
– Wyobraź sobie świat bez odpadów. Miejsce, w którym pociągi zawsze przyjeżdżają na czas, ulice są odśnieżane zanim śnieg przestanie jeszcze padać, a kamery drastycznie zmniejszyły liczbę drobnych przestępstw. Nigdy nie będziesz musiał już martwić się, że zostawiłeś w domu klucze, bo drzwi otworzą się wyłącznie po zeskanowaniu tęczówki i nie wpuszczą obcych. Dla niektórych taki zuberyzowany świat to utopijne marzenie. Ale dla coraz liczniejszej grupy krytyków, inteligentne miasta zaczynają przypominać koszmar – tak swój artykuł na temat inteligentnych miast zaczyna Allegra Kirkland z portalu Alternet. Co tak przeraża w miastach przyszłości?
Inteligentne miasta to ośrodki, które opierają działanie przynajmniej części ze swojej infrastruktury na cyfrowych, zautomatyzowanych technologiach zarządzania danymi. Od 2010 roku w Belgradzie, Guildford, Lubece i Santander zamontowano łącznie 20 tysięcy czujników. Tylko do hiszpańskiego miasta trafiło ich aż 12 tysięcy. Ich działanie? Powiedzmy, że ulicami jedzie karetka na sygnale. Czujniki rejestrujeą włączoną syrenę i to jak się przemieszcza, a następnie tak manipulują światłami na skrzyżowaniach, by karetka mogła jak najszybciej dojechać do celu.
Dla mnie, najpełniejszą prawdę dotyczącą inteligentnych miast zawarto w dość niefortunnej frazie z materiału Living PlanIT: „systemy wsparcia i wygody mieszkańca”. Każdy bar, stragan, plac zabaw i każde kino studyjne, każda restauracja z gwiazdką Michelin, wszystkie winiarnie, sklepy rowerowe i drogie butiki, burgerownie, kluby nocne i kwiaciarnie – wszystko to i wszystko co przez nie przemawia zostało zredukowane przez Living PlanIT do tych pięciu, strasznych słów.
W Rio de Janeiro IBM zbudował system do ostrzegania przed powodziami. Dzięki systemowi kamer Centrum Operacyjne Rio ma wgląd w każdy zakątek miasta, 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. W Centrum pracuje łącznie 400 osób. Centrum szybko zaczęło zajmować się innymi rzeczami niż tylko śledzeniem potencjalnych oznak powodzi: obserwowanie ruchu, stanu sanitarnego miasta, demonstracji. Od końca 2013 roku w programie IBM Smarter Cities bierze udział polska Łódź.
– Inteligentne miasta opierają się na neoliberalnej zasadzie według której rynek sam wszystko naprawi, a firmy mogą zarządzać miastami w sposób lepszy niż rząd czy samorządy. Ich poplecznicy twierdzą, że dzięki zależności od crowdsourcingu i „obywatelskiego hakowania” (civic hacking projects), poprawiony zostanie demokratyczny udział mieszkańców w życiu miasta. Ignorują przy tym fakt, że za zbieranie i kontrolowanie tych ogromnych ilości danych odpowiadają prywatne korporacje, które nie mają wobec obywateli tej samej odpowiedzialności co samorządy. Czytaj więcej
