„Robactwo w jajkach, smród na całą alejkę”. Klientka zniesmaczona zakupami w znanej sieci

Problemy z robakami, które dostają się do jedzenia, choć trywialny, potrafi wywołać ogromne szkody wizerunkowe
Problemy z robakami, które dostają się do jedzenia, choć trywialny, potrafi wywołać ogromne szkody wizerunkowe 123rf.com/Tanagron Chairot/zdjęcie seryjne
Pani Weronika wybrała się w niedzielę do sklepu. Tego, co zobaczyła, odzobaczyć już się nie da. –Robactwo w jajkach, smród na całą alejkę A pracownicy jak gdyby nigdy nic… Przechodząc obok słychać szmer robali pod folią. Fetor niesamowity – opisuje swoje wrażenia na Facebooku.

Klientka E.Leclerca w Lublinie dzieli się na swoim profilu całą serią zdjęć i krótkim filmikiem. Pisze, że zgłosiła zarobaczone jajka do obsługi sklepu. Według jej relacji przez kolejną godzinę nikt się jednak nimi nie zainteresował. A przecież, co widać na fotografiach, obrazki wijących się pod opakowaniem robaków przyprawiają o mdłości. – Tylko jedno opakowanie zostało zabrane. Zgłoszono do SANEPIDU – pisze.

Jajka nie były przeterminowane
Z prośbą o wyjaśnienie całej sytuacji zgłosiła się do lubelskiego supermarketu redakcja „Dziennika Wschodniego”. Biuro prasowe odpowiedziało, że materiały rzeczywiście zostały zrobione w E.Leclerc. Nie wiadomo jednak, jak doszło do zalęgnięcia się larw. Sklep zapewnił tylko, że jajka nie były przeterminowane. Przedstawiciele sieci zapewnili, że towar został już zutylizowany.

Problemy z robakami, które dostają się do jedzenia, choć trywialny, potrafi wywołać ogromne szkody wizerunkowe. Niedawno pisaliśmy o tym, że larwy zalęgły się w pizzy przygotowanej w Da Grasso. W ciągu kilkudziesięciu godzin dosyć trywialne zdarzenie stało się krążącym po ogólnopolskich mediach newsem. Awantura wybuchła też po tym, jak klientka Lidla znalazła w jogurcie truskawkowym kilkocentymetrowego robaka.

PODAJ DALEJ E.Leclerc Zana Lublin...

Trwa ładowanie komentarzy...