"Przecież w kościele się nie najedzą". Oni nie chcą, żeby Duda zabronił im pracy w niedziele

Piotr Duda chętnie zakazałby pracy w niedziele. Nie wiadomo tylko komu jeszcze
Piotr Duda chętnie zakazałby pracy w niedziele. Nie wiadomo tylko komu jeszcze Fot. Łukasz Kolewiński / Agencja Gazeta
Zakaz handlu w niedziele odbił się szerokim echem w polskim społeczeństwie. Szef Solidarności Piotr Duda już zapowiedział, że będzie dążył do tego, by przepisy zakazujące pracy w niedziele objęły też inne grupy zawodowe. Nie sprecyzował, co ma na myśli. Postanowiliśmy sprawdzić, komu by jeszcze można zakazać pracy w siódmy dzień tygodnia.

Pierwszą branżą, jaka może przyjść na myśl przeciętnemu Kowalskiemu, jest gastronomia. Nawet, gdy sklepy są zamknięte, restauracje działają pełną parą. Pracują w niedziele i święta, zamykając się często jedynie na kilka dni w roku.

– W niedziele restauracje miałyby być zamknięte? Przecież to jest nierealne. Każdy dzień to są potężne straty dla właściciela i dla nas. Nie zarobi kuchnia, nie zarobimy my. A w niedziele często mamy grupy, ludzie urządzają chrzciny, urodziny i inne rodzinne imprezy, komunie – mówi mi Tomasz, znajomy kelner.

Dodaje, że w restauracji, w której pracuje, grafik jest ustalany z wyprzedzeniem.

– Jak ktoś nie może pracować w jakiś dzień, to nie ma problemu. Zresztą w gastronomii niedziela to jest na ogół bardzo dobry dzień. Przez zakaz handlu może być jeszcze lepiej, bo ludzie muszą coś robić, wyjść z domu. A w kościele się nie najedzą. Więcej gości, to więcej napiwków – podkreśla.

Boi się też, że młodzi ludzie, którzy pracowali do tej pory w weekendowym handlu, będą szukać pracy w gastronomii. To może zwiększyć konkurencję w tej branży i obniżyć stawki, ale jego zdaniem dotyczy to raczej dużych miast.
Podobnego zdania jest nasz znajomy Jacek, dostawca pizzy.


– Dla mnie to super, że mogę pracować w niedzielę. Świetny dzień, dużo dowozów. Owszem, jest ciężko, ale są i plusy – na drogach jest na ogół mały ruch i w tym samym czasie możemy zrobić więcej kursów. A więcej zadowolonych ludzi, to więcej napiwków – kwituje krótko. Jacek dodaje, że wolny dzień woli wziąć w tygodniu, kiedy ruch w interesie jest mniejszy.

To może ochrona?
Robert to dyrektor agencji ochrony. Zarządza pracą kilkuset ludzi. Ochraniają magazyny, centra handlowe, parkingi.

– Zapewniam, że nasi ochroniarze nie mają nic przeciwko pracy w niedziele. Mają stawki godzinowe, wręcz chcą pracować jak najwięcej, by dobrze zarobić. W ochronie nie jest łatwo, wielu z nich i tak nie może teraz pracować w niedziele, gdy pozamykana jest większość biur. Galerie handlowe były dla nich jedną z możliwości dorobienia dodatkowego grosza. Teraz po prostu będą mniej zarabiać. Agencja też – mówi nam.

Dodaje, że ochroniarze w biurach, magazynach, parkingach czy marketach po prostu muszą pracować 24 godziny na dobę.

– Taka specyfika branży – mówi.

Trudno sobie też wyobrazić, że zakazałoby pracy w branżach strategicznych – choćby transporcie towarów i ludzi. Samoloty muszą wylecieć, pociągi i autobusy wyjechać, a towary dotrzeć do odbiorców.
Praca zmianowa
Być może szefowi Solidarności chodziło o pracę w zakładach przemysłowych, tzw. zmianową. Tu kodeks pracy jest dość jednoznaczny i precyzyjnie określa warunki, w jakich pracodawca może zażądać od zatrudnionego pracy w niedzielę.

Wskazują na to jego wypowiedzi – według lidera "S" niedzielna praca służb takich jak policja czy straż pożarna wynika ze względów bezpieczeństwa. Jednak – jego zdaniem – tzw. praca zmianowa jest w Kodeksie określona nieprecyzyjnie i może być furtką do pracy w niedzielę także w tych dziedzinach, gdzie nie ma to faktycznego uzasadnienia.

Wspomniana praca zmianowa obowiązuje na ogół w działających na okrągło fabrykach i przedsiębiorstwach. Od wielu lat w niedziele pracują na przykład górnicy, oczywiście w zgodzie z przepisami. Takie przedsiębiorstwa nigdy nie stają, bo praktycznie nie mogą. Kopalnia czy fabryka samochodów muszą pracować praktycznie na bieżąco. Nie stają prawie nigdy, z wyjątkiem sytuacji całkowicie awaryjnych. Jednym z powodów jest konieczność zapewnienia ciągłości produkcji, innym zaś gigantyczne koszty wstrzymania i ponownego jej uruchomienia.

W tym momencie trudno dociec, którą z tych grup zawodowych najchętniej Piotr Duda wyłączyłby z zawodowej aktywności w niedziele. Szef „S” na razie jest niebywale zadowolony z wejścia w życie zakazu handlu w niedziele i nie wypowiada się zbyt precyzyjnie co do dalszych planów. Ale pewnie jakieś ma.
Trwa ładowanie komentarzy...