NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

  • Atmosfera daleka od formalności ma być jednym z atutów niezależności.
    „Wszyscy dziś mówią o transformacji, którą my przeszliśmy trzy lata temu”. Oto najlepszy dom mediowy w Polsce

    To już oficjalne: Dom Mediowy Roku to Value Media. Prestiżową nagrodę przyznawaną przez redakcję „Media & Marketing Polska” po raz pierwszy otrzymała niesieciowa agencja zbudowana od podstaw w Polsce. Założyciele Value Media postanowili pokazać, że mogą więcej niż branżowi giganci, a przy tym potrafią zachować niezależność. Historię sukcesu opowiada nam Kamil Wiszowaty, dyrektor zarządzający.

  • Jedno z ujęć placu budowy osiedla Zakątek Cybisa.
    Kupili mieszkania, których pewnie nigdy nie zobaczą. Nikt nie uprzedził ich, że deweloper jest bliski bankructwa

    40 milionów złotych – na taką kwotę szacują swoje straty członkowie Stowarzyszenia Zakątek Cybisa, około 190 rodzin. Ich wymarzone mieszkania zaczęto budować siedem lat temu – miały być gotowe po pięciu latach. Inwestycja do dziś jest rozgrzebana, nie ma widoków na jej dokończenie, a nieszczęśni nabywcy nie wiedzą, co mają zrobić.

  • Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji "Lewiatan".
    Rząd chce mieć całkowitą kontrolę nad firmami i tworzy własną organizację, do której wszystkie będą wpisywane z automatu

    Nie istnieje coś takiego, jak jakaś mityczna organizacja reprezentująca interesy wszystkich przedsiębiorców – mówi nam Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji „Lewiatan”. Rządowy pomysł, by zafundować rodzimym firmom finansowany z wpływów VAT samorząd gospodarczy, uważa on wręcz za zagrożenie. Struktura, która ma kosztować na początek około 300 mln zł – a docelowo ponad miliard – będzie podporządkowaną rządowemu sponsorowi quasi-reprezentacją przedsiębiorców, a najlepiej wyjdą na niej osoby zatrudnione w biurze.

  • Wpis Stanisława Bejma na Wykopie.
    Biznesmen obiecuje, że "zbuduje" inteligentny dom po kosztach każdemu internaucie. Nie może opędzić się od ofert

    Pan Staszek podkreśla, że wie, jak trafić do odbiorców. Trudno nam się nie zgodzić. - INN:Poland? Czytam codziennie! - mówi nam. Jego wpis na portalu Wykop.pl w ciągu doby miał około 2600 wykopów, a jego skrzynkę pocztową zalały dziesiątki ofert i zapytań o współpracę. Wszystko dzięki jednemu, stosunkowo krótkiemu wpisowi na Wykopie.

  • Agnieszka Kaczorowska.
    Tak nie prześwietla kandydatów do pracy nikt inny. Rekruterka ujawnia, jakie metody stosują celebryci

    Są biznesy, których założyciele uchodzą za osoby bardzo znane, a nazwisko szefa jest w nich brandem i najważniejszym kapitałem. Za takich mogliby uchodzić np. Mateusz Grzesiak czy Agnieszka Kaczorowska. Nie wystarczy być dobrym specjalistą, żeby móc pracować dla takich firm – w procesie rekrutacji sprawdzane jest wszystko, od postów w portalach społecznościowych po nieuchwytną „chemię”, jaka powinna być w kontaktach pracodawcy ze swoimi współpracownikami.

  • W zeszłym roku prezesa TVP Jacka Kurskiego czekała w Opolu przykra niespodzianka: gwizdy publiczności.
    Festiwal w Opolu to gorący kartofel, którego nikt nie chce. Ratusz: w tym roku musielibyśmy wyłożyć na to milion złotych

    Nie istnieje „efekt Opola”: miasto w dni festiwalowe nigdy nie przeżywało jakiegoś nadzwyczajnego najazdu gości. Wśród młodych mieszkańców miasta Opole ma charakter skansenu, sensu w obecnej awanturze nie widzą żadnego. Ratusz otwarcie przyznaje, że do interesu dokładał, w trosce o prestiż i pół wieku festiwalowej tradycji. Nawet telewizja – przynajmniej w teorii największy potencjalny beneficjent imprezy – prawdopodobnie będzie na opolskiej imprezie „w plecy”.

  • Za przeciętne przeszkolenie "na programistę" trzeba zapłacić około 10 tysięcy złotych.
    Bootcamp – zapamiętaj to słowo, to będzie twoja przepustka do fortuny. Miesiąc nauki i możesz przebierać w ofertach

    50 tysięcy programistów potrzebuje polska gospodarka, najlepiej na wczoraj. Statystyczny programista dostaje trzy oferty pracy w miesiącu. Pisaliśmy też o takich informatykach, którym nie chce się jechać na rozmowę kwalifikacyjną, bo to w innej dzielnicy, albo trzeba byłoby wsiadać do metra. Trudno się zatem dziwić, że o byciu programistą marzy niemal każdy, kto kiedyś wybrał inny zawód i inne studia. Z pomocą przychodzą bootcampy: szkoły i „obozy” dla chętnych, by się przekwalifikować na takiego „króla życia”.

  • Jan Witowski, twórca plastikowo-silikonowego modelu wątroby.
    Chirurdzy ustawiają się w kolejce po jego wątroby. Student z Krakowa po cichu rewolucjonizuje polską medycynę

    Jan Witowski nie jest po prostu studentem, jak piszą skrótowo media. Owszem, kończy powoli IV rok medycyny na Wydziale Lekarskim Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, rychło będzie wybierać przyszłą specjalizację. Ale jest też synem znanego chemika-dydaktyka, stypendystą premiera i ministra edukacji narodowej. Ba, na początku tego roku wystąpił na szacownym uniwersytecie Stanforda jako... prelegent. A stworzony przez niego na drukarce trójwymiarowej model wątroby to dopiero początek rewolucji w krakowskiej chirurgii.

  • Założyciele FindAir odbierają jedną z nagród podczas InfoShare.
    Właśnie poznaliśmy polski start-up roku. Po błyskotliwym triumfie do FindAir ustawia się kolejka inwestorów

    20 tysięcy euro nagrody ufundowanej przez Miasto Gdańsk oraz 17 tysięcy euro nagrody głównej z konkursu Digital Healthcare Hackathon – twórcy firmy FindAir mogą niewątpliwie mówić, że mieli udany tydzień. Do start-upu, który powstał zaledwie w październiku ubiegłego roku, ustawiła się już długa kolejka inwestorów, a jego założyciele zapowiadają, że wymyślony przez nich produkt znajdzie się w sprzedaży jeszcze w tym roku.

  • Sponsorowanie Ekstraklasy to zaledwie jeden z frontów wizerunkowej batalii, jaką toczy firma Henryk Kania.
    Zaczynali jako mała firma rodzinna z fatalną opinią. Bystry 31-latek sprawił, że trafili do wielkich sieci handlowych

    – Sport łączy w sobie wiele wartości, które od lat uosabia również nasza firma. To pasja, zaangażowanie i skuteczna walka o osiąganie wyznaczonych celów – komentował Henryk Kania, współtwórca dzisiejszej potęgi firmy Henryk Kania decyzję o sponsorowaniu piłkarskiej Ekstraklasy. Firma liczy, że kontrakt nie tylko poprawi rozpoznawalność brandu, ale i będzie wywoływać skojarzenia ze zdrowotnymi walorami produktów z Pszczyny. Trudno o lepszy symbol tego, jak długą drogę przeszły te zakłady mięsne. Przez ponad dwie dekady kojarzono je raczej z najtańszymi, mocno naszpikowanymi wodą i „ulepszaczami” wędlinami.