Lepsza nawet niż polski rosół. Nie ma lepszego sposobu na ciężkiego kaca niż ta zupa

Yaka mein nie jest potrawą znaną poza Nowym Orleanem, może z uwagi na utrudniony dostęp do mięsa z aligatora.
Yaka mein nie jest potrawą znaną poza Nowym Orleanem, może z uwagi na utrudniony dostęp do mięsa z aligatora. Fot. 123rf.com
Jak pokonać kaca? Gdy cichną odgłosy sobotnich imprez, zaczyna się siorbanie. Tak przynajmniej jest w Nowym Orleanie, którego mieszkańcy mają jedno z najskuteczniejszych lekarstw na kaca – zupę o egzotycznej nazwie yaka mein.

Yaka mein można uznać za specyficzną odmianę rosołu, choć dziennikarka BBC, którą uraczono tym specyfikiem, zapewne by się z tym nie zgodziła. Old Sober – bo taką ksywkę nosi bulion w mieście – to jednak znacznie więcej niż rosół. Nowoorleańczycy zastępują w nim wołowinę plastrami mięsa z aligatora.

Do tego dorzucają połówkę ugotowanego na twardo jajka, szczypiorek, makaron. Doprawia się ją solą, pieprzem lub czosnkiem, czasem sosem chilli.

Zupa na kaca
Nowoorleańczycy utyskują, że ich – rozwinięty prawdopodobnie przez chińskich i kreolskich kucharzy – przysmak jest słabo znany poza miastem. Inna sprawa, że są zaskoczeni, gdy okazuje się, że przyjezdni mogliby mieć problem z dostępem do aligatorzego mięsa. I przekonują, że warto – Czasami miewasz naprawdę dosyć – mówi o imprezowaniu jedna z rozmówczyń brytyjskiej reporterki. – Ale kiedy spróbujesz yaka mein, uwierz mi lub nie, wracasz do życia – kwituje.

W polskich warunkach o mięso aligatora też nie będzie łatwo, choć funkcjonują firmy takie jak Egzotyczne Mięsa, w których ofercie znajdują się tego typu egzotyczne przysmaki. Nie są one tanie, to może być wydatek rzędu nawet 400 złotych za kilogram. Jednak w wyjątkowych okolicznościach może to być całkiem uzasadniony wydatek.
Trwa ładowanie komentarzy...