
Bank Światowy udzieli Polsce pożyczki w wysokości 912,7 mln euro - równowartość miliarda dolarów. Po co nam te pieniądze, na co nasze państwo chce je wydać i czy przyczynią się do istotnego wzrostu zadłużenia?
- wzmocnienie elastyczności rynku pracy i promocji zatrudnienia
- poprawa odporności makroekonomicznej poprzez reformy zmniejszające poziom deficytu i zadłużenia
Polski wzrost gospodarczy był imponujący w ciągu ostatnich dwóch dekad. Bank Światowy cieszy się, że może wspierać polski rząd w dalszej realizacji reform, których celem jest wzmocnienie finansów publicznych i odporności sektora finansowego, tworzenie miejsc pracy i promowanie bardziej dynamicznej i innowacyjnej gospodarki.
Zaciąganie pożyczki na realizację reform, które mają zmniejszyć poziom deficytu i zadłużenia brzmi jakkolwiek dziwnie. Jak można przeczytać w rozpisanym planie pożyczki, jednym z priorytetów naszego rządu jest dobrze zarządzana konsolidacja podatkowa; tak, aby zapewnić odpowiednie bufory przeciwdziałające cykliczności przy jednoczesnym promowaniu efektywności wydatków.
Rząd zapowiada podwyżki w sektorze publicznym i różne działania, które będą podejmowane dosyć intensywnie przed wyborami, na które nie ma pieniędzy. Jednocześnie, nagle ukazuje się informacja o tych środkach z Banku Światowego. Warto by połączyć te dwa wydarzenia, bo wszystko, na to wskazuje, że to może być po prostu finansowanie tych działań.
Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że dług publiczny cały czas rośnie. Na koniec pierwszego kwartału 2015 roku wyniósł 885,727 mld zł. To około 215 mld euro. Jednocześnie stanowi to 50,8 proc. PKB, podczas gdy rok wcześniej w analogicznym okresie nasze zadłużenie wynosiło 48,6 proc. PKB. Zdaniem Krzysztofa Kolany, głównego analityka serwisu Bankier.pl, przy tym tempie zadłużenia konstytucyjny limit 60 proc. osiągniemy w drugiej połowie 2019 r.