Małe firmy tracą przez zakaz handlu w niedziele. "Modlimy się, by towar został sprzedany"

Zakaz handlu w niedziele odbija się czkawką wszystkim. Pokrzywdzone są małe firmy i dorabiający weekendowo
Zakaz handlu w niedziele odbija się czkawką wszystkim. Pokrzywdzone są małe firmy i dorabiający weekendowo fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Zakaz handlu w niedziele daje w kość wszystkim - zarówno właścicielom, jak i pracownikom, a nawet konsumentom - twierdzą uczestnicy zorganizowanej przez sieć ekspercką .Nowoczesnej, „Lepsza Polska” debaty. Według obecnych tam ekspertów, w szczególnie złej kondycji znalazły się małe firmy i pracownicy, którzy dorabiają weekendowo.

Eksperci tej debaty są zgodni, że skutki zakazu handlu w niedziele są katastrofalne. Zła sytuacja będzie się ich zdaniem pogarszać z roku na rok, kiedy wolnych od handlu niedziel będzie coraz więcej. Zawiłość ustawy i chaos związany z jej wprowadzeniem tylko pogarszają obecny stan.

– Tracą małe firmy, związane z centrami handlowymi - pralnie, apteki, rzemiosło, małe kioski handlowe. Stracą także pracownicy, szczególnie ci, którzy wyspecjalizowali się w dorabianiu w soboty i niedziele - od studentów do emerytów – dowodził Zbigniew Żurek z BCC. Jego wypowiedź, jak i innych ekspertów uczestniczących w debacie, przytaczają Wiadomości Handlowe.

Na zakazie handlu w niedziele tracą wszyscy
Zdaniem uczestników debaty, pokrzywdzonych grup jest więcej. Nie tylko detalistom się obrywa - z powodu handlowych niedziel również sieci handlowe są narażone na dodatkowe koszty, takie jak utrzymanie powierzchni handlowej w dni z zakazem handlu, koszty dostosowania logistyki, brak miejsc parkingowych w dni poprzedzające niedziele z zakazem, czy rekordowe ilości marnowanego jedzenia.


– Pierwsze widoczne skutki zakazu handlu w niedziele to wielkie zamieszanie. Klientom zdarza się szturmować sklepy w sobotę przed niedzielą handlową, a potem nie przychodzą w niedzielę, gdy sklepy pracują normalnie. Towar zostaje ma półkach i w poniedziałek musimy się modlić, by został sprzedany, zanim się zepsuje – mówiła podczas debaty Renata Juszkiewicz z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Lista poszkodowanych jest długa. Zakaz handlu spowoduje utratę miejsc pracy od kilkudziesięciu do stu tysięcy pracowników. Stracą również sami konsumenci, bo wszystkie niedogodności związane ze wzrostem kosztów, odbiją się czkawką na cenach towarów.

Radosław Knap z PRCH przytaczał wyniki badań, z których wynika, że aż 73 proc. klientów nie wie, w którą niedzielę można iść do sklepu. Po przyjściu do dyskontu na szybkie zakupy często całują klamkę, a towary mogą wyłącznie poobserwować zza witryny.

Jak na razie z zakazu handlu w niedziele najbardziej zyskują sklepy internetowe. Choć i to może się niebawem zmienić, bo Solidarność chce zakazu także w e-commerce, o czym pisaliśmy w INNPoland.pl.
Trwa ładowanie komentarzy...