Juan Rubiano / flickr / http://bit.ly/1S1FLfq

Szwajcaria to kraj bardziej innowacyjny i przedsiębiorczy, niż to się powszechnie wydaje. Hojne inwestycje stworzyły przyjazny ekosystem dla rozwoju edukacji, badań oraz innowacji. Od lat Szwajcaria jest liderem rankingu, publikowanego corocznie przez Komisję Europejską - Innovation Union Scoreboard. Czego możemy się od nich nauczyć?

REKLAMA
Gonić najlepszych
Szwajcaria już 4 rok z rzędu zajmuje pierwsze miejsce w rankingu Global Innovation Index. M.in. dlatego dziewiątego czerwca w Warszawie odbyło się spotkanie Swiss Innovation Days, którego celem było stworzenie platformy do szwajcarsko-polskiego dialogu na szczeblu rządowym. Dialogu o współpracy i wymianie w zakresie nauki, transferu technologii i innowacji.
W konferencji wziął udział Mauro Dell`Ambrogio, Szwajcarski Sekretarz Stanu ds. Edukacji, Badań i Innowacji, któremu towarzyszyło grono szwajcarskich ekspertów oraz przedstawicieli tamtejszych firm.
Marek Ratajczak, Sekretarz Stanu, MNiSW

Szwajcaria jest niewątpliwie krajem, od którego warto się uczyć. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że przy wszystkich sukcesach, które osiągnęliśmy w ciągu ostatnich lat, a niewątpliwie historia Polski z ostatnich 25 lat, to jest historia kraju, który odniósł sukces, jesteśmy krajem, który ma ciągle jeszcze wiele do zrobienia. Znajdujemy się w momencie kiedy pojawia się pytanie – na czym oprzeć historię polskiego sukcesu przez następne 25 lat?

Ratajczak zwrócił uwagę na fakt, że musimy być krajem coraz bardziej innowacyjnym, który nie tyle będzie dumny z tego, że w ostatnich rankingach Unii Europejskiej jednak zanotował pewien postęp, ale krajem, który będzie się w nich przesuwał ku miejscu, które by nas w pełni satysfakcjonowało.
Czym jest innowacja po szwajcarsku?
Mauro Dell’Ambrogio podczas spotkania stwierdził, innowacja jest uważana za siłę napędową dla gospodarki, ale termin ten jest ostatnimi czasy nadużywany. Innowacja może znaczyć wszystko i nic. Jego zdaniem tak naprawdę z innowacją mamy do czynienia, kiedy coś nowego spełnia potrzeby klientów i może znaleźć z sukcesem miejsce na rynku. Naturalnie są one powiązane z inwestycjami na badania i rozwój.
Dr Mauro Dell’Ambrogio

ako mały kraj nie możemy być świetni na każdym polu, nie mamy na to środków. Dlatego wspieramy tylko te przedsięwzięcia, które są najbardziej obiecujące, obszary na których mamy szansę odnieść sukces w rywalizacji na arenie międzynarodowej. Pieniądze są kierowane na najlepsze pomysły i dla najbystrzejszych umysłów. W moim osobistym przekonaniu jest to najlepszy sposób finansowania

Szwajcarska polityka innowacyjności opiera się na kilku filarach. Konkurencja, która nie wyklucza współpracy, wręcz przeciwnie - ludzie mają tendencje do ścisłej współpracy. Szwajcaria jest bowiem małym krajem, którego wielką zaletą są nieformalne sieci powiązań. Każdy zna każdego, przynajmniej na polu badań i rozwoju. To powoduje, że współpraca jest łatwiejsza.
Jednak najważniejszą zasadą jest wydajność. Szwajcarzy mają mało obszerne ustawodawstwo w zakresie badań i innowacji. Jako przykład szwajcarskiej drogi sekretarz stanu podaje fakt, że prawo zabrania używania pieniędzy podatników na wspieranie badań rozwojowych prywatnych przedsiębiorców. – Możemy jednak wspierać je pośrednio kierując środki do instytucji naukowych i badawczych, które potem nawiązują współpracę z biznesem – zaznacza Dell’Ambrogio.
Innowacje to kwestia biznesu, nie rządu
Przede wszystkim jednak Szwajcar stanowczo podkreślał, że w jego kraju innowacja nie jest sprawą rządu, to sektor prywatny ma zajmować się ich wprowadzaniem. To w ich interesie bowiem leży, by rozwiązania przetrwały na rynku.
Marek Szymański, prezes zarządu Franke Polska, jednej ze Szwajcarskich firm prężnie działających na naszym rynku, zgadza się z Dell’Ambrogio, że innowacja, to nie jest wymyślanie czegoś nowego, ale to wymyślenie czegoś, co spotka się z zainteresowaniem rynku i odniesie również sukces. Jego zdaniem dopiero wtedy taka innowacja jest rozsądna, komuś potrzebna.
Marek Szymański, Franke Polska

W Szwajcarii dwie trzecie środków przeznaczonych na badania i rozwój to są środki prywatnych przedsiębiorstw. Te z definicji są zainteresowane zyskiem i te środki są alokowane bardzo rozsądnie, a projekty doprowadzane są do końca po to, żeby wykorzystać poniesione nakłady inwestycyjne.

Tymczasem w Polsce…
Prezes Franke Polska dodaje, że tą kwestią nasz kraj od Szwajcarii bardzo się różni - bo u nas 2/3 środków na innowacje pochodzi z sektora publicznego. – Może to nie są inwestycje tak mocno ukierunkowane na sukces rynkowy, chociaż B+R są prowadzone na bardzo wysokim poziomie – zaznaczał.
Prof. Paweł Rowiński, Wiceprezes Polskiej Akademii Nauk wskazywał zaś, że możemy od Szwajcarów czerpać wzorce, ale wystarczy spojrzeć na liczby, które mówią same za siebie. W Polsce wkład przemysłu do nauki nie jest wielki, pod tym względem jesteśmy w ogonie Europy.
Z kolei Marek Ratajczak zauważa, chociaż oczywiście „do tanga trzeba dwojga” i zarówno nauka jak i biznes mają sporo do nadrobienia, to ten ostatni sektor szczególnie dużo.
Marek Ratajczak

Biznes nie jest innowacyjny dlatego, że kocha być innowacyjny. Biznes jest innowacyjny wtedy, kiedy musi być innowacyjny. Z natury rzeczy wiążą się one z ryzykiem, z kosztami, problemami. Jest cała masa wspaniałych pomysłów, które były super innowacjami, a okazały się straszliwą klęską ekonomiczną, dla tych, którzy próbowali je wdrażać. Bo rynek jest grymaśny i niekoniecznie wybiera to, co najlepsze.

Nauka nie jest bez winy
Tej niechęci do innowacji nie widać aż tak bardzo dlatego, że na razie jest stosunkowo mały przymus do nowych rozwiązań. Ten brak zaangażowania szczególnie widać, jeśli przyjrzymy się polskim patentom. Owszem jest ich mało, ale większym problemem jest to, że prawie wszystkie pochodzą ze świata nauki, a nie biznesu. W Szwajcarii te proporcje są odwrotne.
Oczywiście polska nauka też nie jest bez winy, chociaż ma bardzo dużo do zaoferowania w wielu obszarach. Natomiast jej tradycją było rozwijanie nauki w imię osiągania pewnego poziomu doskonałości naukowej. – Przy czym to, co jest super doskonałe w kategoriach naukowych, może być bardzo dyskusyjne w kategoriach przejęcia tego przez biznes. Potrzebuje on czasami rozwiązania może mniej doskonałego naukowo, ale właśnie sprzedawalnego, czegoś, co się da zastosować w praktyce – zauważał Ratajczak.
Takich czynników, które muszą zmienić się po obydwu stronach jest jeszcze sporo. Naukowcy czasem skarżą się, że firmy chcą współpracować jednocześnie nie zdradzając swoich planów na kilka lat do przodu. Oczywiście, mają do tego pełne prawo w ochronie swojego interesu, ale w takiej sytuacji ciężko jest projektować konkretne rozwiązanie. Proces wdrożeniowy często trwa latami i niemal niemożliwe jest dostosowania wynalazku nie znając planów z nim związanych, np. czy jakie obciążenie ma mieć nowa linia produkcyjna.
Szwajcaria pomaga nie przeszkadzając
Dr Mauro Dell’Ambrogio zapytany o to, czy w Szwajcarii jest jakaś forma instytucjonalnego wspierania aplikujących o patenty odpowiada, że generalnie w ramach jednego programu tak. Jednak Szwajcarzy są przekonani, że lepszym rozwiązaniem jest jak najprostsze podejście do wszystkiego. Jako przykład podaje ich system podatkowy.
Mauro Dell'Ambrogio

Wiele krajów teraz naciskając na rozwój innowacji oferuje zwolnienia podatkowe, jeśli zysk przedsiębiorstwa jest zainwestowany w badania i rozwój. Nie twierdzę, że jest to złe rozwiązanie, ale niesie ono ze sobą pewne komplikacje jak konieczność zatrudnienia osób, które by oceniały te procesy. My uważamy, że rozwiązaniem jest utrzymanie niskich i prostych podatków i nie wspieranie przedsiębiorców.

Szwajcar podkreśla, że bystrym, przedsiębiorczym ludziom nie trzeba zawracać głowy wypełnianiem różnego rodzaju dokumentów, tylko dać im pracować.