Jak podróżować za darmo? Znani blogerzy zdradzają nam swoje sposoby

Czy da się podróżować za darmo?
Czy da się podróżować za darmo? fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Tanie wakacje. Lato trwa, a biura podróży prześcigają się w reklamach swoich wycieczek. Oferty egzotycznych podróży kuszą nas wspaniałymi zdjęciami. Rozanieleni na myśl o czekających nas zagranicznych atrakcjach otwieramy link z ofertą i nagle nasz wzrok pada na cenę. Zamykamy stronę, układamy się w kącie pokoju i zaczynamy cichutko łkać. Na szczęście istnieją sposoby na zwiedzanie, które nie wymagają worka pieniędzy.

Darmowe podróżowanie - kto by tak nie chciał? Darmowy transport, darmowy nocleg, jedzenie i zwiedzanie. Czy jednak jest to w ogóle możliwe?

– Ludzie na podróżowanie pod kątem pieniędzy zawsze patrzą płytko. Jak słyszą hasło „darmowe podróżowanie”, od razu myślą, że się przychodzi, bierze i wychodzi. Oczywiście można pojechać na krzywy ryj i pasożytować na ludziach, którzy są dobrzy i pomagają w potrzebie. Ale jeśli jesteś młody i zdrowy, możesz na siebie w podróży zarobić – opowiada Tomek Jakimiuk, autor bloga Jak to daleko. . 

Tomek, gdy w podróży zabraknie mu pieniędzy, zaczyna pukać do drzwi barów, kawiarni, hosteli. Jego sposób na znalezienie pracy to "koniec języka za przewodnika". – Po prostu wpadasz i pytasz, czy nie potrzebują pomocy, bo tobie przydałoby się trochę grosza. W dziesięciu miejscach powiedzą: "nie", ale w jedenastym ktoś powie: "świetnie, że chcesz pomóc, akurat się przydasz!" W każdym kraju możesz dostać pracę, jeśli tylko masz odpowiednie nastawienie – twierdzi.

Aby zarobić pieniądze w obcym kraju, można również skorzystać z własnych talentów. Robienie baniek mydlanych, granie na instrumencie, żonglowanie, sprzedawanie zdjęć lub własnoręcznie wykonanej biżuterii - sposobów na zdobycie gotówki jest wiele.
 
Branie i nie dawanie niczego w zamian, czym podróżnicy określają szumne "darmowe podróżowanie" często niesie za sobą wykorzystywanie lokalnych mieszkańców. Z dobroci serca oferują oni podróżującemu posiłek, choć sami nie mają wiele, by włożyć do garnka. Podróżować można jednak tanio i niskobudżetowo, a za ciepło ludzi można się odwdzięczyć. Na przykład pomagając im w domowych obowiązkach, w ogrodzie, czy chociażby gotując obiad.
 
Darmowy transport
Autostop to popularna i dość efektywna metoda przemieszczania się z miejsca na miejsce. Wystarczy stanąć na poboczu drogi i pomachać kciukiem lub ręką w stronę nadjeżdżającego samochodu, a w końcu zawsze się zatrzyma jakaś miła dusza, która zaoferuje nam, na ogół darmową, podwózkę.


Tomek mówi, że za autostop nie płacił nigdy. – Raz czy dwa dałem kierowcy 50 groszy czy złotówkę w ramach symbolicznej pamiątki – śmieje się. – A jednak i autostop nie jest darmowy, tu też się coś od siebie daje, np. jakąś historię, energię, rozmowę. Czasem jest się kimś w rodzaju psychologa, bo ludzie chętnie się otwierają przed osobami, których nie znają – opowiada. 
 
Niekiedy z kierowcą rozmowa tak bardzo się klei, że zaprasza on podróżującego do swojej rodziny na obiad czy nocleg. ­­­­– Jeżdżąc stopem spotyka się pozytywnych, miłych ludzi. Takich, co to można z nimi konie kraść. Jak ktoś zaprasza mnie do siebie na posiłek czy nocleg, to jest najpiękniejsze. Ja dla takich rzeczy podróżuję ­– mówi Tomek.
 
Ciekawą alternatywą jest również rower. W tym wypadku wystarczy jedynie siła naszych łydek i wytrzymałość, a rowerem można zjechać spory kawał świata. Ze względów bezpieczeństwa warto uzbroić swój rower w odblaski i wybierać trasy peryferyjne, mniej uczęszczane przez pojazdy.
 
Darmowy nocleg
Darmową opcją na nocleg podczas podróży jest namiot. Noszenie przenośnego domu na plecach, spanie pod gołym niebem, rozstawianie się, gdzie się zechce - brzmi to jak raj dla prawdziwego wagabundy.
 
– Bierzesz namiot i jesteś panem sytuacji. Nocujesz, gdzie zechcesz – opowiada Jakimiuk. – Raz nawet rozstawiłem się w Stuttgarcie w Niemczech w głównym wejściu do opery, bo byłem już tak zmęczony, że nie chciało mi się szukać dalej. Jednak niedługo potem przyszli policjanci, którzy uprzejmie poprosili mnie o zmianę miejsca noclegu. Nie dostałem za to żadnego mandatu – wspomina.
 
Coachsurfing
Jeśli ktoś nie przepada za dziką przyrodą, świetną alternatywną na darmowy nocleg jest popularny w ostatnich latach coachsurfing. Jak podpowiada Jakimiuk, stron z darmowym noclegiem jest przynajmniej 20, a on sam korzystał z takiej opcji już setki razy. Na czym polega coachsurfing?
 
Najpierw należy założyć sobie konto na jednej ze stron oferujących darmowe noclegi, np. coachsurfing.org, www.hospitalityclub.org i joomla.servas.org. Następnie wybieramy lokalizację, do jakiej zmierzamy i nawiązujemy kontakt z hostami, którzy udostępnią nam nocleg w wybranym terminie. Co więcej, gospodarze często zapewniają swoim gościom jakiś posiłek w ciągu dnia, a nawet pełne wyżywienie.
 
Tomek Jakimiuk opowiada również o spędzeniu nocy u lokalsów lub w hostelach w zamian za odpracowanie noclegu. 
 
– Raz wpadłem w Meksyku do hostelu i powiedziałem, że chciałbym rozstawić się z namiotem u nich na podwórku, ale nie mam pieniędzy, więc w zamian z chęcią w czymś pomogę. Właściciel hostelu pozwolił mi rozstawić namiot na jednym z balkonów, a ja odwdzięczyłem mu się pomocą w opracowaniu strategii marketingowej jego hotelu w Europie – opowiada. 
 
Wolontariat
Darmowy nocleg i wyżywienie zapewniają również rozliczne wolontariaty, które można znaleźć praktycznie w każdym kraju. Z tzw. wwoofingu (Willing Workers on Organic Farms) kilkakrotnie skorzystała Ania Ostrowska, współautorka bloga podróżniczego Złap trop.

–  Najpierw trzeba założyć konto na portalu internetowym, który zrzesza osoby na całym świecie oferujące wolontariat czy to na farmie, czy w stajni, czy przy wyrywaniu chwastów. Za konto płaci się roczny abonament, około 20 dol. Profil uzupełniamy swoimi danymi, takimi jak doświadczenie i umiejętności – tłumaczy Ania.

– Wybieramy miejsce, do którego chcemy jechać, szukamy gospodarstwa, na którym zamierzamy pracować i kontaktujemy się z właścicielem. Ustalamy, w jakiej formie i jakim wymiarze godzin będziemy pracować, co dostaniemy w zamian i kiedy dokładnie przyjeżdżamy. Średnio pracuje się po 5-6 godzin dziennie, a wolontariusz otrzymuje od swojego gospodarza wyżywienie oraz dach nad głową ­­– wyjaśnia.

Wyżywienie
Choć to już może dla niektórych zakrawać na hardcore, ale na wakacjach można też zjeść za darmo.

Jedną z opcji jest tzw. freeganizm, czyli żywienie się tym, co się znajdzie w śmietnikach. Freeganie wyszukują w kontenerach na śmieci wyrzuconych przez supermarkety produktów spożywczych, które „nie wyglądają ładnie”, bo są np. obite lub mają krótki termin ważności i dlatego sklep się ich pozbywa.

Jeśli nie mamy ochoty na nurkowanie w śmietniku, możemy spróbować nieco czystszej metody. Wiele restauracji i kawiarni pod koniec dnia ma sporo produktów, których nie może już sprzedać, więc tak czy inaczej lądują one w koszu.

– Można pójść do restauracji i zapytać, czy nie mają może do jedzenia czegoś, co chcą wyrzucić. Wystarczy tylko przełamać wstyd i nie zniechęcać się, kiedy odpowiedzą: „nie, nie mamy”. W dziesiątym, piętnastym miejscu w końcu ktoś coś da – opowiada Jakimiuk.

Tomek Jakimiuk powtarza, że otwartość jest kluczem do dobrego, a jak się uda, to i taniego podróżowania. – W podróż możesz zapomnieć o wszystkim, ale jak zapomnisz o uśmiechu, to mogiła – śmieje się nasz rozmówca.
Trwa ładowanie komentarzy...