
Pomarańcze, cytryny, grejpfruty, ale też banany, kokosy czy daktyle opodatkowane są stawką 8 proc. VAT. Z kolei jabłka, wiśnie, morele, czereśnie i wiele innych owoców mają narzucone tylko 5 proc. VAT. Dlaczego? Skarbówka, chociaż przyznaje, że to „towary podobne”, wskazuje jednocześnie, że mają one... różną zawartość witamin, smak, a jak by tego było mało – Polacy z jabłek robią szarlotkę, a z bananów nie.
Tropikalne droższe Według fiskusa, owoc jest owocowi nierówny i podobno są ku temu silne podstawy. Informację o kuriozalnym wyjaśnieniu skarbówki wrzucił na Twittera Radosław Piekarz, ekspert ds. podatków i partner kancelarii A&RT Rynkowska, Kosieradzki, Piekarz.
I tak, „owoce tropikalne i podzwrotnikowe” (np. awokado, banany, figi, daktyle), owoce cytrusowe (pomarańcze, cytryny, mandarynki, grejpfruty) oraz kiwi, migdały czy pistacje są opodatkowane stawką 8 proc. Z kolei owoce ziarnkowe i pestkowe (np. winogrona, wiśnie, czereśnie, morele, jabłka, gruszki) oraz orzechy laskowe czy włoskie, ale też maliny czy jeżyny, mają stawkę 5 proc. VAT. Różnica z pozoru niewielka, ale dla przedsiębiorców – uciążliwa i przede wszystkim niezrozumiała.
Ciasto i witaminy decydują o stawce VAT? W odpowiedzi na zapytanie eksperta podatkowego o to, czy te towary nie są podobne (w domyśle – powinny mieć jednolitą stawkę VAT), Krajowa Informacja Podatkowa – ciało reprezentujące Dyrektora Izby Skarbowej – odpowiada, że trzeba brać pod uwagę „zarówno cechy towarów, jak i potrzeby konsumentów”.
Krajowa Informacja Podatkowa
Część dotycząca witamin wydaje się logiczna, ale jednocześnie widać od razu, że zawartość zdrowych elementów na pewno nie jest czynnikiem decydującym o różnicy stawek VAT dla owoców. Czyżby więc decydował o tym fakt, że Polacy zazwyczaj robią ciasta z jabłek albo śliwek, a nie bananów albo daktyli? Na to wygląda, bo innych argumentów za zróżnicowaniem stawek brak. Przy czym argument taki można zapewne dostosować do wszystkiego – bo czemu nie opodatkować książek-horrorów wyżej niż książek kucharskich?
Prawnik Radosław Piekarski, który ujawnił tę podatkową perełkę (ale nie on był autorem zapytania), dodał do tego, że logika tej argumentacji jest "powalająca". Zaznaczył przy tym, iż jest to sprawa aktualna, a eksperci zajmujący się stawkami VAT zapewne byliby w stanie wskazać o wiele więcej podobnych absurdów. W to ostatnie, niestety, nie wątpimy.
