
Młodzi ludzie porzucający bezpieczną pracę w korporacji i próbujący własnych sił jako przedsiębiorcy nikogo już nie dziwią. Jednak często nie otwierają oni technologicznych startupów, lecz wybierają bardziej tradycyjne formy biznesu i zarabiają na swoje życie pracą własnych rąk.
Dariusz Rosół z Przeworska porzucił pracę w korporacji na rzecz prowadzenia własnej winnicy. Wcześniej przez długi czas pracował w telekomunikacji, a uprawą winorośli zajął się zupełnie przypadkiem. Zaczęło się od tego, że musiał usunąć pergolę przy domu, po której wiły się winorośle. Rośliny same w sobie nikomu nie przeszkadzały, ale jak tłumaczy Rosół, o pergolę cały czas jego żona obijała samochód. Kiedy usuwał krzewy zaczynał się zastanawiać nad tym, że przecież istnieje tyle różnych odmian...

Przypadkiem biznesu zrodzonego z potrzeby chwili jest świeży przykład z Warszawy. Martyna Zastawna, która rzuciła pracę menadżera w najlepszej agencji reklamowej w Polsce po to, by czyścić buty pod szyldem własnej firmy Wosh Wosh. Niektórym mogłoby to wydać się szalone, ale jej taka praca sprawia satysfakcję.
Pomysł na biznes to była potrzeba chwili. Zobaczyłam moje ubrudzone, zimowe buty i chciałam oddać je do czyszczenia. Byłam pewna, że istnieją pralnie butów, nawet się nad tym nie zastanawiałam. Wpisałam hasło w wyszukiwarkę i zamiast adresów pralni znalazłam wpisy zdziwionych ludzi, którzy nie mieli gdzie wyczyścić swoich butów.

Na razie skala rozwoju zupełnie nas przerasta. Podzieliłyśmy się obowiązkami, moja siostra zajmuje się czyszczeniem butów, a ja… wszystkim innym. Obsługą klienta, marketingiem, zamówieniami. Wydawało mi się, że wszystko dobrze rozplanowałam. Nie przewidziałam jedynie, że zainteresowanie naszymi usługami będzie aż tak duże.
Nieco inaczej wyglądało założenie własnego biznesu w przypadku dwójki kolegów programistów. Zdecydowali się na założenie własnej fabryki, w której ręcznie wyrabia się czekoladę. To jedyny taki zakład w Polsce i jeden z niewielu w całej Europie.

Napisz do autora: jakub.wolosowski@innpoland.pl