Pensje menedżerów w tej branży wystrzeliły do kilkudziesięciu tysięcy. "Niedawno tak zarabiał zarząd"

Skok zarobków w branży FMCG to efekt wysokiego poziomu konsumpcji.
Skok zarobków w branży FMCG to efekt wysokiego poziomu konsumpcji. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
O tym, że sprzedaż w sklepach i sieciach handlowych sięga nie notowanych wcześniej poziomów, a konsumpcja bije rekordy, media donosiły przez ostatnie dwa lata. Druga strona medalu tego zakupowego szaleństwa, to personalny kryzys w całej branży – którego najjaskrawszym przejawem była walka o pracowników supermarketów. Nie gorzej jest na szczeblu menedżerskich – zarobki najważniejszych dyrektorów wystrzeliły do astronomicznego pułapu.

250 mld zł – na taką kwotę szacuje się obecnie wartość polskiego rynku dóbr szybkozbywalnych, FMCG. W ubiegłym roku odnotowano tu wzrost rzędu 4,3 proc. i podobnych, kilkuprocentowych wzrostów oczekuje się w latach następnych. Nic dziwnego, że w końcu zaczyna się to przekładać na zarobki menedżerów.

Filozofia jest prosta: dziś firmy – i to zarówno producenci, jak i sieci sklepów – stoją przed kluczowym wyzwaniem, trudniejszym być może do realizacji niż w bardziej „chudych” latach. Chodzi z jednej strony o maksymalizację sprzedaży, zysków, obrotów – a z drugiej, o szereg zadań, które trudno ująć w tabelki. Kto zaniedba walkę teraz, za kilka lat może zostać wykoszony z rynku przez rywali, którzy rozwijali się bardziej dynamicznie.

50 tysięcy złotych pensji
Batalia toczy się więc zarówno o konsumenta, jak i o najlepszych speców na rynku. Jak wynika z danych zebranych przez ekspertów agencji rekrutacyjnej Michael Page, ci drudzy mogą dziś liczyć na oszałamiające stawki: w przypadku dyrektora sprzedaży widełki sięgają od 30 do – kosmicznych wręcz – 50 tysięcy złotych brutto (przy średnim wynagrodzeniu rzędu 37 tys. zł).
Na nieco niższych szczeblach hierarchii też nie ma co narzekać. 27 tys. zł brutto zarobi national key account manager, 12-17 tys. zł – regional key account manager, 14 tys. zł – key account manager, listę zamyka junior key account manager (7,5 tys. zł brutto). Przedstawiciele handlowi zarabiają średnio około 4,5 tys. zł brutto.


Specjaliści ds. sprzedaży to nie jedyni beneficjenci dobrej koniunktury. Szefowie działów marketingu zarabiają od 20 do 42 tys. zł brutto (średnio 30 tys. zł), a ich podwładni – analogicznie do swoich odpowiedników z pionów sprzeedaży. Asystent brand managera, czy specjalista ds. marketingu może liczyć na – średnio – 6 tys. zł brutto.

Na producentach nie koniec, w sieciach handlowych, którym przyglądała się nieco wcześniej agencja, trwa podobny proces. – Zgodnie z przeglądem płac, kierownik sklepu w dużym mieście, takim jak Warszawa, Kraków, Łódź czy Poznań, może liczyć na zarobki rzędu 4-6 tys. zł brutto plus bonusy – dowodziła na stronach portalu Puls HR ekspertka firmy, Magda Tarkowska.

Według niej w sklepach premium stawka dla kierownika rosła do 6-10 tys. zł brutto plus bonusy, a szef sklepu wielokopowierzchniowego bił wszystkich na głowę: sieci płacą tym menedżerom od 10 do 20 tys. zł brutto, dorzucając służbowe auto, bonusy czy ich ewentualne ekwiwalenty.

Rynek się skomplikował
– Mam wrażenie, że to wynika z ogólnej sytuacji na rynku pracy – mówi nam Zbigniew Kmieć, analityk Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Dziś od menedżerów wymaga się nowych umiejętności: choćby tego, żeby utrzymali załogę. To dosyć trudne, a jednocześnie wiele od tego zależy. Rynek się skomplikował i nie da się już stosować prostych metod rekrutacyjnych z przeszłości – kwituje.

Innymi słowy, odpowiedzialność menedżerów wzrosła i objęła nowe kompetencje, w sporej mierze tzw. miękkie. Dodatkowo, rynek się skomplikował, a ludzie nie są już skłonni znosić rozmaitych niedogodności czy konfliktowych szefów, byleby tylko utrzymać posadę. – Odpowiedzialność większa, oferta na rynku dużo głębsza. Absolutnie się nie dziwię, że zarobki rosną – podsumowuje Kmieć.

– 50 tysięcy może się nam wydawać kwotą, niedawno takie były zarobki członków zarządu. Ale dziś do tego poziomu dobija kadra wykonawcza – kwituje ekspert. – Jednak wystarczy sporzeć na kłopoty tych sieci handlowych czy firm, które nie zadbały o tę sferę wcześniej, żeby zrozumieć, skąd się biorą takie zmiany – podsumowuje.

– Firmy z branży FMCG wyróżnia otwartość na studentów, stawianie na indywidualny rozwój talentów, zaangażowanie i dbanie o work-life balance – komplementował kilka miesięcy temu branżę FMCG portal eurostudent.pl. Zaiste, firmy z branży FMCG mogą się wkrótce stać jednym z najbardziej pożądanych pracodawców, spychając w cień potentatów z rynku nowych technologii czy duże międynarodowe korporacje.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.