Jak polskie LEGO. Lo Fi Robot pozwala budować i programować roboty w dziecinnie prosty sposób

Roboty składać można również z własnoręcznie wykonanych części.
Roboty składać można również z własnoręcznie wykonanych części. Fot. Maciej Wojnicki / CC BY 2.0 / bit.ly/1AzokNB
Trochę drewnianych klocków, kabelków, kilka kółek i... nasz domowy robot gotowy. Jeszcze tylko kilka kliknięć i odpowiednio zaprogramowaliśmy nasze cudo. A wszystko bez skomplikowanych maszyn i lat nauki. Jeszcze kilka lat system podobny do Lo Fi Robot zostałby wrzucony do kategorii "sci-fi", ale w 2014 roku to już naukowa rzeczywistość.


Lo Fi Robot to pomysł Macieja Wojnickiego. Powstał z połączenia jego dwóch pasji: programowania i majsterkowania. To pewnego rodzaju system edukacyjny, który uczy dzieci i dorosłych podstaw robotyki, mechaniki i programowania. Jak? Oczywiście przez budowę robotów.

Z czego to jest zrobione
Maszyny buduje się z drewnianych klocków, platformy Arduino i ewentualnie modułu Bluetooth. Te pierwsze wycinane są laserowo ze zwykłych płyt. Znajdziesz je w każdym z trzech zestawów z internetowego sklepu na stronie Lo Fi Robot. W najdroższym pakiecie otrzymasz też moduł Bluetooth.
– Cały system oparliśmy na otwartych rozwiązaniach dostępnych w sieci. Naszym wkładem są właśnie klocki. Wycinanie laserowe drewnianych elementów jest relatywnie tanie i każdy może zrobić to samemu, chociażby w specjalnych punktach typu Fab Lab czy Makerspace, których powstaje coraz więcej w całym kraju – mówi Maciej Wojnicki, pomysłodawca i prezes Lo Fi Robot. Wojnicki chciałby, żeby w przyszłości ludzie tworzyli własne klocki i z nich budowali jeszcze ciekawsze roboty.

Roboty do szkół
Lo Fi Robot powstał w ramach piątej edycji Akademii Orange w 2014 roku. – Wtedy, od lutego do czerwca, z naszym projektem gościliśmy w szkołach podstawowych i gimnazjach – mówi Wojnicki. Od jesieni zeszłego roku Lo Fi Robot pracuje nad komercjalizacją przedsięwzięcia. – W grudniu sprzedaliśmy pierwsze zestawy. To całkiem spory sukces, bo nie reklamowaliśmy wtedy jeszcze naszego projektu. Roznosił się raczej pocztą pantoflową, w środowisku majsterkowiczów – dodaje. Kilka zestawów kupiła też niedawno biblioteka.
Firma nastawia się jednak na wejście właśnie na rynek edukacyjny. – Chcemy żeby nasze roboty pojawiły się w szkołach w ramach nauki podstaw programowania – wyjaśnia Wojnicki.


Przeszkodą na tym rynku może być jednak odpowiednie przygotowanie kadry. – Dlatego zajmujemy się również opracowaniem szkoleń i scenariuszy wykorzystania robotów. Zapewniamy tanie i kompleksowe rozwiązanie. Obserwujemy od lat postęp w technologii, ale pewien regres w nauczaniu o nich – stwierdza. Jeśli produkt spotka się z zainteresowaniem w Polsce, to firma nie wyklucza ekspansji na rynki zagraniczne.

Programista budowniczy
Wojnicki od lat zajmuje się programowaniem i majsterkowaniem. Jako programista tworzył m.in. aplikacje mobilne i systemy obsługi instalacji artystycznych. Przykłady? Performance na klasyczne trio i operową śpiewaczkę, która śpiewała... treści SMS-ów wysyłanych przez widownię. Albo aplikacja rzeczywistości wirtualnej w jednym z muzeów: jeśli wycelowałeś smartfon w stronę jednego z eksponatów, włączał on dźwięki obrazujące jego wykorzystanie w przeszłości.
Kilka lat temu Wojnicki zainteresował się kulturą „Zrób-to-sam”. Organizował np. warsztaty dla dzieci, na których własnoręcznie budowały one swoje instrumenty. Używając podobnych narzędzi sam nagrywa muzykę jako Mananasoko. Założył w Trójmieście pierwszy w Polsce Fab Lab (skrót od Fabrication Laboratory), czyli ośrodek skupiający ludzi zainteresowanych majsterkowaniem z wykorzystaniem nowych technologii. Tam poznał ludzi, z którymi założył Lo Fi Robot.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Igor IluninIgor Ilunin

Większość ludzi już jest przyzwyczajona do przyswajania danych i multimediów na wielu ekranach. Stąd oczekiwana, że samochody zapewnią podobne możliwości, są naturalne.

Piotr BuckiPiotr Bucki

Czasem na szkoleniach przeprowadzam pewien eksperyment. Proszę uczestników, żeby wskazali lewą i prawą stronę. Nic trudnego. Dla przeważającej większości. To jednak nie koniec eksperymentu.

Tomasz SwiebodaTomasz Swieboda

Polski rynek venture capital z roku na rok staje się coraz dojrzalszy i powoli zaczyna przypominać zachodnie ekosystemy. Tak w ostatnich dwóch latach wyglądała lokalna scena startupowa.