Do Polski zawita prestiżowy konkurs, który zmienia świat. To marzenie każdego start-upowca

Do Polski zawita prestiżowy konkurs, który zmienia świat. To marzenie każdego start-upowca
Do Polski zawita prestiżowy konkurs, który zmienia świat. To marzenie każdego start-upowca Fot. Sebastiaan ter Burg / Wikimedia Commons
Już niebawem najbardziej utalentowani młodzi naukowcy, inżynierowie, przedsiębiorcy, a także... zwykli ludzie, będą mogli stanąć do walki o kuszącą nagrodę. Najlepsi z nich pojadą do Krzemowej Doliny, żeby nauczyć się, jak swoją ideę przekształcić w działanie i wymierny produkt. A wszystko to w ramach konkursu organizowanego przez Singularity University, którego finał będzie miał miejsce w Polsce. To prawdziwa gratka dla pomysłowych fanów innowacji, która odbędzie się między innymi dzięki zaangażowaniu Sebastiana Kulczyka – jednego z absolwentów "SU".

Global Impact Challenge jest konkursem organizowanym przez lokalne oddziały Singularity University na całym świecie. Pierwsza edycja miała miejsce w 2010 roku – od tego momentu w 45 krajach odbyło się w sumie 119 konkursów spod szyldu GIC. Dzięki nim wyłoniono łącznie 62 zwycięzców. Tylko w zeszłym roku odbyło się aż 25 imprez GIC, m.in. w Kanadzie, Południowej Afryce, Singapurze, San Francisco, Holandii, Japonii i Argentynie.

Mamy tutaj i swoje sukcesy. Jak do tej pory, laureatami konkursu zostali dwaj Polacy: Łukasz Młodyszewski (Nightly) i Paweł Jarmołkowicz (Harimata). Obydwaj wygrali węgierskie edycje konkursu, odpowiednio w 2015 i 2014 roku.

Mimo że liczba edycji robi wrażenie, zasadą jest, że każdy oddział może zorganizować tylko jeden konkurs w ciągu roku. I tuta przychodzi czas na Warszawę, gdzie po raz pierwszy w Polsce odbędzie się GIC.

Kto może wziąć udział Global Impact Challenge?
Global Impact Challenge skierowany jest w przede wszystkim do utalentowanych naukowców, inżynierów, przedsiębiorców i liderów. Jego celem jest wyłonienie najbardziej przełomowych i innowacyjnych pomysłów, które będą mogły przyczynić się do rozwiązania różnych wyzwań stojących przed całą ludzkością, a także przyczynić się do pozytywnego wpływu na życie miliarda ludzi w ciągu najbliższej dekady. Do wyzwań takich należą między innymi opracowanie terapii cukrzycy czy rozwiązanie problemu AIDS.

Konkurs organizowany jest według klucza geograficznego lub tematycznego. Zgłasza się do niego zazwyczaj kilkuset uczestników. Podstawowymi wymogami stawianymi potencjalnym uczestnikom są wiek powyżej 21 lat i biegła znajomość angielskiego.

Po wstępnej selekcji do finału trafia przeważnie od pięciu do dziesięciu zespołów. Następnie zgłoszone przez nich projekty oceniane są pod kątem dopasowania do tematyki przewodniej konkursu. Po tym etapie oceniana jest wykonalność projektu, a później możliwość wdrożenia go w życie. Ocenie podlegają również potencjał innowacyjny projektu, jak również osobiste osiągnięcia uczestników.


Kto za tym stoi?
Anglojęzyczna nazwa Singularity University nie jest łatwa do przełożenia na język polski. Żeby wytłumaczyć, o co chodzi w całej tej idei najlepiej odrzucić więc próbę dosłownego tłumaczenia i odnieść się do rozumienia słowa „singularity” jako pewnego momentu w dziejach ludzkości, w którym postęp techniczny będzie tak zaawansowany, że roboty będą w stanie produkować kolejne roboty – słowem, sztuczna inteligencja stanie się inteligentniejsza od nas.

Według założyciela SU, słynnego futurologa Raymonda Kurzweila taki moment powinien nastąpić około 2045 roku. Co mamy jednak robić do momentu, w którym jako pracownicy staniemy się zbędni? Ano rozwiązywać problemy trapiące całą ludzkość. SU, choć gromadzi w swoich szeregach tak wybitnych przedsiębiorców-wizjonerów jak Vint Cerf (znany również jako „ojciec internetu”), Elon Musk, czy Peter H. Diamandis (stworzył fundację X Prize, która pobudza rozwój nowych technologii na całym świecie), bliżej niż do szukania zysków finansowych jest bowiem do stawiania czoła zagadnieniom związanym z poziomem życia ludzi na całym świecie.

Czym jest Singularity University? – My sami definiujemy się jako think-tank edukacyjny – wyjaśnia Jowita Michalska, prezes fundacji Digital University, która jest wyłącznym przedstawicielem SU w Polsce.
Jak dostać się do Singularity University?
Ekspertka tłumaczy, że SU edukuje odgórnie i oddolnie. Odgórnie, bo organizuje szkolenia (Executive Education) skierowane do kadry zarządzającej firm. Tygodniowe spotkanie w Dolinie Krzemowej służy uzupełnieniu wiedzy nt. nowych technologii i jej zastosowań. W przeciwieństwie do zwykłych szkoleń i warsztatów, tutaj uczestnicy pracują po kilkanaście godzin dziennie z największymi specjalistami w danej dziedzinie na świecie, którzy sami zajmują się rozwijaniem nowych technologii i ich praktycznymi zastosowaniami.


Oddolnie, ponieważ Singularity University ciągle poszukuje młodych, zdolnych naukowców i startupów. Między innymi poprzez Global Impact Challenge ściąga ich ze wszystkich zakątków świata do swojej centrali w Kalifornii, by pomóc im rozwijać globalne projekty mające pozytywnie wpłynąć na ludzkość.

Podstawowe pytanie, które stawiają sobie uczestnicy Global Impact Challenge brzmi: "Jak zmienić życie miliarda ludzi przy użyciu nowych technologii?" Problemów jest mnóstwo, choć SU wyodrębniło wśród nich 12 o największym zasięgu. Są wśród nich np. głód, brak schronienia czy globalne ocieplenie.

W ten sposób na światło dzienne wypływają takie start-upy jak Loowatt (dostęp do toalet w krajach tzw. trzeciego świata), udexter (oprogramowanie pomagające szukać pracy w czasach, gdy ta jest zabierana przez roboty), czy Spire Food Group (zautomatyzowane fermy jadalnych świerszczy).

– Dla Singularity University ważniejszy od produktu jest piękny umysł jego twórcy. SU, w przeciwieństwie do przeciętnego VC, nie jest nastawione na szybki zysk. Nie chodzi o to, by usprawnić biznes o 10 proc., a pomysł od razu zmonetyzować, skupiamy się raczej na wyłuskiwaniu z otoczenia ludzi o dużym potencjale. Wartość mają te pomysły, które przenoszą nas w nową erę – opowiada Michalska.
Polski oddział
Choć "uniwersytet osobliwości" został założony w czerwcu 2009 roku, dopiero w ubiegłym roku zawitał do Polski. Tzw. chapter, czyli lokalną jednostkę SU utworzyła nad Wisłą fundacja Digital University. Gorącymi zwolennikami tego pomysłu byli polscy absolwenci Singularity University, wśród których jest np. Sebastian Kulczyk albo twórca agencji Work Service, Tomasz Misiak.

– Obcowanie z ludźmi, którzy tworzą największe projekty technologiczne na świecie, zmieniają świat, było jednym z najciekawszych doświadczeń w moim życiu zawodowym – wspominał w rozmowie z INN:Poland Kulczyk.

Takich chapterów na całym świecie jest już ponad setka. Organizują one spotkania i debaty, które mają podnieść poziom wiedzy o nowych technologiach. Każdy z nich skanuje jednocześnie lokalne rynki w poszukiwaniu talentów i pomysłów, które można wdrożyć w życie. - Silna pozycja Doliny Krzemowej nie oznacza jednak, że komunikacja odbywa się jednostronnie, kontakt jest utrzymywany również między pozostałymi ośrodkami. My mamy np. bardzo żywe relacje z oddziałami Singularity University ze Skandynawii, Portugalii, Hiszpanii i Czech – podkreśla Michalska.

Ekspertka zauważa, że wymiana doświadczeń w międzynarodowym środowisku jest dla Polaków niezwykle ważna. – Mamy skłonność do zamykania się w swoim własnym gronie. Na uczelniach uczymy się ze slajdów które mają nierzadko 20 lat. Kontakt z największymi autorytetami z zakresu zarządzania i technologii jest dla nas bezcenny – tłumaczy.

Dlatego jeśli uważasz, że możesz być jedną z takich osób, zgłoś się do Global Impact Challenge. Finał już 24-25 maja w Warszawie.

*Współpraca przy materiale: Michał Skubik
.
Trwa ładowanie komentarzy...