Chcesz być matką, załóż startup. Lepszej formy zatrudnienia dla młodych matek nie ma
Chcesz być matką, załóż startup. Lepszej formy zatrudnienia dla młodych matek nie ma 123rf.com/ Anna Bizoń

W Polsce mamy najmniej urodzeń od 11 lat. Eksperci są zdania, że czeka nas demograficzna katastrofa. Umowy na czas określony, śmieciówki, brak tanich mieszkań na wynajem - to jedne z ważniejszych powodów takiego stanu rzeczy. Czasem jest też strach przed tymm czy się podoła. Ale historie kobiet, które założyły własne startupy pokazują, że macierzyństwo i i biznes da się połączyć.

REKLAMA
Statystyki GUS pokazują, że w ubiegłym roku zwiększyła się liczba żłobków (o 493 do 1605), oraz klubów dziecięcych (o 110 do 348). Jednak wciąż jest za mało miejsc, bo tylko 72,2 tys. o 24 tys. mniej niż 25 lat temu. Z kolei dzieci, które mogłyby tam trafić, jest prawie 1,2 mln. To powoduje, że kobieta decydująca się na posiadanie dziecka musi wydłużyć okres opieki nad nim.
Dla kobiet oznacza to problem z powrotem na rynek pracy. Nie pomaga też fakt, że coraz więcej młodych ludzi zatrudnionych jest na umowach zlecenie czy o dzieło, które nie dają stabilności finansowej i poczucia bezpieczeństwa potrzebnego do podjęcia decyzji o zwiększaniu rodziny.
Jeśli jednak nie ma pracy u kogoś, to może założyć własny biznes? To duża odpowiedzialność, nawał obowiązków i stres, ale jest w Polsce wiele przykładów na to, że da się połączyć jedno z drugim. Można być mamą, a jednocześnie prowadzić własny startup.
Macierzyństwo przynosi innowacje
Przed podjęciem decyzji o prowadzeniu własnego biznesu mogą powstrzymywać, nie tylko kobiety, obawy o chociażby takie kwestie jak ZUS, czy brak dostatecznej wiedzy na temat tego jak prowadzić firmę. W takim przypadku można skorzystać z pomocy Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości.
Zdaniem Elżbiety Okrasy firma w AIP to doskonałe rozwiązanie dla młodych matek, a nawet kobiet w ciąży. – Ja sama znalazłam się w sytuacji, kiedy po porodzie nie przedłużono ze mną umowy. Żałuję, że wcześniej nie pomyślałam o startupie, bo wówczas nie musiałabym szukać pracy – mówi. Dziś jest zatrudniona na etacie, a jednocześnie prowadzi firmę Polka DOT baby. W jej ramach sprzedaje akcesoria do chust i nosideł oraz biżuterię, która może być gryziona przez dzieci.
Elżbieta Okrasa

Pomysł powstał jeszcze w trakcie urlopu macierzyńskiego i od razu pomyślałam o potencjalnym biznesie. Takie firmy istniały na zachodzie, ale w Polsce takiej oferty nie było. Dopiero w ostatnich miesiącach pojawiła się konkurencja w postaci 2 czy 3 innych firm.

Przedsiębiorczyni jest zadowolona z podjętej decyzji i podkreśla, że jej firma to niejako drugie dziecko. Na samym początku ciężko połączyć tak dwa czasochłonne obowiązki - zwłaszcza, że na początku pracować dało się tylko, kiedy dziecko spało. Jednak Okrasa podkreśla, że gdyby nie dawała rady, to by po prostu przestała prowadzić biznes.
logo
Fot. Babydot.pl
Mamy mają podzielną uwagę
Macierzyństwo zainspirowało również Katarzynę Piotrowską. – Przed i po porodzie długo leżałam w szpitalu. Potem przyszła choroba dziecka. Żaden pracodawca nie pozwoliłby mi nie pracować tak długo. Stąd pomysł na startup – mówi. Niedawno założyła sklep z produktami dla niemowląt BoboBox. Idea jest taka, by każdego miesiąca wysyłać młodym rodzicom paczki-niespodzianki. Znajdą się w nich ekologiczne produkty, których próżno szukać w popularnych sieciówkach.
Z kolei Malwina Pietrala, prowadząca Mamidea, zajmuje się produkcją akcesoriów i ubrań dla dzieci z elementami odblaskowymi. Pomysł na biznes dało samo życie. Gdy wychodziła z synkiem na spacery jesienną porą, to wieczorami był on niewidoczny, gdy gdzieś biegł czy nawet szedł. – To jest złe dla mnie zarówno jako rodzica, jak i kierowcy. Często ludzie nie pilnują swoich dzieci i kiedy te wyskoczą niewidoczne na ulicę w ostatniej chwili, to jest już za późno na rekcję prowadzącego auto – tłumaczy Pietrala.
Na początek pani Malwina wszywała pierwsze lepsze odblaski, chcąc po prostu, by jej dziecko było widoczne. Potem zaczęły się poszukiwania porządnych produktów, które nie będą spierały się w praniu, ani niszczyły na łamaniu materiału, czy będą dawały odpowiednie światło.
Do tej pory wszystkie produkty powstawały na zamówienie, ale już niedługo pojawią się propozycje gotowych czapek, czy toreb z elementami odblaskowymi. Potencjał rynkowy jest, ponieważ noszenie odblasków przez dzieci jest obowiązkowe. – Jasne, czasem jest ciężko, ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Żałowałabym, gdybym nie spróbowała – zaznacza Pietrala.
Macierzyństwo odmieniło jej biznes
Prowadzenie własnej firmy i bycie mamą, to sztuka kompromisu. Coś musi ucierpieć, ale na pewno żadne z powyższych. – Życie towarzyskie mocno kuleje, garderoba od tygodni czeka na gruntowne porządki, kwiatki na balkonie niepostrzeżenie umarły, ale tak długo, jak starcza mi czasu na rzeczy dla mnie najważniejsze, jestem spokojna – tłumaczy Katarzyna Janocha, współzałożycielka interne.st, akceleratora dla startupów.
To pierwszy społecznościowy akcelerator, który wykorzystuje wiedzę i potencjał ludzi do wspierania realizacji pomysłów na etapie oceny potencjału rynkowego, optymalizacji modelu biznesowego, finansowania i budowaniu zespołu. Wspomagany sztuczną siecią neuronową, kojarzy osoby o uzupełniających się kompetencjach i zasobach, które wzajemnie mogą sobie pomóc.
logo
Fot. Interne.st
Janocha zaznacza, że skupia się na rodzinie i pracy, pracy i rodzinie – jak sama mówi z kolejnością różnie bywa. Do pozostałych obowiązków podchodzi ze zdrowym rozsądkiem. – Jest czas – świetnie, nie ma go – trudno. Dużo bardziej wolę wyjść z synem na hulajnogę, niż próbować udowadniać, że jestem perfekcyjną panią domu. To niczemu nie służy – podkreśla przedsiębiorczyni.
Pytana o to, czy fakt bycia na swoim był ułatwieniem przy powrocie do pracy zauważa, że pracując we własnej firmie, tak naprawdę nigdy z niej nie odeszła. Pracowała zarówno podczas ciąży jak i urlopu macierzyńskiego. Oczywiście nie osiem godzin dziennie, ale na spacerze, na kocu w parku, pod zjeżdżalnią. – Kiedy syn zasypiał, jak w myk wyciągałam telefon lub komputer. Świetnie to wspominam. Spełniałam się, jako młoda mama, a jednocześnie miałam kontrolę nad wszystkim, co dzieje się w pracy – wspomina Janocha.
Z dzieckiem, bez dziecka
Założycielka akceleratora prowadziła biznes zarówno przed pojawieniem się dziecka, jak i po. Tą drogę zawodową obrała już wcześniej. Posiadanie dziecka zmieniło sposób, w który patrzy na biznes, oraz to jak go prowadzi.
– W momencie, gdy na świecie pojawia się mały człowiek, którego bezgranicznie kochasz i za którego odpowiadasz, wchodzisz na wyższy poziom wtajemniczenia. To emocjonalna zmiana, do której nie sposób się wcześniej przygotować. W moim życiu, gdzie praca królowała na pierwszym miejscu, wiele się zmieniło. Ale na plus – zaznacza Janocha.
Katarzyna Janocha, interne.st

Nabrałam dystansu, zaczęłam koncentrować się na rzeczach ważnych, bardziej niż pilnych, z przymrużeniem oka spojrzałam na swój dotychczasowy perfekcjonizm. Zrozumiałam jak wiele stresujących mnie wcześniej spraw nie ma żadnego znaczenia. Określiłam priorytety, a w pozostałych kwestiach pozwoliłam sobie na kompromisy, co uratowało mnie przed sfiksowaniem.