo wysoki, mógłby zarobić w ten sposób ok. 200 mln dolarów. Jednak nawet po ostatnich spadkach wartość posiadanej przez Koreę Północną kryptowaluty może oscylować w granicach 120 mln dolarów.

Dlaczego Korea Północna potrzebuje bitcoinów?
Kim Dzong Un inwestuje w kryptowaluty (nie tylko w bitcoina, w swoim portfelu ma mieć również m.in. Monero) ponieważ ich obrót w większości państwa świata nie jest objęty żadnymi regulacjami.

Ewentualny zysk jest tymczasem dla reżimu ogromnie ważny. Kraj objęty jest międzynarodowymi sankcjami, które w ubiegłym roku zostały dodatkowo mocno zaostrzone. Administracja Trumpa przekonała ONZ do nałożenia na Koreę Północną limitów na import ropy naftowej i tekstyliów, które są jednym z głównych towarów eksportowych. Sytuacja finansowa reżimu miała stać się tak ciężka, że trzeba było ograniczyć nawet nakład propagandowej gazety. Seulski „Chosun Ilbo” donosił, że...Pjongjang nie miał pieniędzy, by zapłacić za papier.
Trwa ładowanie komentarzy...