Historia z Kafki rodem. Ten mężczyzna został zwolniony z pracy przez maszynę i nikt nie był w stanie mu pomóc

Ibrahim Diallo został zwolniony z pracy przez system informatyczny. Przez trzy tygodnie nikt nie potrafił odwrócić tej decyzji.
Ibrahim Diallo został zwolniony z pracy przez system informatyczny. Przez trzy tygodnie nikt nie potrafił odwrócić tej decyzji. Fot. 123rf.com
Była siódma rano, kiedy zadzwonił telefon – tak zaczyna się opowieść Ibrahima Diallo, specjalisty IT w jednej z kalifornijskich korporacji. Było zbyt wcześnie na telefony z pracy, więc bohater tej historii pozwolił sobie zlekceważyć połączenie. Jeżeli telefon był zaledwie odległym pomrukiem, to potem nastąpiła sekwencja wydarzeń, która przypominała nadciągającą lawinę.

Diallo odsłuchał wiadomość. „Mój Boże, czy wszystko OK?” – pytała specjalistka od rekrutacji, która była odpowiedzialna za ściągnięcie Diallo do firmy. Wszystko było OK, więc Diallo nawet nie oddzwaniał, uznając, że to jakaś pomyłka. Zwłaszcza, że miał inny problem: na bramce u wejścia do firmy karta pracownika rozbłysła na czerwono. Znowu się popsuła? Po ośmiu miesiącach pracy w firmie strażnik już go znał, więc machnął ręką, wyłączył bramkę i wpuścił Diallo do środka.

Nastepnego dnia Diallo nie był w stanie nawet wjechać na parking, szlaban odmówił współpracy z kartą. Powtórzyła się sytuacja przy bramce, menedżerka działu, w którym pracował, obiecała nową. Tymczasem wysiadł profil Diallo w Windowsie, a chwilę później – w Jira, oprogramowaniu do zarządzania projektami. Z przerwy na lunch Diallo wracał schodami i utknął na klatce schodowej.

Zwolnienie z pracy
Wreszcie znowu zadzwoniła rekruterka – z tym samym pytaniem, co wcześniej, bo dostała e-mail, że Diallo został zwolniony. Dopytywani o sprawę oraz o kolejne blokujące się funkcje w firmowych systemach kolejni menedżerowie wytrzeszczali oczy – nikt nie miał pojęcia, dlaczego Diallo miałby zostać zwolniony, ani nikt nie miał zamiaru go zwalniać. Najważniejsza dyrektorka w firmie osobiście zadzwoniła do odpowiedniej komórki, żeby natychmiast wyjaśniono sprawę i przywrócono profile i funkcje Diallo. Mimo to, następnego dnia wyłączyły się już praktycznie wszystkie systemy, z których korzystał bohater tej historii, a na koniec przyszło po niego dwóch firmowych strażników i wyprowadziło z firmy.
Przez kolejne trzy tygodnie ekspert nie przychodził do pracy. Z domu obserwował gorączkową wymianę e-maili między pracownikami i menedżerami firmy, którzy próbowali ustalić, dlaczego zatrudniony na 3-letni kontrakt spec został zwolniony po ośmiu miesiącach.


Po upływie tego czasu sprawa zaczęła się wyjaśniać. Firma, do której trafił Diallo, została przejęta przez inną – znacznie większą. Po fuzji doszło do częściowych zwolnień, pracę stracił m.in. bezpośredni przełożony naszego bohatera, który w ostatnich dniach mógł pracować z domu. Najwyraźniej się nie przemęczał, bo nie wprowadził informacji o kontrakcie Diallo do nowego systemu. System uznał, że kontrakt programisty wygasa – i uruchomił procedury „zwalniania” Diallo z pracy. Kolejna wykonana operacja tego typu uruchamiała następną. Co więcej, żaden z pracowników, którzy próbowali odwrócić w systemie zapadające decyzje, nie był w stanie tego zrobić. W efekcie maszyna zafundowała Diallo zwolnienie z pracy, a właściwie – trzytygodniowy, bezpłatny urlop.

Automatyzacja może być atutem firmy, ale musi być jakiś sposób, żeby ludzie mogli przejąć dowodzenie, gdy maszyna popełni błąd – przekonuje dziś Diallo, który podzielił się swoimi wspomnieniami na blogu, niemal rok po wydarzeniach. – Straciłem trzytygodniowe pobory ze względu na to, że nikt nie potrafił zatrzymać maszyny – kwituje.
Trwa ładowanie komentarzy...