Nie wszystko stracone. Obsługa człowieka to zawód, który znów będzie w cenie

Wraz z postępującą automatyzacją, wzrośnie zapotrzebowanie na zawody związane z "obsługą człowieka"
Wraz z postępującą automatyzacją, wzrośnie zapotrzebowanie na zawody związane z "obsługą człowieka" Fot. Jere Keys / Flickr.com / CC BY 2.0
Innowacje, o których tyle mówi się w ostatnich latach, sztuczna inteligencja, analizy wielkich zbiorów danych, robotyka, chmura - niosą niesamowite udogodnienia. Ale - połączone w jedną całość - mają swoją cenę, mierzoną liczbą miejsc pracy, na których maszyna zastąpiła człowieka. A co później? Bezwarunkowy dochód podstawowy? Wzrost znaczenia prywatnej edukacji? Rozmawiamy o tym z Moniką Constant, Dyrektor Generalną CCIFP.

Krzysztof Majdan: Słyszałem kiedyś anegdotę, że gdy Francuzi o czymś myślą, Niemcy zdążyli już zacząć to robić. A Polacy?

Monika Constant, Dyrektor Generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP): A Polacy są gdzieś pośrodku, usiłując wybić się na pewną niezależność. Wciąż jeszcze trudno przychodzi nam mówienie o tym, co potrafimy robić. My w Izbie pracujemy głównie z Francuzami i bardzo często słyszymy od tamtejszych pracodawców, że są pozytywnie zaskoczeni poziomem wykształcenia Polaków, ich możliwościami w obszarze nowych technologii.

Są obszary, w których od Francji możemy się uczyć? Albo Francję uczyć?

Takim obszarem, gdzie z jednej strony Francuzi mają większe doświadczenia i kapitał, ale z drugiej korzystają z polskich rozwiązań i myśli inżynierskiej, jest aeronautyka, kosmonautyka. Przykładem niech będzie francuski Airbus. Natomiast szerzej rzecz ujmując, Polska nadal w dużym stopniu jest podwykonawcą, oferując szeroko rozumiane outsourcingowe rozwiązania.

Jak pani ocenia relacje polsko-francuskie? Po tym, gdy awantury o widelce już ucichły.

Dobre. Nie zaobserwowaliśmy odpływu inwestorów, czy to po aferze z Caracalami, czy w trakcie lub po wyborach prezydenckich we Francji. Biznes rządzi się swoimi prawami. Polityka oczywiście na niego wpływa, szczególnie w sektorach związanych z nią bezpośrednio. W tym momencie w Polsce działa ponad 1300 firm francuskich i nie widzimy wyhamowania nowych inwestycji, czy kontaktów handlowych. Wręcz odwrotnie, nowe firmy wciąż napływają. Wszystkie polskie wskaźniki ekonomiczne świecą się na zielono, a biznes patrzy przede wszystkim na nie, sygnały są więc pozytywne.


Bardzo odjechał nam, czy szerzej mówiąc – Europie, ten pociąg innowacji?

Rewolucja, którą właśnie przeżywamy, związana z rozwojem sztucznej inteligencji, to rewolucja, której ton nadały firmy pochodzące z USA, i do których zdążyły dołączyć firmy azjatyckie. W Europie obserwujemy swego rodzaju próbę nadążenia za tym. W dużym stopniu kraje UE wykorzystują możliwości oferowane przez SI, aplikacje, pomysły, narzędzia, w różnych sektorach i obszarach gospodarki. Świetnie, że potrafimy je wykorzystać. Niestety, to nie w Europie powstają te modele biznesowe, czy wizja przyszłości, która wpłynie na każdego z nas. Trochę się ten pociąg już rozpędził, wskoczyliśmy do niego, ale lokomotywy nie prowadzimy.

Europa została sprowadzona do funkcji reaktywnej. Nie licząc silnych, tradycyjnych sektorów, jak telekomy. Bo weźmy najciekawszą firmę tworzącą sztuczną inteligencję – DeepMind. Firma, owszem, brytyjska, ale przejęta przez Google.


W pewnym stopniu zaobserwowałam tendencję, że firmy wdrażają jakieś nowatorskie rozwiązanie, a potem chcą albo trafić do Doliny Krzemowej, albo sprzedać się do większej firmy. To niestety poza Europą powstają pomysły na to, w jaki sposób wykorzystać SI w szkolnej edukacji, zwiększaniu potencjału intelektualnego. Świat się zmienia i trzeba za nim nadążyć. Niestety model edukacji nie nadąża, pozostajemy wciąż w modelu ławka-tablica-nauczyciel, który niespecjalnie się zmienił od ostatniego stulecia.

Może rozwiązaniem są takie inicjatywy, jak budowa ogólniaka na kampusie Oracle. W uproszczeniu - utrzymana jest tradycyjna podstawa nauczania, z dużym naciskiem na zagadnienia techniczne i kreatywność, a także programy dla uczniów, które prowadzą pracownicy Oracle.


Może. I znów – przykład z USA. Z drugiej jednak strony, to jest zastanawiające, gdy biznes wchodzi w edukację. To tradycyjnie domena państwa, które narzuca pewien model edukacyjny, w pewnym stopniu dający się później modyfikować. A tu mówimy również o zmianie pewnego modelu społecznego, w którym edukacja w dużo większym stopniu realizowana jest przez firmy prywatne czy partnerów innych niż państwo. Czy można nad tym zapanować? Do czego to dąży – kształtowania przyszłych pracowników?

Zgoda, ale z drugiej strony zawsze możemy usiąść i wciąż narzekać na szkoły i na to, że państwo nie daje rady, jak to robimy od lat.


Tu kluczowe jest to, co tak naprawdę będzie w programie nauczania. I jak duży wpływ na niego będzie miała firma prywatna. Bo w teorii może dojść do sytuacji, że to nie minister edukacji będzie miał ostatnie słowo, tylko np. dyrektor zasobów ludzkich w dużej korporacji. Wciąż nie jestem pewna, czy to zagrożenie czy szansa. Za mało dyskutujemy na temat zmian, jakie niosą za sobą technologie i jakie zmiany społeczne, w tym postrzegania modelu edukacji, ze sobą niosą.

Zostawmy na chwilę szkołę, pomówmy o miejscach pracy. Czytałem ostatnio raport, według którego w wyniku automatyzacji wciąż będzie dodatni bilans zatrudnienia – mniej osób straci pracę niż ją dostanie w nowych zawodach. A ja już widzę jak ci pracownicy linii montażowych, których najbardziej automatyzacja dotknie, przesiadają się do pisania aplikacji.

Paradoksalnie znów wracamy do edukacji. Tak naprawdę nie sposób przewidzieć, jakie zawody będą potrzebne za 10 czy 20 lat. Nie wiemy, jak ten świat będzie wtedy wyglądał. Możemy być jednak pewni, że ewidentnie będą wypierane te zawody, w których potrzebna jest pewna powtarzalność, np. w przemyśle. Część rzeczy zrobi maszyna, wciąż będą potrzebni pracownicy do nadzoru, utrzymania tych maszyn. Za to na atrakcyjności zyskiwać będą zawody, w których wymagany jest szeroko rozumiany czynnik ludzki.

To znaczy?

Program komputerowy może wyręczyć architekta i zaprojektować budynek, robot może zastąpić chirurga w trakcie operacji. Maszyna się nie męczy, jest bardziej precyzyjna, pracuje dłużej. Ale robot nie zastąpi już np. lekarza pierwszego kontaktu. To człowiek, który musi szybko zorientować się w objawach, uwzględniając jednocześnie czynnik ludzki, rozpoznać emocje pacjenta, jego obawy, wytłumaczyć mu, co się dzieje. Zatem będziemy potrzebowali wielu więcej osób „do obsługi człowieka”.

Obawiam się, że ten rachunek wciąż będzie ujemny na rzecz ludzi bez pracy. I co wtedy? Parasolowa forma wsparcia, jak bezwarunkowy dochód podstawowy?

Niektórzy twierdzą, że minimalny dochód podstawowy będzie niezbędny. Mam wrażenie, że brak na to przyzwolenia politycznego. Społeczne może i jest, kto by nie chciał dostawać pieniędzy za nic, choć i tutaj nie jest to takie oczywiste. Weźmy przykład odrzucenia tego pomysłu przez obywateli Szwajcarii w referendum. Nie sądzę, by w Europie szybko ktoś był w stanie się na to porwać, nawet USA nie są gotowe. Zobaczymy, co zrobią kraje skandynawskie, bo one są do przodu, jeśli chodzi o modele ekonomiczno-społeczne, ale wciąż nie sądzę, by to było w tym momencie najważniejszym rozwiązaniem.

A co jest?

Zmiana modelu społecznego, która już zachodzi. Widać to w młodym pokoleniu. Jest przyzwyczajone do konieczności zmian, pogodzone z tym, coraz częściej decyduje się na model pracy wykraczający poza zatrudnienie na etacie od do na czas nieokreślony. Zmiany dają im pewną wolność, niezależność. Ten model społeczny nadal będzie się zmieniał, dzięki czemu być może nie będą potrzebne parasolowe rozwiązania państwowe. Pamiętajmy, że rola, pozycja przetargowa państwa jako takiego, wobec siły kapitału i możliwości firm sektora prywatnego, sukcesywnie maleje. Zobaczymy czy nastanie konieczność ustanowienia jakiegoś minimum dochodowego.

Spotkania Warszawskie – Era robotów

Czy nadchodzi nowa rewolucja? 15 czerwca 2018, na Zamku Królewskim w Warszawie rozmawiać będziemy na temat szans i wyzwań dla gospodarki i społeczeństw, które niesie robotyzacja i rozwój sztucznej inteligencji. W dyskusji udział wezmą m.in.: Stéphane Richard, Prezes, Dyrektor Generalny Orange (Francja), Yves Bonnefont, Dyrektor Generalny DS Automobiles (Francja), Jadwiga Emilewicz, Minister Przedsiębiorczości i Technologii (Polska), Janusz Filipiak, Prezes Comarch (Polska). Spotkania Warszawskie to polsko-francuskie forum, organizowane przez Francusko-Polską Izbę Gospodarczą. W poprzednich edycjach udział wzięli m.in. : Mateusz Morawiecki, Włodzimierz Cimoszewicz, Jacques Attali, Michèle Alliot-Marie. Czytaj więcej

Trwa ładowanie komentarzy...