
Gospodarka dzielenia się miała odciążyć kieszeń niezamożnych. Nieoczekiwanie zdobywa uznanie krezusów. Najbogatsi coraz chętniej odstępują swoje luksusowe mieszkania. Oczywiście odpłatnie. Boom na noclegi powyżej 1 tys. funtów za noc zaobserwował serwis Airbnb. W ciągu zaledwie roku liczba ofert w tej kategorii cenowej wzrosła trzykrotnie. Co popycha najbogatszych w kierunku „share economy”? Moda – komentują przedstawiciele firmy. Bycie częścią tego trendu to ciekawa historia, którą mogą się pochwalić podczas wystawnej kolacji.
REKLAMA
Najbardziej aktywni są zamożni Azjaci. Oferta mieszkań klasy premium – z basenem i własną siłownią – najszybciej rosła w Tokio (o ok. 78 proc.) i Hong Kongu (o 70 proc.). Drugie miejsce pod względem dynamiki zajmuje Londyn, gdzie liczba podobnych ofert wzrosła o połowę. Na trzecim miejscu plasuje się Paryż z 30 – procentowym wzrostem. Rosnącą popularność tego trendu potwierdzają też konkurenci Airbnb takie jak Luxury Retreats czy Villas.com.
Na wynajem prywatnej wysepki w rezerwacie przyrody nieopodal Rio de Janeiro zdecydowała się Francesca Diana. Kobieta jest słynną włoską projektantką biżuterii mieszkającą aktualnie w Brazylii. Swój luksusowy lokum wynajmuje po srogiej selekcji. – Muszę mieć pewność, że goście będą szanowali Park Narodowy i czy nie zamienią wyspę w imprezownię – tłumaczy w rozmowie z dziennikiem „Financial Times” (FT) Francesca. Kobieta prowadzi więc intensywną korespondencję z potencjalnymi gośćmi i wybiera tylko tych o nienagannej reputacji.
Za selekcją opowiada się też 26-letni Ben James, który za jedynych 700 funtów za noc udostępnia pokój w swoim luksusowym apartamencie w prestiżowej londyńskiej dzielnicy Mayfair. Przyznaje wprost, że stroni od rodzin z dziećmi i chętnie gości ludzi o podobnym światopoglądzie takie jak, dajmy na to, „dwie młode imprezowe panienki”.
Po co to robią? - Obecnie bycie częścią gospodarki dzielenia się jest trendy. Dzięki temu mają ciekawą historyjkę do opowiedzenia podczas wieczornych przyjęć – tłumaczy w rozmowie z FT Olivier Gremillon, odpowiedzialny za Airbnb w Europie. Nie bez znaczenia pozostaje też argument finansowy. Dodatkowy przypływ gotówki nigdy nie zaszkodzi – przyznaje Laurent, właściciel XVI wiecznego apartamentu w centrum Paryżu. Nocleg u niego to koszt rzędu 1 tys. euro za noc. W gratisie goście zostaną oprowadzeni po liczącym 4,3 tys. metrów kwadratowych lokum Francuza.
Wzrost zainteresowania krótkoterminowym wynajmem luksusowych apartamentów to efekt zmian nawyków konsumpcyjnych zamożnych ludzi po kryzysie 2008 r. – reasumuje FT. Ekscentryczne restauracyjki przychodzą w miejsce gwiazdek Michelin, offowe targi rolnicze także cieszą się większym uznaniem, a prywatne mieszkania o najwyższym standardzie z sukcesem konkurują z 5-gwiazdkowymi hotelami.
Dodatkową zachętą dla najbogatszych okazała się zmiana w systemie bezpieczeństwa Airbnb, który zgodził się pokrywać koszty potencjalnych zniszczeń w wysokości nawet 1 mln funtów (wcześniej wskaźnik ten wynosił 50 tys. funtów).
