
Polska wykonała już 72 proc. celu udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym - informuje EurObserv'ER. Jednocześnie jednak, w porównaniu z rokiem 2012, udział OZE w polskiej energetyce spadł z 11,1 proc. do 10,8 proc..
EurObserv'ER podkreśla, że są to wstępne szacunki, a dokładny raport na ten temat zostanie dopiero opublikowany. Już teraz widać jednak, że osiągnięcie celu na 2020 rok może nie być tak bliskie, jak się wydaje obecnie.
Cel dla Polski to 15 proc. udziału OZE w energetyce. Już w 2013 roku rządząca koalicja zapowiedziała ustami posła Andrzeja Czerwińskiego, szefa Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki, że odetnie dofinansowania dla OZE po osiągnięciu unijnego celu.
Premier wyraźnie powiedział, że powinniśmy zacząć szukać tych źródeł energii, które są najtańsze, i uzupełniać po kolei tymi trochę droższymi. I gdy osiągniemy granicę 15 proc., odcinamy dofinansowanie. Nie robimy jakiegoś super przedsięwzięcia, żeby się chwalić, ile to mamy odnawialnych źródeł energii. Czytaj więcej
Koalicja Klimatyczna ze zdziwieniem przyjmuje praktyczne pominięcie we wstępnej wersji projektu „Polityki energetycznej Polski do 2050 roku” potencjału odnawialnych źródeł energii (OZE). Zgodnie z projektem dokumentu w zasadzie rozwój tej formy energetyki w Polsce do 2050 roku nie będzie następował, a udział tej energii wytworzonej w tych źródłach będzie znacząco mniejszy niż obecnie proponowane jest to na poziomie Unii Europejskiej (15% całości energii pierwotnej w 2050 r. w wariantach węglowym i atomowym, to jest tyle samo, ile zobowiązaliśmy się osiągnąć w ramach polityki klimatyczno-energetycznej UE do 2020). Autorzy dokumentu nie wymieniają OZE wśród technologii posiadających w warunkach polskich największy potencjał rozwojowy (rozdz. 2.2), nie ma ich też wśród obszarów współpracy regionalnej i wielostronnej, które będą przez Polskę wspierane.
Główną nadzieją inwestorów związanych z OZE jest wspomniana wcześniej ustawa. Warto jednak zaznaczyć, że nie wszyscy podzielają optymizm Janusza Piechocińskiego odnośnie terminu jej wejścia w życie. Poseł Andrzej Czerwiński przekonywał bowiem w rozmowie z agencją Newseria, że realnie nowe przepisy mogą wejść w życie dopiero w marcu. I wbrew pozorom, inwestorzy mogą wcale nie być z tego zadowoleni.
