Prawie każdy ma to na sumieniu. Wyjaśniamy, dlaczego pracownicy kradną ze swoich biur

Pracownicy kradną artykuły biurowe, czym narażają swoje firmy na duże straty
Pracownicy kradną artykuły biurowe, czym narażają swoje firmy na duże straty 123rf.com / fot. Andriy Popov / zdjęcie seryjne
Pracownicy kradną artykuły biurowe. Oczywiście, nie chodzi o nas, przecież nie jesteśmy złodziejami! Chociaż... Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się wydrukować bilet do teatru na firmowej drukarce? A może zabrać do domu długopis z biura? Karteczki samoprzylepne dla twoich dzieci? Rolkę papieru toaletowego, bo akurat w domu ci się skończył, a nie będziesz miał czasu zajść do sklepu po pracy? Wygląda to niewinnie, ale wciąż jest kradzieżą. Zabierając artykuły biurowe z pracy do domu, narażasz swoją firmę na straty.

Wyniki ostatniej ankiety przeprowadzonej przez Papermate, firmy produkującej przybory i akcesoria szkolne, są szokujące - 100% pracowników biurowych przyznało się do kradzieży długopisu z miejsca pracy. Inne badania naukowców z University of South Florida ukazują, że aż 75% ankietowanych zatrudnionych ukradło jakieś artykuły biurowe w ciągu zeszłego roku.

Kradzież firmowego notesu wydaje się błaha, w rzeczywistości może narazić firmę na porażające koszta. Szczególnie, gdy nadużycia pojawiają się często. Według najnowszych badań BBC, rocznie nawet 35% zasobów firmowych zostaje „wyniesionych” do domu, co średnio obniża przychód organizacji o niemal 1,5%. A to tylko dane zagraniczne. Nasz naród w firmowych kradzieżach plasuje się w czołówce Europy. Zajmujemy trzecie miejsce, tuż za Rosjanami i Słowakami, jak podaje Światowy Raport o Kradzieży w Handlu Detalicznym.

– Niektórzy pracownicy nie widzą nic złego w drobnych kradzieżach – mówi w rozmowie z INN:Poland Paula Rejmer, dyrektor zarządzająca dywizją rekrutacji stałej i tymczasowej w Hays Poland. – Tacy pracownicy patrzą na działalność firmy przez pryzmat własnych standardów, zaangażowania i nakładów pracy. Dostrzegają na przykład, że kadra menedżerska ma do dyspozycji samochody służbowe wysokiej klasy, podczas kiedy w firmie nie ma podwyżek albo sytuacja jest niestabilna. W pewnej mierze brak szacunku do firmowego mienia pochodzi też z czasów, w których wszytko było wspólne, czyli niczyje. W wielu firmach istnieje też ciche przyzwolenie na nadużycia – twierdzi specjalistka.


Czemu pracownicy kradną spinacze?
Kiedy zaczynamy nową pracę, pracodawcy obiecują nam gruszki na wierzbie. Oczywiście, dania główne spisane są na umowie. Pensję, liczbę godzin w pracy, prywatną opiekę medyczną czy kartę na siłownię gwarantuje pracownikowi kontrakt, który podpisał z nowym szefem. Są jednak takie aspekty, których umowa nie zawiera. Pracodawcy często przyprawiają swoją ofertę pracy obietnicami świetnej atmosfery, perspektywami rozwoju, elastycznymi godziny pracy. Na ich podstawie pracownik tworzy w swojej głowie zbiór niepisanych oczekiwań. Fachowo nazywa się to kontraktem psychologicznym w organizacji.

Rozpoczynamy zatem nową pracę pozytywnie nastawieni, mając w pamięci ustne obietnice przełożonego. Jednak po tygodniu, miesiącu, roku, okazuje się, że atmosfera w pracy jest napięta do granic wytrzymałości, perspektyw na awans nie ma żadnych, a nadgodziny w biurze to norma.

Rzeczywistość naprawdę jest czarna - w zeszłym roku aż 65% pracowników doświadczyło niedotrzymania obietnic złożonych przez szefa, jak raportuje BBC. Co więcej, niektórym pracodawcom zdarza się łamać obietnice nawet codziennie. Może w takim razie chociaż przeproszą? Nic z tego - do winy przyznaje się zaledwie od 6 do 37% pracodawców.

– Pracownicy kradną głównie z dwóch powodów – twierdzi dr Łukasz Baka, psycholog i pedagog społeczny, w rozmowie z INN:Poland. – Po pierwsze jest to chęć odwetu na organizacji, w której pracownik jest źle traktowany, np. skonfliktowany z innymi, mobbingowany, niesprawiedliwie traktowany. Kradzieże są zatem powodowane silnymi emocjami, zazwyczaj wrogością, gniewem. Czy takie zachowania przynoszą ludziom ulgę? Badania pokazują, że nie. Jednak mimo to pracownicy kradną, bo przed dokonaniem czynu wierzą, że poczują się lepiej – opowiada naukowiec.

– Po drugie są one sposobem radzenia sobie z trudnymi sytuacjami występującymi w firmie. To mechanizm obronny – tłumaczy dr Baka. – Co ciekawe, badania wykazały, że osoby, które w sytuacjach silnego stresu zachowują się kontrproduktywnie, wykazują się lepszym zdrowiem i niższym poziomem wypalenia zawodowego – dodaje naukowiec.

Pragnienie zemsty może być w takim razie uzasadnione. Kradnąc artykuły biurowe pracownik bierze odwet na oszukującym pracodawcy. Przecież szef na nim zarabia, a on ma z tego tyle, co nic. Zresztą, braku jednego długopisu lub kilku kartek w drukarce i tak nikt nie zauważy. I choć pracownik kradnie… nadal uważa się za prawego i uczciwego człowieka. To, że zatrudniona osoba nie identyfikuje się z pracodawcą i nie wiąże z miejscem zatrudnienia, tylko pogarsza problem.

– Przeprowadziłem badania, w których analizowałem związki między stresorami w pracy a zachowaniami kontrproduktywnymi – opowiada dr Baka. – Wyniki jednoznacznie pokazały, że im więcej jest stresu w pracy, tym częściej występują zachowania kontrproduktywne, w tym kradzież mienia. Jednak przywiązanie do organizacji było czynnikiem, który powodował, że ludzie nie kradli, a starali się rozwiązywać swój problem w inny sposób, bez szkody dla pracodawcy – twierdzi badacz.

Jak pracodawca może poradzić sobie z kradzieżą w pracy?
Kradzież zdarza się tylko w biurach. Oprócz spinaczy, notesów, długopisów i papieru, pracownicy przynoszą do domu nawet naczynia, ubrania, owoce, słodycze, kosmetyki, jedzenie. Z olbrzymim problemem kradzieży zmaga się także branża budowlana i transportowa.

Jeśli pracownik czuje się niedoceniany, nieszanowany i nie wykazuje przywiązania wobec firmy i pracodawcy, szybciej dokona kradzieży, niż taki, który z pracą się utożsamia oraz czuje się w niej spełniony i szczęśliwy. Stworzenie dobrych warunków w pracy może znacznie poprawić nie tylko jakość życia pracownika, ale i funkcjonowanie całej firmy.
Trwa ładowanie komentarzy...