Jak żyć bez Facebooka? Da się, oto sprawdzone patenty

Jak zastąpić Facebooka? Od momentu rozpętania się afery z wyciekiem danych użytkowników do firmy Cambridge Analytica, to pytanie zadaje sobie coraz większa rzesza internautów
Jak zastąpić Facebooka? Od momentu rozpętania się afery z wyciekiem danych użytkowników do firmy Cambridge Analytica, to pytanie zadaje sobie coraz większa rzesza internautów 123rf.com/Anthony Brown/zdjęcie seryjne
Jedna platforma, a tyle funkcji. Korzystając zbyt zapamiętale z Facebooka moglibyśmy zapomnieć, że do codziennego funkcjonowania potrzebujemy jeszcze czegokolwiek innego. Za jego pośrednictwem rozmawiamy, śledzimy życie swoich znajomych i newsy ze świata, dowiadujemy się, gdzie warto się wybrać w weekend, a od pewnego czasu zaczęliśmy na nim nawet handlować. Czy z Facebooka da się jeszcze uciec?

Pytanie jest zasadne szczególnie w świetle ostatniej afery z Cambridge Analytica. Choć już wcześniej było głośno na temat ilości danych, jakie zbiera na nasz temat Facebook (np. dzięki Maxowi Schremsowi, który wywalczył w sądzie przekazanie mu wszystkich informacji, jakie zebrał o nim Facebook), dopiero wyznanie byłego pracownika Cambrigde Analytica wstrząsnęło opinią publiczną. Opowiedział on gazetom, że jego firma wykorzystywała dane z Facebooka, zdobyte m.in. przez testy psychologiczne i quizy
do manipulowania ludźmi.
Pojawiają się również coraz częstsze pytania o to, czy Facebook podsłuchuje swoich użytkowników korzystających z jego aplikacji na urządzeniach mobilnych, by później lepiej profilować kierowane do nich treści. Na takie pytanie twierdząco odpowiada były pracownik Cambridge Analytica Christopher Wylie.
No i się zaczęło.

Na fali tej afery wiele osób zaczęło rozważać zamknięcie swoich kont. Do akcji #deletefacebook namawia dzisiaj nawet Elon Musk, który by nie być gołosłownym, usunął konto swoje i swojej firmy SpaceX. I choć Facebook rozbudował się już do tego stopnia, że zaczął zawłaszczać kolejne dziedziny naszego życia, to rezygnacja z niego wciąż jest możliwa. Nawet jeśli chwilami będzie to przypominać rezygnację z maila na rzecz gołębia pocztowego.

Jak więc radzić sobie w świecie bez Facebooka? Porzucenie największej platformy na świecie będzie wymagało przypomnienia sobie kilku patentów, o których już niemal zdążyliśmy zapomnieć.

Komunikacja
Dlaczego Facebook jest tak uzależniający? Mark Zuckerberg dał nam do ręki jedno proste i powszechnie używane narzędzie do komunikacji – Messengera. I to właśnie jego zastąpić jest dzisiaj najtrudniej. Alternatywą może być oczywiście wysłanie SMS-a, ale Messenger góruje nad tą formą szybkością. No i możliwością sprawdzenia, czy ktoś odczytał już naszą wiadomość.
Dobrą alternatywą mógłby wydawać się WhatsApp, jeden z najpopularniejszych komunikatów na świecie, choć akurat Polskę jego sława nieco ominęła. Jest tylko jeden problem - ten również jest już w rękach Facebooka. Oficjalnie przejęcie nastąpiło w 2014 roku, ale dopiero dwa lata później Zuckerberg zdecydował się sięgnąć po dane użytkowników swojej nowej zdobyczy. Co ciekawe, jej współtwórca, Brian Acton, przewrotnie wezwał do odłączenia się od Facebooka. Jego cel jest jednak nieco inny – przedsiębiorca odszedł w tym roku z WhatsAppa i rozwija aplikację Signal, która będzie całkowicie niezależna od poprzedniego projektu.


Na aplikacji Actona świat się jednak nie kończy. Wśród konkurentów WhatsAppa wciąż dużą popularnością cieszy się Skype (ok. 300 mln użytkowników, choć od pewnego czasu aplikacja praktycznie zatrzymała się w rozwoju), a swoich fanów zdobywają również takie programy jak Viber czy Telegram. W Polsce do wielkiego powrotu szykuje się natomiast Gadu-Gadu, któremu nowy właściciel zamierza przywrócić dawny blask. Na co się zdecydować? Cóż, najlepiej rozejrzeć się, czego używają nasi znajomi. Niezłym pomysłem może też być rozmowa twarzą w twarz, niektórzy podobno wciąż to robią.

Informacje
Poza rozmowami ze znajomymi Fejs służy nam również jako agregator treści. Tutaj zastąpić go będzie nam już dużo łatwiej. Na rynku dostępnych jest kilka bardzo przyzwoitych programów, wśród których wyróżnia się Squid (jeśli chodzi o polskojęzycznych użytkowników) i Feedly (newsy z zagranicy). Poza tym wciąć dobrze trzymają się serwisy, na których o tym, co warto przeczytać, decydują internauci jak Wykop czy Reddit.

Poza tym, co dla części internautów przyzwyczajonych do klikania wyłącznie w teksty wyskakujące w newsfeedzie może stanowić zaskoczenie, portale wciąż mają również swoje własne witryny. Na wybrane z nich również warto od czasu do czasu zajrzeć.

Ogłoszenia
To chyba stosunkowo najsłabiej rozwinięta część Facebooka. Nic w tym dziwnego. Marketplace, czyli miejsce dedykowane wymianie towarów, powstało dopiero pod koniec ubiegłego roku. Wiele osób z jego działaniem nie zdążyło się zapewne nawet zapoznać. Jeżeli myślimy o sprzedaży albo kupnie wciąż skierujemy się raczej ku Allegro, OLX, a może nawet ku nieco zakurzonemu już Gumtree.
Wydarzenia
Facebook ma tę zaletę, że dodać wydarzenie jest wyjątkowo łatwo. Co więcej, bez problemu możemy sprawdzić, czy wybiera się na nie ktoś z naszych znajomych, sprawdzić popularność wśród ogółu użytkowników itd. Pod tym względem alternatywne rozwiązania mocno kuleją. Duży wybór atrakcji możemy znaleźć na portalach regionalnych, tutaj poza datą i krótkim opisem wydarzenia nie dostaniemy jednak żadnych dodatkowych informacji.

Z drugiej strony: Facebook faktycznie bywa pomocny, jeśli chcemy znaleźć koncert czy wystawę. Ale czy naprawdę potrzebujemy go, żeby umówić się do knajpy na kolację albo na wspólny wypad do parku?

Inne
Na koniec trzeba wspomnieć, że Facebookowi nie wystarczą dane zbierane o nas za pośrednictwem samej platformy. Większość aplikacji daje nam dzisiaj możliwość szybkiego zarejestrowania się lub zalogowania za pomocą konta na FB. Jest tak chociażby w przypadku popularnego serwisu muzycznego Spotify. Prawie zawsze można jednak tego uniknąć, wypełniając w zamian stosowny formularz. Dodatkowe 10 minut poświęconego czasu chroni nas w ten sposób przed wyciekiem kolejnej porcji danych na nasz temat do Facebooka.

Jak widać rezygnacja z Facebooka wiąże się z całym szeregiem mniejszych lub większych wyrzeczeń. Czy warto się na nie decydować? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Warto jednak zauważyć, że odcięcie się od platformy Zuckerberga nie uczyni nas na powrót anonimowymi internautami. Czasy niewinności internetu dawno się już skończyły, informacje o nas są przehandlowywane na wielkich rynkach danych, na których za kilkaset dolarów można kupić bogate dane o milionach ludzi.

- Wciąż będzie pan zostawiał masę śladów, dużo bardziej intymnych, niż te które można uzyskać z Facebooka - przekonywał dr Michał Kosiński, w odpowiedzi na nasze pytanie o zasadność zamykania konta.
Trwa ładowanie komentarzy...