Koniec z pytaniem "a klapki wziąłeś?". Ten serwis wie lepiej, co masz zabrać w podróż

Paweł Łubiarz, twórca i szef MyLuggage. To serwis pomagający planować, jakie bagaże zabrać w podróż
Paweł Łubiarz, twórca i szef MyLuggage. To serwis pomagający planować, jakie bagaże zabrać w podróż mat. prasowe
Polski serwis MyLuggage, pomagający planować podróże, zyskał nowe funkcjonalności i stał się zdecydowanie bardziej użyteczny. A niedługo wystartuje jego kolejna wersja, poprzedzająca wydanie aplikacji mobilnej.

MyLuggage miał premierę kilka miesięcy temu. To serwis pozwalający na przygotowanie listy niezbędnych przedmiotów przed podróżą.. Po wybraniu celu podróży, środka komunikacji i kilku innych opcji, sam podpowiada, co powinniśmy zabrać. Po premierze wiele osób wypowiadało się o usłudze w krytycznym tonie, o czym pisaliśmy na łamach INN:Poland. Wygląda na to, że twórcy wzięli sobie te uwagi do serca.

Od konkurencji usługę odróżniało przede wszystkim fakt, że to pierwsza platforma do pakowania w języku polskim. Dodatkowo serwis pozwala dzielić przedmioty na mniejsze listy w zależności od tego co musimy z nimi zrobić np. kupić lub przygotować. Dziś jest jeszcze lepiej. Przede wszystkim MyLuggage dysponuje teraz mnóstwem informacji dodatkowych.

– Obecnie, trzeba to wyraźnie zaznaczyć, usługa jest jeszcze tylko w wersji przeglądarkowej. Prace nad aplikacją mobilną trwają, ale nie wypuścimy jej przed końcem maja. Obecnie każdy użytkownik ma do dyspozycji dane z Ministerstwa Spraw Zagranicznych o miejscu, do którego jedziemy. Przede wszystkim chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Do tego dochodzi pełna informacja o dokumentach niezbędnych do podróży oraz warunkach medycznych. Chodzi głównie o konieczność lub zalecenia dotyczące szczepień – mówi nam Łubiarz.
Jeszcze jedną, bardzo ciekawą funkcją jest implementacja danych z linii lotniczych, których liczba została zwiększona dwukrotnie w stosunku do poprzedniej wersji. Ta funkcja pozwala ocenić serwisowi, czy przypadkiem nie przesadzamy z ilością bagażu.


Jak to działa?
Podczas tworzenia listy rzeczy, które powinniśmy ze sobą wziąć, specjalny algorytm szacuje wagę tych przedmiotów, a następnie porównuje z limitem linii, którymi lecimy. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale pomaga zaplanować ile bagażu można wziąć.

Serwis jest prosty w obsłudze – sam zadaje większość pytań. Może się to wydawać lekko uciążliwe, ale to tylko wrażenie. Więcej pytań oznacza więcej danych do nakarmienia algorytmu. A i wyniki są zadowalające – po wpisaniu celu podróży, w jaką udam się za kilka dni, przypomniałem sobie o kilu rzeczach, które powinienem kupić lub załatwić.
Sprawdzamy też, czy MyLuggage podpowiada wzięcie do bagażu jakichś przedmiotów, które niezbyt pasują do naszej wycieczki. Owszem, mi na wyjazd biznesowy zaleca wzięcie spodni przeciwdeszczowych. Jednak znalazły się one na liście przedmiotów sugerowanych, nie wchodzących w skład bagażu. Poza tym – jak rozumiem – wynika z dużej dbałości twórców o szczegóły. Wolą zaproponować nieco za dużo bagażu, niż sugerować zbytni minimalizm.

Gdzie tu pieniądze?
Takie „przypominanie” ma być jednocześnie dla twórców aplikacji sposobem na zarabianie.

– Główną cechą naszej platformy i aplikacji jest to, że będzie ona po pierwsze darmowa, po drugie – nie będzie w niej reklam. My to narzędzie robimy jak dla siebie i chcemy, żeby w taki sam sposób korzystali z niego inni. W nowej wersji, o której chętnie opowiem więcej za miesiąc, będzie więc system rekomendacji, w którym będzie można sobie „dociąć” ubezpieczenie na miarę i je kupić. Pojawią się też propozycje produktów do kupienia, ale tylko w przypadku rzeczy, które oznaczymy sobie jako konieczne do nabycia – mówi Paweł Łubiarz.

Zaznacza, że to użytkownik musi wyrazić chęć na otrzymanie propozycji i że nie jest to żadna nachalna rekomendacja.
Już niedługo – za kilka tygodni, prawdopodobnie w kwietniu 2018 roku – pojawi się całkiem nowa wersja MyLuggage. Poprzedzi ona wydanie aplikacji. Paweł Łubiarz zapewnia, że nowe wydanie będzie pozbawione wad poprzedniej i jeszcze lepiej dopracowana.

Kto tworzy listy bagaży?
Szef MyLuggage sam jest podróżnikiem, opowiada, że "ma na koncie 20 krajów". My Luggage jest projektem, który opiera się na jego doświadczeniach.

– Oczywiście nie tylko, bo pracował nad tym cały zespół. Konsultowaliśmy się też z innymi podróżnikami. I w zasadzie cały czas pracujemy nad ulepszeniem naszej listy – twierdzi Łubiarz.

Pytany o liczbę użytkowników serwisu, odpowiada, że MyLuggage ma już na koncie "5000 spakowań". Tłumaczy, że 4000 użytkowników zaplanowało sobie właśnie tyle podróży. A nowa wersja z aplikacją ma przyciągnąć większą ich liczbę – trafi na rynek przed sezonem urlopowym.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.