Pracownica, która podjadała sklepowy towar, zostanie przywrócona do pracy i otrzyma wielotysięczne odszkodowanie

Nagranie monitoringu, które było dowodem kradzieży personelu, okazało się być nielegalne.
Nagranie monitoringu, które było dowodem kradzieży personelu, okazało się być nielegalne. Fot. 123rf.com
Ten dylemat mieli dotychczas głównie policjanci w filmach: dowód zdobyty niezgodnie z prawem nie ma siły dowodowej. Teraz przekonała się o tym hiszpańska sieć supermarketów M.S.A.

Sprawa ciągnęła się niemal dekadę. W 2009 roku menedżerowie zauważyli, że w jednym z marketów regularnie kradzione jest jedzenie. Zainstalowano zatem kamery, przy czym personel poinformowano tylko o tych, które obserwowały klientów. Kilka innych, o którym wiedzieli wyłącznie menedżerowie, obserwowało zatrudnionych.

O ironio, okazało się, że kasjerki nie tylko umożliwiają kradzieże niektórym klientom, ale też same podjadają – empanadillę, lokalne pierogi. Na bruku, z dyscyplinarkami wylądowało kilka osób. Na odchodne dostały po kilkaset euro.

Okazało się jednak, że sprawny prawnik potrafi odwrócić kota ogonem – a przynajmniej całą sytuację. Przedstawiciel zwolnionych przegrał, co prawda, w rodzimym sądzie, ale wniósł sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Podkreślał, że dowody z ukrytych kamer są nielegalne i niedopuszczalne. I Trybunał się z nim zgodził, wyrok ze stycznia był jednoznaczny.

Teraz sprawa wróciła do hiszpańskiego sądu, który rozpatrzył już przypadek jednej ze zwolnionych pracownic. W efekcie wydał nakaz przywrócenia jej do pracy i wypłaty odszkodowania wysokości 19,15 tysiąca euro. Oliwa zawsze sprawiedliwa?...
Trwa ładowanie komentarzy...