Galeria Północna to pikuś. Pod Warszawą ma wyrosnąć prawdziwe handlowe monstrum

Polska wciąż nie uzyskała takiego "współczynnika" nasycenia galeriami, jak kraje zachodnie czy metropolie azjatyckie. Nowa inwestycja "Kolorowe Życie" w Góraszce z pewnością go trochę zwiększy, bo będzie to największa galeria handlowa Warszawy
Polska wciąż nie uzyskała takiego "współczynnika" nasycenia galeriami, jak kraje zachodnie czy metropolie azjatyckie. Nowa inwestycja "Kolorowe Życie" w Góraszce z pewnością go trochę zwiększy, bo będzie to największa galeria handlowa Warszawy Fot. 123rf.com
„Kolorowe życie” – tak ma nazywać się kompleks, który wyrośnie na terenie dawnego lotniska w Góraszce, gdzie jeszcze kilka lat temu organizowano pokazy lotnicze. Obiekt będzie najpotężniejszym centrum handlowym w Warszawie, zgodnie z planami inwestorów ma mieć 100 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Być może będzie to jednak ostatnia taka ekstrawagancja: zdaniem ekspertów rynek galerii handlowych w Polsce jest już bardzo nasycony.

Za projektem „Kolorowe życie” stoi Grupa Auchan. Trudno się zatem dziwić, że najważniejszymi elementami kompleksu będzie hipermarket Auchan, sklep z materiałami budowlanymi Leroy Merlin, sportowy Decathlon oraz salon sieci RTV AGD. Wokół nich ma powstać pajęczyna 220 innych, mniejszych sklepów i restauracji.

"Kolorowe życie" od Auchan

Tu jednak mogą zacząć się schody. Co prawda w ciągu kilku następnych lat Góraszka będzie znacznie lepiej skomunikowana z Warszawą niż dzisiaj. W okolicy będzie przebiegać południowa obwodnica Warszawy, nowy odcinek autostrady A2 oraz trasa ekspresowa S17.
Nowoczesna galeria handlowa to nie to samo, co galeria z lat 90.
Pytanie jednak, czy stolicy jest potrzebna kolejna galeria handlowa, zwłaszcza w sytuacji, gdy kwestionowano już sens budowy Galerii Północnej, największej – liczącej 64 tys. m kw. – galerii w mieście. – Jeżeli jakieś miasto w Polsce ma jeszcze potencjał na nowe centrum handlowe, to jest to Warszawa – mówi nam jednak Katarzyna Michnikowska, dyrektor w dziale doradztwa i badań rynku Colliers International. – Potencjału nie można liczyć tylko i wyłącznie w metrach powierzchni, o potencjale miejsca decyduje również siła nabywcza mieszkańców i potencjał jej wzrostu – dodaje.

Na korzyść nowego centrum może działać też fakt, że w Warszawie – a i owszem – wybudowano już mnóstwo galerii handlowych, ale część z nich to relikty lat 90. Metr centrum handlowego sprzed dwóch dekad trudno zatem porównywać do blichtru i wyposażenia galerii mających ledwie kilka lat. A konsumenci nieustannie szukają nowej jakości, co działa na korzyść nowych obiektów. Zresztą, projekt „Kolorowe życie” ma już kilka lat i wielu zaczynało już powątpiewać w to, czy rzeczywiście powstanie – ale wydaje się, że kości zostały rzucone. Wicestarosta otwocki właśnie wydał pozwolenie na budowę.

Choć moment jest dla takich obiektów, jak „Kolorowe życie”, trudny – przede wszystkim z uwagi na obowiązujący od kilku tygodni zakaz handlu w niedzielę. – Mamy wokół Warszawy wianuszek podmiejskich obiektów, ale pytanie brzmi, czy taki model w Warszawie i całej Polsce będzie się dalej sprawdzać – szczególnie w kontekście wolnych niedziel – podkreśla Michnikowska.


– Z natury rzeczy podmiejskie centra handlowe są odwiedzane głównie weekendowo: odbywają się tam rodzinne wyprawy samochodem – mówi nam ekspertka. – Wiele więc zależy od tego, na ile atrakcyjny będzie taki podmiejski obiekt, czy będzie miał funkcje, których nie mają inne obiekty i czy przyciągną one konsumentów – dorzuca. Innymi słowy: „czynnik zakupowy” działałby tu wyłącznie w soboty (biorąc pod uwagę, że w ciągu kilku najbliższych lat wszystkie niedziele w handlu mogą być wolne), a na dodatek kompleks „Kolorowe życie” przynajmniej w perspektywie kilku najbliższych lat – zanim powstanie wyliczona wyżej infrastruktura drogowa – będzie relatywnie trudno dostępny. Jeśli menedżerowie galerii liczą zatem na tłum klientów, muszą im przyszykować bardzo kuszące niespodzianki lub promocje.
Ile powierzchni zajmują wszystkie polskie galerie handlowe?
Przeciw Grupie Auchan działają też ogólnopolskie trendy na tym rynku. Przykładowo, z raportu Haitong Bank wynika, że rośnie popularność małych i średnich sklepów – zyskują one kosztem hipermarketów. To skutek niskiego bezrobocia, wzrostu płac oraz lepszych nastrojów konsumenckich. Innymi słowy, duże sklepy – a w tych w końcu celuje inwestor z Góraszki – nie są już dziś takim magnesem jak kiedyś: ani różnice cenowe nie są już tak uderzające, jak kiedyś, ani też nie mają takiedo znaczenia.

Pod względem zagęszczenia sklepów Polska wciąż pozostaje w tyle, zarówno za Zachodem (30-50 proc. w porównaniu do rynków niemieckiego i francuskiego), jak i sąsiadami (o kilka procent w stosunku od regionu Europy Środkowej). Ale też impet w uzupełnianiu tej „luki” jest coraz mniejszy. – Mamy w tym sektorze już prawie 25 lat aktywności deweloperskiej i tempo przyrostu nowych galerii niewątpliwie słabnie – podkreśla Michnikowska. – W 1998-1999 roku to było 800-900 tysięcy m kw., podczas gdy w zeszłym roku było to raczej 350-400 tysięcy – dorzuca.

Potwierdza to również raport firmy Colliers International. Wynika z niego, że w 2017 r. oddano do użytku 360 tys. m kw. powierzchni centrów handlowych, i było to 15 proc. mniej niż rok wcześniej. W ten sposób całkowita powierzchnia galerii handlowych w Polsce dobiła 11,5 mln m kw., choć rozwój dotyczy już niemal wyłącznie kilku największych metropolii. „Kolorowe życie” samym metrażem dobija niemalże jednej trzeciej takiej „normy rocznej”. I choć nie ma jeszcze powodu, by wieszczyć temu przedsięwzięciu klęskę, to z perspektywy całego rynku trudno też widzieć jego przyszłość w różowych barwach.
Trwa ładowanie komentarzy...