Jaka fundacja, taka niepodległość. Kłopoty „Daru Młodzieży” to gwóźdź do trumny PFN

facebook.com/Polska100
Okrągłe rocznice, tak jak ta, związana z obchodami 100-lecia Polski, powinny być świętowane ze szczególną pompą. Tym większy smutek ogarnia, gdy patrzy się na nieporadne działania Polskiej Fundacji Narodowej. Po miesiącach przygotowań wychodzi na jaw, że PFN chciał promować Polskę za granicą za pomocą dwóch jachtów – jednego kupionego w USA i drugiego – na którego rejs nie udało się zebrać pieniędzy, a potencjalna załoga ucieka gdzie pieprz rośnie.

Telenowela z Polską Fundacją Narodową w roli głównej trwa nadal i nic nie wskazuje, by miała się zakończyć. Z jednej strony to dobrze, bo dostarcza nie lada rozrywki, mina może jednak zrzednąć kiedy uprzytomnimy sobie, że dzieje się to kosztem dziesiątek milionów złotych, które idą z budżetu państwa na morską promocję Polski za granicą.

Pisaliśmy już, że zamiast kupować jacht za granicą, można było go kupić np. w Olecku. Wtedy nie popłynęlibyśmy nim wprawdzie w regatach oceanicznych (tak brzmi zresztą linia obrony PFN) ale, bądźmy poważni, jaki jest właściwie cel udziału w takich zawodach? W rozmowie z naTemat sens tej koncepcji podważał już Karol Jabłoński. - Oby dopłynęli do Australii w takim stanie, by jacht nadawał się do rywalizacji w regatach – ironizował żeglarz.
Problematyczna promocja
Mateusz Kusznierewicz, który ma pokierować całą wyprawą zdaje się jednak nie widzieć w tym problemu. Na pytanie dziennikarza Super Expressu, czy nie ma obaw o to, że finiszowanie na ostatnim miejscu nie okaże się dobrą promocją pewnie odparł: „Absolutnie nie”. Aż ciśnie się w tym momencie na usta hasło polskiej reprezentacji piłkarskiej podczas Euro w 2008 roku - „Bo liczy się sport i dobra zabawa”. Jak się wówczas skończyło, wszyscy pamiętamy. I chyba nikt nie pokusi się o opinię, że bęcki od Niemiec, obrona Częstochowy podczas spotkania z Austrią i porażka z Chorwacją w "meczu o honor" (nomen omen) była dobrą reklamą naszego kraju.

Przedniej zabawy dostarcza zresztą lektura komentarzy na oficjalnym profilu Polska100 (czyli morskiego programu PFN). Jeden z internautów argumentuje, że Zjednoczone Emiraty Arabskie też dotowały występ swojej ekipy np. podczas Volvo Ocean Race. Nie dodał jednak, że rząd ZEA dotuje również swoim mieszkańcom wodę, prąd i benzynę. Kiedy Polska osiągnie taki poziom, miliony wyrzucane w błoto przez PFN przestaną wzbudzać w naszych rodakach tyle emocji. Inny z komentujących postanowił natomiast sprawdzić, ile jest prawdy w opowieściach o doświadczeniu w regatach oceanicznych Kusznierewicza. Okazało się, że nasz mistrz nieco minął się z prawdą – mówił o 24 miejscu na 400 załóg, w rzeczywistości jednak zajął 20 miejsce na 23 ekipy w klasie IRC Zero na Fastnet 2017. Ot, drobnostka.


Kłopoty "Daru Młodzieży"
Zarzutem wysuwanym wobec „wycieczki” Kusznierewicza po świecie był fakt, że w tym samym czasie w inny rejs wyruszy „Dar Młodzieży”, który w ramach szumnego projektu o nazwie „Dzień Niepodległości” miał opłynąć pół świata (USA, Chiny, Japonia, Meksyk, Kanada, Panama) za kolejne 23 mln złotych. Okazało, że jaka fundacja, taka niepodległość, a wspomniany zarzut dublowania się obu imprez możemy już chyba oddalić.
Według informacji money.pl na miesiąc przed rozpoczęciem rejsu w kasie brakuje pieniędzy, z udziału wycofał się też jeden z organizatorów (Salezjański Wolontariat Misyjny - Młodzi Światu). Co więcej w trakcie naboru, ktoś zhakował konta i pozamieniał etapy rejsu, na które pozapisywali się uczestnicy. W efekcie procedurę trzeba było powtarzać, a część chętnych zrezygnowała. A w tej chwili obsada jest ponoć zbyt nieliczna, by porywać się na rejs dookoła świata. Powód? Akademia Morska w Gdyni miała co chwilę zmieniać warunki zatrudnienia. Czyli mamy polski rynek pracy w pigułce.

Program obchodów 100-lecia niepodległości zamiast dzielić, łączy. Przedstawiciele środowiska żeglarskiego nie chcą zazwyczaj otwarcie krytykować decyzji PFN, w prywatnych rozmowach są jednak wściekli, że rząd zdecydował się wysupłać takie kwoty na, ich zdaniem, prywatną inicjatywę. Zamiast święta mamy więc awanturę i totalny bałagan. Całe szczęście, że najbliższa taka okazja do świętowania pojawi się za kolejne 100 lat.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.